Agresywny pacjent chciał zdemolować SOR? Śledztwo w sprawie ochroniarzy umorzone
Weszła ochrona
Do zdarzenia doszło 16 czerwca na SOR-ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
Świadek, który się z nami skontaktował, określił go mianem skandalicznego.
Z jego relacji wynikało, że ok. godz. 2 na oddział weszła ochrona szpitala.
– Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie „sposób”, w jaki odbyła się interwencja – relacjonował świadek.
– [Ochroniarze, przyp. red.] zaczęli grozić śmiercią pacjentowi leżącemu na łóżku szpitalnym, a potem zaczęli go okładać pięściami. Pacjent, który został zaatakowany, leżał na łóżku, był bity po twarzy oraz uderzano jego głową o barierkę łóżka szpitalnego i ścianę – dodawał zgłaszający.
Nagrania z monitoringu
Oświadczenie w tej sprawie wydał Szpital Uniwersytecki.
Przedstawiciele szpitala zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do odpowiednich organów.
Miałoby dotyczyć możliwego „przekroczenia uprawnień i naruszenia prawa przez dwóch pracowników ochrony (...)”.
Szpital informował, że ochroniarze zostali odsunięci od pracy w szpitalu.
Jak podawało Radio Kraków, do czasu rozstrzygnięcia postępowania prowadzonego przez policję, nie mogą oni pełnić swoich obowiązków w placówce.
Był pod wpływem alkoholu
Sprawą ostatecznie zajęła się krakowska prokuratura.
– Prokurator nie rozważał kwestii „przekroczenia uprawnień”, ponieważ pracownicy ochrony nie są funkcjonariuszami publicznymi i nie ponoszą w związku z tym odpowiedzialności jak funkcjonariusze publiczni – tłumaczy Tomasz Waszczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Śledczy przesłuchali świadków. Zapoznali się również z nagraniem z monitoringu.
– Prokurator analizował oczywiście zachowanie pracowników ochrony wobec pacjenta. Ocenił, że użycie siły fizycznej było konieczne, ponieważ nie ulega wątpliwości, że pacjent, znajdujący się pod wpływem alkoholu, był agresywny, zagrażał bezpieczeństwu własnemu, pracowników szpitala, a także istniało niebezpieczeństwo uszkodzenia mienia placówki – dodał Waszczuk.
Postępowanie zostało umorzone.
– Podstawą tej decyzji była ocena, że nie mogło być mowy o pobiciu mężczyzny w rozumieniu Kodeksu karnego – podkreślają śledczy.
Zwrócili uwagę, że ochroniarze użyli siły fizycznej w odpowiedzi na zachowanie pokrzywdzonego.
– Pacjent nie doznał żadnych widocznych obrażeń, co stwierdzono już na terenie szpitala, a zatem nie było także podstaw do uznania, że doszło do uszkodzenia jego ciała – dodał Waszczuk.
Pokrzywdzonemu skutecznie doręczono odpis postanowienia o umorzeniu dochodzenia. Nie złożył zażalenia.
Postanowienie w tej sprawie jest prawomocne.