Stanisław Kracik o szpitalu Narutowicza: polityka przeszkodziła w rozmowach

Miasto Kraków i MON zawiesiły rozmowy o włączeniu szpitala im. Narutowicza do Małopolskiego Wojskowego Instytutu Medycznego. To potwierdza nieoficjalne ustalenia LoveKraków.pl o wstrzymaniu projektu.

Rozmowy w sprawie Narutowicza wstrzymane

Z naszych ustaleń wynika, że władze miasta i Ministerstwo Obrony Narodowej zdecydowały o czasowym zawieszeniu rozmów w sprawie udziału szpitala im. Gabriela Narutowicza w Wojskowym Instytucie Medycznym.

Chodzi o projekt Małopolskiego Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego w Krakowie, który ma połączyć wojskowe innowacje z cywilną ochroną zdrowia i stać się ważnym ośrodkiem medycznym w skali kraju.

Decyzja oznacza, że na razie szpital miejski nie wejdzie do Instytutu, ale sama koncepcja współpracy nie została wyrzucona do kosza.

Strony podkreślają, że rozmowy mogą wrócić, gdy będzie jasna sytuacja prawna i porozumienie z pracownikami.

„Trudno prowadzić dialog przy takim poziomie emocji”

Stanisław Kracik
Stanisław Kracik
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Władzom miasta zależało na tym, by Narutowicz stał się częścią projektu, który ma służyć przede wszystkim mieszkańcom Krakowa i Małopolski. Nieoficjalnie było wiadomo, że to pomysł na pozbycie się placówki, która mierzy się z wielomilionowym zadłużeniem. 

Od początku zależało nam na tym, aby Szpital im. Narutowicza mógł stać się częścią tego ważnego projektu. Niestety, równolegle do prowadzonych rozmów temat zaczął być wykorzystywany w bieżącej debacie politycznej. Trudno prowadzić spokojny dialog z pracownikami, gdy wokół przyszłości szpitala narastają emocje i pojawiają się polityczne interpretacje.
Stanisław Kracik, pełniący funkcję prezydenta Krakowa

Jak podkreślają urzędnicy w komunikacie, idea Instytutu nie budziła sprzeciwu wśród załogi szpitala miejskiego.

Problemem okazały się szczegóły: gwarancje zatrudnienia, pensje i to, jak miałoby wyglądać przejście do nowej struktury. W negocjacjach nie udało się tego poukładać tak, by wszyscy czuli się bezpiecznie.

Warunek: zgoda pracowników i radnych

Miasto mówi wprost: bez zgody pracowników, związków zawodowych, radnych i pozostałych stron nie będzie decyzji o włączeniu Narutowicza do Instytutu.

Podkreślana jest „waga zobowiązań” wobec załogi obu placówek – chodzi o to, żeby poprawa ochrony zdrowia mieszkańców nie szła w parze z niepewnością po stronie personelu.

Dlatego rozmowy o przyłączeniu szpitala im. Narutowicza do Instytutu zostały czasowo zawieszone.

Jednocześnie miasto i MON zaznaczają, że takie rozwiązanie nie zamyka drogi do przyszłej współpracy. Do czasu powrotu do stołu rozmów mają skupić się na bieżącej poprawie dostępności do opieki zdrowotnej w Krakowie.

Prezydent Kracik wskazuje, że otrzymał deklarację powrotu do rozmów po przygotowaniu nowych rozwiązań prawnych. 

MON stawia na tempo i własne zasoby

Bartłomiej Guzik
Bartłomiej Guzik
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Resort obrony narodowej przekonuje, że na obecnym etapie efektywniejsze będzie prowadzenie projektu w formule opartej wyłącznie na potencjale wojskowej służby zdrowia.

W praktyce oznacza to, że Instytut ma powstać przede wszystkim na bazie szpitala wojskowego, bez formalnego włączania miejskiej placówki na starcie.

– Mamy konkretne zadania, które musimy zrealizować bez zbędnej zwłoki – tłumaczy prof. Bartłomiej Guzik, dyrektor szpitala wojskowego. – Dotyczą one zabezpieczenia medycznego na najwyższym możliwym poziomie zarówno dla żołnierzy, jak i pacjentów cywilnych. Przypominam, że 98% naszych pacjentów to właśnie cywile.

Guzik podkreśla, że szpital wojskowy rozwija się z myślą o wszystkich pacjentach, niezależnie od tego, czy noszą mundur.

Co oznacza decyzja dla Narutowicza i mieszkańców?

Dla szpitala miejskiego decyzja o wstrzymaniu rozmów oznacza, że na razie pozostaje przy własnym planie naprawczym. 

Miasto zapowiada dalszą realizację programu przygotowanego przez dyrekcję Narutowicza i utrzymanie działań zmierzających do poprawy sytuacji finansowej placówki.

Samorząd liczy też, że zapowiadane przez część radnych wsparcie procesu oddłużania znajdzie odzwierciedlenie w konkretnych decyzjach budżetowych.