Tajemnicze zgony młodych kobiet. Zatrzymani lekarz i nauczyciel

Policjanci zatrzymali 44-letniego nauczyciela krakowskiej szkoły, podejrzanego o udział w procederze nielegalnego pozyskiwania leków opioidowych. Sprawa ma związek ze śmiercią młodych kobiet.

Problemy emocjonalne

Jak już informowaliśmy na naszych łamach, policjantka wydziału kryminalnego małopolskiej policji wpadła na trop grupy przestępczej, która zajmowała się rozprowadzaniem leków na bazie opioidów oraz benzodiazepiny.

Z ustaleń śledczych wynika, że trafiały do młodych kobiet z problemami emocjonalnymi.

Nie tylko decydowały się na zakup leków, ale niejednokrotnie były również wykorzystywane seksualnie. Prokuratura podaje, że cztery dziewczyny straciły życie.

Zatrzymanych zostało już 10 osób, zamieszanych w nielegalny proceder. Wśród nich 58-letni lekarz z Dolnego Śląska, który wystawiał recepty na leki psychotropowe. Mężczyzna robił to odpłatnie.
Prokuratura Okręgowa w Krakowie

– Później leki trafiały do nielegalnej sprzedaży. Ilości wystawianych recept były tak duże, że lekarz musiał posługiwać się numerami pesel osób, które były nieświadome, że ich dane wykorzystywane są do przestępstwa – twierdzą śledczy.

Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Dolnośląskiej Izby Lekarskiej przekazał nam jakiś czas temu, że podjął czynności sprawdzające w sprawie 58-latka.

Patrol policji
Patrol policji
Cezary Pecold / Forum

Lekarz w areszcie

W toku postępowania lekarz usłyszał zarzuty z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz z kodeksu karnego: w drugim przypadku chodzi o poświadczenie nieprawdy w dokumentach.

Wobec 58-latka nadal stosowane jest tymczasowe aresztowanie.

Sprawa ma ciąg dalszy. W ostatnich dniach policjanci poinformowali, że zatrzymali 44-letniego nauczyciela jednej z krakowskich szkół, podejrzanego o udział w procederze nielegalnego pozyskiwania leków opioidowych. 

Mężczyzna w latach 2020-2025 miał kontaktować się z lekarzem anestezjologiem, zatrzymanym podczas ubiegłorocznej akcji policji, i uzyskiwać od niego recepty wystawiane na różne osoby. 

– Według szacunków śledczych mogło ich być około kilkaset, co przekładało się na blisko 900 opakowań leków. Policjanci sprawdzają, czy środki trafiały również do środowiska szkolnego, w tym do uczniów – czytamy w komunikacie policji.

Zebrany materiał wskazuje, że pozyskane leki były następnie dzielone na pojedyncze blistry lub sztuki. Według śledczych taki sposób postępowania może wskazywać, że nie były przeznaczone wyłącznie na własne potrzeby. 

Ustalenie, do kogo ostatecznie trafiały preparaty i na jaką skalę prowadzono ich dystrybucję, jest obecnie jednym z istotnych wątków śledztwa krakowskiej prokuratury.