Elektrownia atomowa w Krakowie? Marszałkowie spierają się o przyszłość Małopolski
Przez lata decydowali o rozwoju Małopolski, teraz zasiedli przy jednym stole. Łukasz Smółka oraz jego poprzednicy: Witold Kozłowski, dziś wicemarszałek, Jacek Krupa, radny województwa, Janusz Sepioł, główny architekt Krakowa, i poseł Marek Sowa wzięli udział w tegorocznej edycji Forum Krynica, podczas której podzielili się poglądami w jaki sposób województwo powinno się rozwijać.
A to, jak się okazuje, wcale nie jest takie jasne. Choć marszałkowie doceniali inwestycje realizowane przez kolejne zarządy województwa, przy ustalaniu priorytetów zgodność się skończyła. Szczególnie wtedy, gdy dyskusja zeszła na przyszłość Krakowa.
Sepioł o Krakowie: "Potrzebujemy elektrowni jądrowej"
Według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej światowe zużycie prądu przez centra danych ma wzrosnąć z około 485 TWh w 2025 roku do 950 TWh w 2030 roku – czyli niemal dwukrotnie. Jeszcze szybciej będzie rosło zapotrzebowanie ośrodków nastawionych na sztuczną inteligencję: w tym samym czasie ma się potroić. Rozwój nowych technologii oznacza więc konieczność zapewnienia energii do ich zasilania. Zdaniem Janusza Sepioła stolica Małopolski nie może stać z założonymi rękoma.
To wywołało wręcz burzliwą reakcję obecnego wicemarszałka, Witolda Kozłowskiego. Podkreślał on, że największą żyłą złota Małopolski jest turystyka. A atom, w jego opinii, tylko odstraszy przyjezdnych.
– Niech Pan Bóg chroni Kraków przed elektrownią atomową. Konotacje z rozwojem tego rodzaju pozyskiwania energii są często odbierane negatywnie w społeczeństwie. Zdaję sobie sprawę z tego, do czego pan zmierza, natomiast chcę też powiedzieć, że Małopolska nie ma deficytu energetycznego - przekonywał Kozłowski.
Kozłowski chce metra. Smółka ostrzega przed "finansową ścianą"
Co w takim razie jeśli nie atom i sztuczna inteligencja? Zdaniem Kozłowskiego przyszłością Krakowa nadal ma być szeroko rozumiana turystyka. Ta jednak w pewnym momencie może się załamać, jeśli stolica Małopolski nie poprawi komunikacji. Jego zdaniem, jedną z najważniejszych inwestycji najbliższych dwóch dekad jest metro.
Niezależnie od losów krakowskiego metra małopolska kolej ma się dalej rozwijać. Jeszcze w 2014 roku regionalny transport kolejowy przewiózł około 7 mln pasażerów. W tym roku będzie to około 30 milionów. Nowe linie i zakup kolejnych pociągów mają zachęcić mieszkańców do przesiadki z samochodów. Ambitne plany mogą jednak zderzyć się z możliwościami budżetu województwa.
– To jest jedno z największych wyzwań dla regionu. Kontrakt na zakup 25 pojazdów to wydatek ok. 1 mld 300 mln złotych. Rekompensata, czyli dopłaty do biletów kolejowych czy autobusowych, to jest rząd wielkości ok. 400 milionów złotych. Przeglądy główne to z kolei 600 milionów złotych. To są ogromne obciążenia finansowe. Bez interwencji zewnętrznej region w którymś momencie dojdzie do tak zwanego sufitu, że nie będzie mógł się rozwijać - ostrzegał Łukasz Smółka, obecny marszałek małopolski.
Marek Sowa: "Podłęże–Piekiełko zmieni rynek pracy"
Rewolucyjna dla całego województwa ma okazać się powstająca linia kolejowa w ramach rządowego projektu Podłęże–Piekiełko. Marek Sowa przekonywał, że nowe połączenie zmieni nie tylko sposób podróżowania, ale również możliwości mieszkańców Limanowszczyzny. Krótszy dojazd do Krakowa ułatwi im korzystanie z oferty edukacyjnej i kulturalnej oraz poszukiwanie lepiej płatnej pracy.
O ile Sowa pochwalił rozwój kolei, o tyle znacznie surowiej ocenił tempo inwestycji drogowych.
– Z jednej strony kończymy powoli budowę infrastruktury drogowej, ale trwało to za długo. Beskidzka Droga Integracyjna powinna już być wybudowana, a tymczasem dopiero w przyszłym roku ma być ogłoszony przetarg na realizację jej pierwszego etapu, z Bielska-Białej do Bulowic. Mamy też ogromne opóźnienia na sądeczance – wymieniał poseł Koalicji Obywatelskiej.
Do krytyki dołączył także Jacek Krupa.
Pałace i Pogórza zamiast kolejnych tłumów w Krakowie i Zakopanem
Co jeszcze może zmienić się w Małopolsce w najbliższych dwóch dekadach? Sepioł przekonywał, że całe województwo ma sporo do zaoferowania turystom. Proponował przywrócenie do życia kilkunastu pałaców i rezydencji oraz rozwój turystyki na Pogórzu Rożnowskim i Ciężkowickim. Wskazywał na krajobrazy, winnice i tereny do wycieczek rowerowych oraz konnych. Smółka studził jednak finansowe oczekiwania: województwo może pomóc w przygotowaniu dokumentacji, ale pokrycie pełnych kosztów odbudowy zabytków byłoby zbyt dużym obciążeniem dla jego budżetu.
Sowa zachęcał, by budować ofertę przyciągającą turystów przez cały rok. Za przykład podawał podhalańskie termy i trasy rowerowe. Upominał się też o zagospodarowanie zbiorników wodnych, w tym Jeziora Mucharskiego. Zastrzegał, że małe gminy same mogą finansowo nie udźwignąć takich inwestycji, dlatego potrzebne jest zaangażowanie województwa. Smółka wskazał w odpowiedzi, że samorząd regionalny chce włączyć się w budowę trasy wokół jeziora.
Obecny marszałek przedstawił też pomysł rozwoju mniejszych lotnisk. Opowiedział się za powstaniem trzech portów biznesowych: w Pobiedniku, Nowym Targu i Łososinie. Nie wskazał jednak przy tym terminów ani źródeł finansowania.