Szpital Narutowicza walczy z długami. Miasto wyklucza likwidację

Szpital Narutowicza ma ponad 164 mln zł długu. Dyrekcja przekonuje, że sytuacja placówki jest ustabilizowana, a miasto stawia na plan naprawczy.

Kredyty i pożyczki

Szpital Narutowicza od wielu miesięcy zmaga się z trudną sytuacją finansową. 

Jak informuje dyrekcja placówki, zadłużenie wynosi obecnie ponad 164 mln zł, z czego 76 mln zł stanowią kredyty i pożyczki, spłacane zgodnie z harmonogramem. Władze szpitala podkreślają, że mimo trudności sytuacja została ustabilizowana m.in. dzięki finansowemu wsparciu miasta.

– Udało się zatrzymać egzekucje komornicze, uregulować należności objęte nakazami sądowymi i zawrzeć porozumienia z największymi wierzycielami. Jednocześnie rośnie kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia – informuje dr Anna Tylek, dyrektorka szpitala.

Według danych przedstawionych przez placówkę wydatki na nadgodziny udało się ograniczyć o ponad 70 proc. dzięki stabilizacji zatrudnienia i lepszej organizacji pracy.

Szpital Narutowicza
Szpital Narutowicza
LoveKraków.pl

Szpital informuje, że obecnie pracuje w nim około tysiąca osób. W ostatnim czasie przyjęto także kilkudziesięciu lekarzy stażystów i wystąpiono o nowe miejsca rezydenckie. 

Jak przyznaje dyrekcja, placówka nadal zmaga się jednak z niedoborem specjalistów chorób wewnętrznych, kardiologów i pulmonologów.

Miliony na nowoczesny sprzęt

Dyrekcja chwali się, że w miejskim szpitalu uruchomiono programy lekowe dla pacjentów onkologicznych i neurologicznych oraz utworzono nowy oddział chorób płuc z onkologią. Placówka rozszerzyła także możliwości diagnostyczne o nowoczesne badania endoskopowe.

Dr Tylek wylicza, że placówka pozyskała ok. 23 mln zł z funduszy zewnętrznych. Z tej kwoty 11 mln zł z Krajowego Planu Odbudowy przeznaczono na cyberbezpieczeństwo, informatyzację oraz zakup aparatury medycznej. Na sprzęt kardiologiczny pozyskano z KPO około 1,9 mln zł.

Szpital z ważną rolą

Stanisław Kracik, który przez kilka miesięcy po referendum odwoławczym pełnił funkcję prezydenta Krakowa i zajmował się m.in. sprawą Szpitala Narutowicza wyjaśnia, że przyszłość placówki pozostaje niepewna, jednak miasto nie planuje jej likwidacji.

Placówka odgrywa ważną rolę w systemie ochrony zdrowia Krakowa i Małopolski, dlatego – mimo trudnej sytuacji finansowej – powinna nadal funkcjonować.
Stanisław Kracik

Miasto rozważało włączenie Narutowicza do Małopolskiego Wojskowego Instytutu Medycznego, który miał powstać we współpracy ze Szpitalem Wojskowym. Rozwiązanie to miało poprawić sytuację finansową placówki i zapewnić jej stabilność. 

Stanisław Kracik przypomina, że w lipcu tego roku rozmowy zostały jednak zawieszone. Powodem był brak porozumienia w sprawie gwarancji zatrudnienia i wynagrodzeń pracowników, a także harmonogram prac legislacyjnych nad ustawą powołującą instytut.

Szpital Narutowicza
Szpital Narutowicza
Krzysztof Kalinowski, LoveKraków.pl

Kracik twierdzi, że powrót do rozmów o połączeniu obu placówek jest możliwy w przyszłości. Na razie Szpital Wojskowy tworzy instytut bez udziału Narutowicza. Tymczasem w miejskiej placówce realizowany jest plan naprawczy, który został przygotowany na lata 2026-2028.

Priorytet dla żołnierzy

Łukasz Gibała, który został nowym prezydentem Krakowa, jeszcze w trakcie kampanii wyborczej sprzeciwiał się połączeniu Szpitala Narutowicza ze Szpitalem Wojskowym.

– Kraków może bezpowrotnie stracić jeden z dwóch miejskich szpitali. Bez pytania mieszkańców o zdanie, bez wyboru i w pośpiechu, a to wszystko jeszcze przed przedterminowymi wyborami prezydenckimi – komentował Gibała.

Zwracał również uwagę, że szpital wojskowy w pierwszej kolejności służy żołnierzom, co – jego zdaniem – mogłoby postawić cywilnych pacjentów w trudniejszej sytuacji. 

– Gdy zabraknie pieniędzy, oddziały cywilne – geriatria, położnictwo, ginekologia – będą zawsze na drugim miejscu – przekonywał.

Gibała domagał się utrzymania Szpitala Narutowicza jako placówki miejskiej, pozostającej pod kontrolą Krakowa. Apelował także o wstrzymanie wiążących decyzji do czasu objęcia urzędu przez nowego prezydenta oraz przeprowadzenie jawnej debaty z mieszkańcami, która pozwoliłaby wypracować alternatywny plan naprawy finansów szpitala.