Śmierć strażaka w Białym Dunajcu. Po ponad dwóch latach jest akt oskarżenia

Władysław M. bił Pawła, a po jednym z ciosów 25-letni strażak uderzył głową o beton. Teraz prokuratura oskarżyła 37-latka o nieumyślne spowodowanie śmierci kolegi. Tymczasem policja umorzyła dochodzenie ws. zniszczenia nagrobku Pawła.

Nagrania z monitoringu były znane od dawna. Wiadomo było też, z kim Paweł bił się w remizie. Na pierwsze zarzuty trzeba było jednak czekać niemal dwa lata. O ich postawieniu prokuratura poinformowała dopiero w lipcu tego roku. 

Tragedia w Białym Dunajcu. Są zarzuty w sprawie śmierci 25-letniego strażaka

Teraz śledztwo wreszcie się zakończyło: prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Zakopanem. 37-letni Władysław M. został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci i spowodowanie obrażeń ciała Pawła. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

Do tragedii doszło 1 sierpnia 2024 roku w Białym Dunajcu. To właśnie wtedy strażacy spotkali się, aby przygotować remizę oraz samochody na odpust parafialny. Wśród nich był 25-letni Paweł, należący do miejscowej OSP od około dziesięciu lat. Pomagał przy pożarach, wypadkach i poszukiwaniach zaginionych. Prowadził również stronę internetową jednostki, na której zamieszczał zdjęcia z jej działalności. 

Biały Dunajec
Biały Dunajec
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

– Początkowo strażacy wspólnie spożywali alkohol, z czasem jednak wywiązała się sprzeczka pomiędzy Władysławem M. oraz Pawłem Z. W trakcie zdarzenia doszło do szarpaniny, w trakcie której Władysław M. zadawał pokrzywdzonemu uderzenia po ciele. W wyniku jednego z ciosów pokrzywdzony upadł na podłoże i uderzył głową w betonową posadzkę – relacjonuje prok. Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.

Mieli przygotować remizę do odpustu. Paweł został pobity na śmierć

Po pobiciu Władysław M. odprowadził Pawła do domu. Młody strażak nie został jednak z rodziną. Jak relacjonowali jego bliscy, zauważył, że nie ma telefonu, portfela i kluczy. Wrócił po nie w stronę remizy, oddalonej od domu o około 200–250 metrów. Matka i siostra ruszyły za nim. Po kilkunastu minutach znalazły go w zaroślach niedaleko budynku OSP. Był nieprzytomny, miał zakrwawioną głowę, ale jeszcze oddychał. Wezwały pogotowie.

Biały Dunajec, rodzinny dom zmarłego Pawła Z.
Biały Dunajec, rodzinny dom zmarłego Pawła Z.
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

Paweł został przewieziony do szpitala w Zakopanem, a następnie do Nowego Targu. Mimo podjętej walki lekarzom nie udało się go uratować. Strażak zmarł 11 sierpnia 2024 roku. Miał zaledwie 25 lat.

Biegli stwierdzili krwiak wewnątrz czaszki i rozległy obrzęk mózgu. Później przestały prawidłowo działać także inne narządy. To doprowadziło do śmierci mężczyzny. Paweł miał również ranę wargi, obrażenia kończyn i złamany nadgarstek.

Śledztwo trwało aż dwa lata. Władysław M. odpowie przed sądem

Sprawa od początku budziła ogromne emocje. Największe kontrowersje dotyczyły pracy miejscowej prokuratury, ponieważ przez kolejne miesiące nikomu śledczy nie stawiali zarzutów – i to mimo dysponowania nagraniami z monitoringu. W pewnym momencie rodzina zmarłego oraz bliscy zorganizowali w Białym Dunajcu protest, podczas którego doszło do blokady zakopianki.

Dom rodzinny zmarłego Pawła z Białego Dunajca.
Dom rodzinny zmarłego Pawła z Białego Dunajca.
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

Co spowodowało, że śledztwo w tej sprawie trwało aż dwa lata? Zakopiańska prokuratura tłumaczy, że przez cały ten czas analizowała nagrania, dokumentację medyczną i specjalistyczne opinie biegłych. Na ich podstawie śledczy ustalili, że śmiertelne obrażenia głowy powstały wskutek upadku Pawła.

Władysław M. został zatrzymany w toku prowadzonego śledztwa i doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Zakopanem, gdzie usłyszał zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci oraz spowodowania obrażeń ciała pokrzywdzonego, naruszających prawidłowe funkcjonowanie jego organizmu na okres powyżej 7 dni. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Władysław M. nie przyznał się do zarzuconych mu przestępstw i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień.
prok. Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu

Ktoś niszczy grób Pawła? Rodzina domaga się wyjaśnień

Władysław M. nie był wcześniej karany sądownie. Mimo to prokuratora zastosowała wobec mężczyzny środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu opuszczania kraju oraz poręczenia majątkowego.

To jednak nie koniec kontrowersji. Rodzina zmarłego strażaka w ostatnich miesiącach zgłosiła policji zniszczenia, do których doszło na grobie Pawła. Pani Anna – matka 25-latka – relacjonowała notorycznie uszkadzane lampki solarne i znicze. Żeby dowiedzieć się, kto za to odpowiada, umieściła kamerę na nagrobku. Kilka tygodni później ktoś wyjął z niej kartę pamięci, a samo urządzenie porzucił przy grobie.

Grób Pawła Z. z Białego Dunajca. Na nagrobku widoczne są uszkodzenia po pożarze (fotografia z sierpnia 2026 r.).
Grób Pawła Z. z Białego Dunajca. Na nagrobku widoczne są uszkodzenia po pożarze (fotografia z sierpnia 2026 r.).
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

W sierpniu – czyli w drugą rocznicę śmierci strażaka – na nagrobku pojawiły się ślady ognia, zniszczone były też znicze. Rodzina Pawła zgłosiła sprawę policji, twierdząc, że doszło do podpalenia. Jak dowiaduje się portal LoveKraków.pl, funkcjonariusze po miesiącu umorzyli dochodzenie. W rozmowie z rodziną wskazali, że cmentarz w Białym Dunajcu jest nieogrodzony i takie zniszczenia mogły spowodować chociażby... dzikie zwierzęta.