Zmian dla pieszych będzie więcej? Koniec problemów z pechowymi windami
Zwycięzcą przetargu została spółka ZEMM z Rząski, która zaoferowała wykonanie inwestycji za nieco ponad milion złotych.
Z podanej kwoty 589,9 tys. zł dotyczy zakresu podstawowego (w tym wykonanie dokumentacji projektowej za blisko 82,6 tys. zł oraz robót budowlanych za 507,3 tys. zł). Z kolei 482,6 tys. zł to koszt prac przewidzianych w ramach prawa opcji.
Dodatkowo zwycięzca zaproponował 72-miesięczny okres gwarancji jakości.
Jak podaje ZDMK, oferta firmy ZEMM okazała się najkorzystniejsza i spełniła wszystkie wymagania określone w dokumentacji przetargowej.
Przetarg to zielone światło dla rozwiązania problemu, który ciągnął się w tym miejscu od ponad dwóch dekad. Poważnie uszkodzone i podatne na awarie stare urządzenia hydrauliczne zostaną w całości zdemontowane. W ich miejscu pojawią się nowoczesne, szybsze oraz zdecydowanie bardziej niezawodne dźwigi elektryczne.
Dwa etapy i kontrola szybów
Całe przedsięwzięcie zostało podzielone na dwa główne etapy. W pierwszej kolejności wybrany wykonawca przeprowadzi inwentaryzację oraz szczegółową ekspertyzę techniczną istniejących, stalowo-szklanych szybów windowych.
Eksperci ocenią stopień korozji stali i zweryfikują, czy dotychczasowa konstrukcja wytrzyma montaż nowych urządzeń elektrycznych.
Jeśli zniszczenia okażą się zbyt duże, konieczna będzie rozbiórka starych i budowa nowych szybów.
Na przygotowanie pełnej dokumentacji projektowej oraz uzyskanie niezbędnych zgód i pozwoleń firma ma 4 miesiące. Wykonanie właściwych robót budowlano-montażowych i uruchomienie nowych wind zajmie kolejnych 11 miesięcy od momentu zatwierdzenia projektów.
Działania przy Basztowej
W przetargu urzędnicy zabezpieczyli również prawo opcji. Daje ono miejskiej jednostce możliwość rozszerzenia w ciągu pół roku zakresu prac o dodatkowe zadania projektowe i budowlane. Opcja dotyczy wymiany jednego szybu windowego przy przejściu podziemnym pod skrzyżowaniem ulic Lubicz, Pawiej, Basztowej i Westerplatte.
Problem od lat
Przypomnijmy, historia pechowych urządzeń przy ul. Lubomirskiego sięga 2003 roku, kiedy zostały przekazane miastu przez Agencję Rozwoju Miasta.
Awarie sprzętu hydraulicznego pojawiały się niemal od razu, a sytuację pogarszały powtarzające się akty wandalizmu i dewastacje wnętrz. W konsekwencji we wrześniu 2020 roku Urząd Dozoru Technicznego oficjalnie wstrzymał ich eksploatację ze względów bezpieczeństwa.