Wisła znów to zrobiła! Co za historia
W historii meczów obu drużyn rozegranych w Krakowie nigdy nie padł remis. Biała Gwiazda i Raków mają po trzy tryumfy.
Do przerwy brakowało skuteczności
Wisła zaczęła mecz z Rakowem od bardzo mocnego uderzenia. Już w pierwszych siedmiu minutach dwukrotnie gości ratował bramkarz Kacper Trelowski. Najpierw w fantastycznym stylu zatrzymał uderzenie Angela Rodado z pola karnego, a następnie równie dobrze interweniował po próbie Juliusa Ertlhalera z 17 metrów.
Wisła – Raków. Nie było zagrania ręką
Nowy-stary szkoleniowiec Częstochowian, Dawid Szwarga, wrócił do bardzo dobrze znanego pod Jasną Górą ustawienia z trzema środkowymi obrońcami. Jego zespół w pierwszych minutach spotkania miał jednak ogromne problemy z utrzymaniem się przy piłce. Biała Gwiazda notowała wiele odbiorów na połowie rywala, a w pewnym momencie sędzia Tomasz Kwiatkowski z Warszawy przyznał jej rzut karny. Szybko się okazało, że Bogdan Racovitan nie zagrał piłki ręką i „jedenastka” została anulowana.
Wynik do przerwy zadowalał tylko przyjezdnych. Wisła nie wykorzystała bardzo dobrego początku, a Raków skupiał się głównie na obronie. Medaliki nie oddały ani jednego celnego strzału na bramkę strzeżoną przez Marcela Łubika.
Debiutancki gol Juliusa Ertlthalera
Po zmianie stron Raków wyszedł na boisko z dwoma nowymi zawodnikami. Wisła nie atakowała ze szczególnym rozmachem, ale dość szybko objęła prowadzenie. Była to jej markowa akcja, czyli kontratak po przechwycie. Dario Grujcić zatrzymał Lamine’a Diaby-Fadigę i podał do Julina Lelievelda, a ten zagrał w uliczkę do Juliusa Ertlthalera, który uderzył obok bramkarza.
Goście próbowali jeszcze szukać ratunku u sędziów, podnosząc ręce, jednak o spalonym nie było mowy. Jeden z obrońców złamał linię spalonego i Biała Gwiazda strzeliła kolejnego gola przed własną publicznością. Dla Austriaka było to pierwsze trafienie ekstraklasie.
Trudne zadanie sędziów VAR
Około 70. minuty Raków zaczął prowadzić grę i dążyć do wyrównania. Piłka nawet wpadła do siatki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego kilka metrów przed bramką Łubika zrobiło się potworne zamieszanie. Do siatki trafił Diaby-Fadiga, który był jednak na pozycji spalonej.
Wideoweryfikacja trwała bardzo długo, ponieważ sędziowie musieli ustalić, czy piłkę do strzelca skierował jego kolega z drużyny, czy też odbiła się ona od któregoś z wiślaków. Ostatecznie arbitrzy uznali, że gol dla Rakowa powinien zostać anulowany.
Wywalczył i wykorzystał rzut karny
W ubiegłym tygodniu Francuz zdobył dwa gole na stadionie Wisły, które zapewniły jego drużynie zwycięstwo nad Wieczystą. W sobotę także się nie poddawał i dopiął swego. Wykorzystał rzut karny, który sam wywalczył. Winowajcą w obozie Krakowian był rezerwowy Victor Meseguer, który spóźnił się z interwencją i kopnął rywala w polu karnym. Sędzia nie zauważył przewinienia w pierwszym momencie, ale po obejrzeniu powtórki na monitorze decyzja mogła być tylko jedna.
Kacper Duda dał trzy punkty
Ostatnie słowo należało do Wisły. W ostatniej akcji Krakowianie wywalczyli rzut rożny, a po dośrodkowaniu w polu karnym piłkę przejął Kacper Duda i także zaliczył debiutancką bramkę w elicie. Była 100. minuta gry.
Wisła Kraków – Raków Częstochowa 2:1 (0:0)
Bramki: Ertlthaler (53.), Duda (90.) – Diaby-Fadiga (84., karny).
Wisła: Łubik – Giger, Uryga, Grujcić, Krzyżanowski – Duda, Igbekeme (66. Maseguer) – Duarte (66. Youan), Ertlthaler, Lelieveld (66. Bożić) – Rodado.
Raków: Trelowski – Tudor (46. Struski), Racovitan, Svarnas – Silva, Repka, Bulat (63. Koczerchin), Otieno (90. Zatterstrom) – Diaby-Fadiga (64. Jendryka), Makuch, Pieńko (46. Emreli).
Żółte kartki: Diaby-Fadiga, Napieraj (jako rezerwowy).
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).