Bohaterowie Wisły na murach. „Totalne zaskoczenie”

Na elewacji części restauracyjnej hali TS Wisła Kraków gotowy jest mural z postaciami reprezentującymi pięć utytułowanych sekcji Białej Gwiazdy.

Mural przy Reymonta 22

Niedługo w głównej hali Wisły przy ul. Reymonta 22 znów będzie działać restauracja „U Wiślaków”. Od pewnego czasu przechodniów może zaciekawić mural, który pokrył ścianę nad wejściem głównym do lokalu. Różni się on od wizualizacji (zamieszczamy ją poniżej) głównie ułożeniem pięciu postaci.

Wizualizacja muralu
Wizualizacja muralu
TS Wisła Kraków

Na środku widzimy reprezentanta sekcji piłkarskiej Henryka Reymana. Po jego prawej znajduje się wizerunek zapaśnika Władysława Bajorka i boksera Teofila Kowalskiego. Po lewej legendy piłkarskiej zaprezentowane zostały przedstawicielki młodszego pokolenia wiślaczek: była koszykarka Dorota Gburczyk-Sikora i siatkarka Magdalena Śliwa.

Skontaktowaliśmy się z Gburczyk-Sikorą, wiceprezesem TS Wisła Kraków i Arturem T. Kowalskim, synem Teofila Kowalskiego. Oboje byli zaskoczeni, nie wiedzieli o planach inwestora, który uruchamia restaurację.

Postawiona przed faktem dokonanym

– Wiadomość o mojej obecności na muralu przyjęłam z ogromnym zaskoczeniem i była to dla mnie miła niespodzianka. Zostałam postawiona nieco przed faktem dokonanym – mówi Gburczyk-Sikora. 

Podkreśla, że obecność w tak zacnym gronie jest dla niej wielkim zaszczytem, a w Wiśle występowało wiele utytułowanych koszykarek, które również zasługiwałyby na takie uhonorowanie.

Kiedy grałam w koszykówkę – a spędziłam przy Reymonta aż 11 sezonów – nikt z nas nie myślał o pamiątkach czy wyróżnieniach. Tworzyłyśmy wtedy historię i budowałyśmy wielki sukces, a refleksja i docenienie tamtych chwil przyszły dopiero po latach
Dorota Gburczyk-Sikora, wiceprezes TS Wisła Kraków

Obecność na muralu traktuje też jako podziękowanie i podsumowanie tego, co udało się zrobić przez ostatnie siedem lat w akademii koszykarskiej i przy przywróceniu pierwszej drużyny do ekstraklasy.

Po prawej Dorota Gburczyk-Sikora
Po prawej Dorota Gburczyk-Sikora
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Autorem muralu jest Arkadiusz Andrejkow, pochodzący z Sanoka twórca m.in. słynnych deskali, malowanych na drewnianych ścianach starych budynków.

– Artysta miał swoją wizję. Postać na muralu nie przypomina mnie w stu procentach. Gest jest niezwykle miły i sympatyczny, choć ma też swoją wagę. Oznacza dużą odpowiedzialność – uważa Gburczyk-Sikora.

Totalne zaskoczenie

Kowalski o inicjatywie i wizerunku swojego ojca dowiedział się od znajomego, który trenuje w Wiśle boks.

– Później sam sprawdziłem. Było to dla mnie totalne zaskoczenie, ale fajnie wyszło. Zbiegło się to z przygotowaniami do otwarcia wystawy o Teofilu Kowalskim w Muzeum Narodowym w Przemyślu, zaplanowanej od marca do czerwca przyszłego roku – mówi jeden z organizatorów turnieju „O Złotą Rękawicę Wisły”.

– Przekazałem wiele pamiątek, a także obraz, którego namalowanie zleciłem Krzysztofowi Paciorkowi. Odebrałem go i w tym samym czasie dowiedziałem się o muralu – dodaje.

Mural na budynku TS Wisła
Mural na budynku TS Wisła
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Kowalski przypomina, że jego ojciec był absolwentem prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale swoje życie poświęcił Wiśle. Po zakończeniu kariery pracował jako trener. W tym roku mija 50 lat od pierwszej „Złotej Rękawicy”, której inicjatorem był pięściarz urodzony w Przemyślu.

Pokazać wielosekcyjność Wisły

Jarosław Wójcik, który stoi za uruchomieniem restauracji „U Wiślaków” mówi LoveKraków.pl, że bohaterów do muralu wybierał osobiście.

– Od początku wiedziałem, że jego kluczową postacią ma być Henryk Reyman. To właśnie wokół jego sylwetki dobierałem pozostałe postacie, które miały pokazać wielosekcyjność Wisły oraz podkreślić, że klub to nie tylko piłka nożna, ale również inne dyscypliny sportowe – tłumaczy inwestor.