Chcieli pozwolenia dla linii do Mistrzejowic. Nadzór budowlany odmówił

Wykonawca próbował uzyskać pozwolenie na użytkowanie nieukończonej linii do Mistrzejowic. Nadzór budowlany nie wydał zgody, wskazując wcześniej listę braków formalnych.

Firma Gulermak złożyła w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego wniosek o pozwolenie na użytkowanie inwestycji. Pozwolenia jednak nie uzyskała.

Jak ustaliliśmy, przeszkodą na tym etapie nie były uwagi zgłoszone podczas kontroli w terenie. Do takiej kontroli nadzór budowlany nie mógł przystąpić, ponieważ wykonawca nie dostarczył kompletnej dokumentacji.

– Partner prywatny złożył wniosek o pozwolenie na użytkowanie. Po analizie dokumentacji Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wezwał go do uzupełnienia braków, wskazując odpowiedni termin – mówi nam Jarosław Tabor, dyrektor Zarządu Dróg Miasta Krakowa.

Generalny wykonawca miał przedłużać czas na dostarczenie dokumentów, jednak również w dodatkowym terminie nie uzupełnił dokumentacji.

– Z datą 1 września Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego odmówił udzielenia pozwolenia na użytkowanie – potwierdza Tabor.

Pozwolenie to ostatni etap

Uzyskanie pozwolenia na użytkowanie miało być jednym z elementów niezbędnych do dotrzymania terminu wynikającego z umowy, wyznaczonego na 31 sierpnia. Tymczasem wciąż jeszcze trwają prace prowadzone w terenie.

We wtorek wykonawca ograniczył się do krótkiego komunikatu, w którym stwierdził, że podczas spotkania z przedstawicielami miasta „omówiono okoliczności, które uniemożliwiły udostępnienie linii”.

– Rozumiemy, że wielu mieszkańców oczekuje rozpoczęcia kursowania nowej linii i może być rozczarowanych dzisiejszą informacją. Obecnie analizujemy wszystkie kwestie formalne oraz podejmujemy niezbędne działania mające na celu możliwie najszybsze uruchomienie kursowania tramwaju – napisała firma Gulermak.

Miasto szykuje odpowiedź

Nowego terminu wciąż nie ma. ZDMK przygotowuje teraz formalne pismo do partnera prywatnego. Ma ono dotyczyć niedotrzymania terminu oraz dalszych działań wynikających z umowy.

– Poprosiłem radców prawnych i dyrektora projektu o przeprowadzenie analizy oraz przygotowanie pisma, które musi teraz trafić do partnera prywatnego. Bezwzględnie nadszedł czas, kiedy musimy zareagować – mówi Jarosław Tabor.

Miasto wcześniej informowało, że za każdy dzień zwłoki po 31 sierpnia wykonawcy może być naliczana kara w wysokości 50 tys. zł.