Kard. Dziwisz przed krakowskim sądem. „Nie miałem wiedzy”
Stanął przed Sądem Okręgowym
W poniedziałek kard. Stanisław Dziwisz stawił się w Sądzie Okręgowym w Krakowie, gdzie od połowy czerwca toczy się proces cywilny z powództwa Janusza Szymika przeciw Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim.
Szymik domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy, których doznał jako dziecko, gdy w latach 1984–1989 miał być wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W.
Proces w Krakowie jest kolejnym etapem wieloletniej batalii sądowej ofiary księdza, która wcześniej domagała się odpowiedzialności od diecezji bielsko-żywieckiej.
Godzinne zeznania i zaprzeczenie wiedzy
Emerytowany metropolita krakowski zeznawał blisko godzinę, odpowiadając na pytania pełnomocników powoda i strony kościelnej. Kluczowe dotyczyły tego, czy jako jeden z najważniejszych ludzi Kościoła w Polsce miał dostęp do informacji o czynach ks. Jana W. oraz czy reagował na sygnały o możliwych nadużyciach.
– Poznałem tę sprawę dopiero z prasy, teraz – miał powiedzieć przed sądem kardynał, podkreślając, że o „niegodnych zachowaniach ks. Jana W.” usłyszał dopiero w 2022 roku.
Kard. Dziwisz stanowczo zaprzeczył, by wcześniej dysponował jakąkolwiek wiedzą o przestępstwach wobec ministranta z Międzybrodzia Bialskiego.
Relacje z księdzem oskarżanym o pedofilię
Podczas przesłuchania sąd pytał hierarchę m.in. o to, czy znał ks. Jana W. i jaka była między nimi relacja. Kard. Dziwisz przyznał, że kojarzy duchownego, bo – jak tłumaczył – znał wszystkich księży w archidiecezji krakowskiej, gdy pracował w Krakowie.
Jednocześnie zapewniał, że nie utrzymywał z nim kontaktów osobistych czy towarzyskich.
Zeznał również, że nie ma wiedzy, w jakich okolicznościach ks. Jan W. został sekretarzem ówczesnego metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego.
Argumentował, że w tym czasie przebywał w Rzymie, gdzie przez 27 lat pełnił funkcję osobistego sekretarza papieża Jana Pawła II. – Nie interesowałem się tym, co się dzieje w Polsce i w diecezji, bo miałem inne sprawy z racji pełnionej funkcji – mówił przed sądem.
Wcześniejsze nieobecności i pismo do sądu
Do przesłuchania kardynała doszło dopiero po kilku tygodniach od rozpoczęcia procesu. Dziwisz był już wcześniej wzywany jako świadek, jednak nie stawiał się na rozprawy, powołując się na stan zdrowia, wiek i wcześniejsze zobowiązania.
W lipcu do sądu trafiło jego pismo, w którym wskazywał, że nie ma wiedzy w sprawie Szymika i prosił o niewzywanie go na salę rozpraw, tłumacząc się zaleceniami lekarzy i koniecznością unikania sytuacji wywołujących stres.
Sąd oczekiwał na zaświadczenie lekarza sądowego, które miało potwierdzić możliwość przesłuchania świadka. Ostatecznie kardynał pojawił się w krakowskim sądzie.
Co dalej w procesie dotyczącym Archidiecezji Krakowskiej?
Proces o 20 mln zł zadośćuczynienia toczy się nadal, a sąd musi ocenić, czy Archidiecezja Krakowska ponosi odpowiedzialność cywilną za czyny proboszcza z Międzybrodzia Bialskiego wobec nieletniego ministranta.