Fatum Wisły z jedenastu metrów. Beniaminek zderzył się z mistrzem
Mariusz Jop postawił na sprawdzony skład ze zwycięskiego meczu z Rakowem Częstochowa, ale z powodów zdrowotnych m. in. Elie Youana i Macieja Kuziemki trzy miejsca na ławce rezerwowych pozostały puste.
Lech znajdował się ostatnio na emocjonalnej sinusoidzie. Zremisował w Lidze Europy z Sunderlandem i ograł Legię Warszawa w lidze, a następnie przegrał z Siarką Tarnobrzeg w rozgrywkach Pucharu Polski.
Wisła do przerwy bez celnego strzału
W meczu dwóch drużyn, która oddają najwięcej celnych strzałów na bramkę przeciwnika, emocje zaczęły się od pierwszych minut. Wisła chciała narzucić gospodarzom swój styl gry, ale częściej musiała bronić dostępu do własnej bramki.
Przez 45 minut obie drużyny uderzały łącznie 20 razy. Wisła próbowała ośmiokrotnie, ale ani nie trafiła w światło bramki.
Dwie ofensywne i technicznie grające drużyny dały kibicom sporo emocji. O ile w pierwszej połowie nie było widać dużej różnicy między mistrzem Polski, a beniaminkiem, tak po przerwie Lech obnażył słabości gości.
Walemark był wszędzie. Wisła miała z nim problemy
Wielką ochotę na gola i ciąg na bramkę miał Patrik Walemark. Szwed nie dawał wytchnienia obronie gości. Kilkukrotnie próbował, ale udało mu się trafić do siatki dopiero w ósmej próbie w drugiej połowie.
Marcel Łubik dwukrotnie zatrzymał uderzenia Szweda oraz Yannicka Agnero. Innym razem Walemark kopnął mocno, ale równie niecelnie nad poprzeczką. Najbliżej był w 35. minucie. Przyjął piłkę po zgraniu przez Iworyjczyka i uderzając z powietrza trafił w słupek.
Szwed próbował strzelać praktycznie z każdej pozycji. Wiśle upiekło się też po nieodpowiedzialnej stracie Kacpra Dudy. Przeciwnika ofiarnym wślizgiem zablokowali Jakub Krzyżanowski i James Igbekeme, który opuścił boisko z kontuzją.
Trzy gole w trzy minuty
Po bezbramkowej pierwszej połowie, drugą gospodarze rozpoczęli z równie dużym impetem. Worek z bramkami w końcu rozwiązał się i pomiędzy 54., a 57. minutą gry kibice zobaczyli trzy gole.
Leo Bengtsson asystował przy trafieniu Antoniego Kozubala, który wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Wisła szybko odpowiedziała, ale radość z wyrównania trwała krótko.
W roli egzekutora niespodziewanie odnalazł się polu karnym Krzyżanowski. Lewy obrońca atakował piłkę głową niczym środkowy napastnik i wykorzystał celne dośrodkowanie Federico Duarte. Był to pierwszy celny strzał Wisły.
Walemark w końcu trafił
Już w kolejnej akcji krótko rozegrany rzut z autu przyniósł drugie prowadzenie gospodarzy. Wiślacy zostawili dużo miejsca Walemarkowi i ósma próba Szweda w końcu przyniosła mu powodzenie.
Rozpędzony po zdobytych golach Kolejorz kontynuował strzelecką ofensywę. W 64. minucie Radosław Murawski wypuścił w pole karne Agnero, a ten podwyższył prowadzenie gospodarzy na 3:1.
Rodado znów nie trafił karnego
W 78. minucie VAR pomógł Pawłowi Raczkowskiemu podjąć decyzję o rzucie karnym dla Wisły. Powtórki potwierdziły, że Kozubal trafił w kolano Krzyżanowskiego przy próbie strzału. Jedenastka to jeszcze nie gol, o czym Biała Gwiazda przekonała się trzeci raz w tym sezonie.
Angel Rodado poślizgnął się przy strzale i podobnie jak w meczu z Widzewem, oddał niecelny strzał. Piłka przeleciała wysoko nad poprzeczką. Wcześniej w Gliwicach pomylił się Marko Bożić.
Sędzia z Warszawy nie pokazał żadnej żółtej kartki. Beniaminek z Krakowa nadal czeka na pierwsze zwycięstwo na wyjeździe w tym sezonie. Lech umocnił się na pozycji lidera, a Biała Gwiazda pozostaje szósta.
Lech Poznań – Wisła Kraków 3:1 (0:0)
Bramki: Kozubal (54.), Walemark (57.), Agnero (64.) – Krzyżanowski (56.).
Lech: Lis – Pereira (90. Gumny), Skrzypczak, Yegbe, Gurgul – Murawski, Kozubal, Walemark (90. Śledziński), Rodriguez (81. Palma), Bengtsson (67. Hakans) – Agnero (81. Szymczak).
Wisła: Łubik – Giger, Uryga, Grujcić, Krzyżanowski – Duda (89. Pławiński), Igbekeme (73. Meseguer), Duarte (65. Mikulec), Ertlthaler, Lelieveld (65. Bożić) – Rodado.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).