Kardynał Stanisław Dziwisz stanął przed sądem 

Kardynał Stanisław Dziwisz pojawił się w poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Krakowie – podało Radio Kraków. Były metropolita zeznawał jako świadek w procesie cywilnym dotyczącym zadośćuczynienia za molestowanie seksualne, jakiego w latach 80. miał dopuścić się były proboszcz z Międzybrodzia Bialskiego.

20 milionów zadośćuczynienia i 27 lat w Watykanie

Proces wytoczył Janusz Szymik, który domaga się od Archidiecezji Krakowskiej oraz parafii w Międzybrodziu Bialskim 20 milionów złotych zadośćuczynienia. 

Mężczyzna twierdzi, że w latach 1984-1989 jako dziecko padł ofiarą wykorzystywania przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W. W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał Szymikowi 400 tysięcy złotych od Diecezji Bielsko-Żywieckiej, jednak za czyny duchownego przed powstaniem tej diecezji w 1992 roku odpowiedzialność ponosi archidiecezja krakowska.

Podczas poniedziałkowej rozprawy kardynał Stanisław Dziwisz przyznał, że znał księdza Jana W., ale zaprzeczył, by wiedział cokolwiek o molestowaniu małoletniego. Hierarcha tłumaczył przed sądem, że przez 27 lat pełnił funkcję osobistego sekretarza papieża w Watykanie. Z powodu nawału obowiązków w Stolicy Apostolskiej miał nie interesować się tym, co działo się w krakowskiej diecezji.

Z taką linią obrony nie zgadzają się pełnomocnicy powoda. Wskazują oni, że do kardynała Dziwisza trafiały bezpośrednie sygnały oraz prośby o interwencję w tej sprawie, przekazywane między innymi przez księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Stanisław Dziwisz w sądzie
Stanisław Dziwisz w sądzie
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Wcześniejsze absencje i brak doręczenia wezwania

Poniedziałkowa obecność byłego metropolity na sali sądowej nastąpiła po dwóch nieudanych próbach jego przesłuchania. 

Kardynał nie stawił się na rozprawach wyznaczonych na koniec czerwca oraz 15 lipca, argumentując nieobecność złym stanem zdrowia i zaplanowanym wyjazdem do Watykanu. Wniosek hierarchy o całkowite zwolnienie z przesłuchania spotkał się z reakcją sądu, który zażądał opinii lekarza sądowego, choć ostatecznie usprawiedliwił dotychczasową absencję.

W sprawie pojawiają się również trudności proceduralne dotyczące samego sprawcy. Sądowi nie udało się dotąd skutecznie doręczyć wezwania byłemu księdzu Janowi W., który również ma zostać przesłuchany jako świadek. Przesyłka skierowana do jednego z klasztorów nie została odebrana.