Kard. Ryś: Kościół wielokrotnie wydaje się nie nadawać do miłości
Dar rozumienia wymaga wielkiego serca
Podczas Mszy św. z okazji benefisu ks. Adama Bonieckiego, zorganizowanego w związku z jego 92. urodzinami w parafii św. Stanisława Kostki na krakowskich Dębnikach, kard. Grzegorz Ryś mówił o miłości do Jezusa i Kościoła oraz o darze rozumienia, który wymaga „wielkiego serca”.
Przypomniał, że Salomon prosił Boga o ten dar – jeden z siedmiu darów Ducha Świętego – który nie jest kwestią wybitnej inteligencji, lecz zdolności wchodzenia w relację i zrozumienia drugiego człowieka.
Odnosząc się do doświadczeń rodziców, kard. Ryś podkreślał, że są sytuacje, których nie da się zrozumieć bez zaangażowania serca, a miłość sprawia, że człowiek mimo braku pełnej akceptacji stara się zrozumieć decyzje bliskich.
Przywołał słowa św. Jana Pawła II o „obiektywizmie właściwym miłości”, zaznaczając, że dopiero pewność, iż kocha się człowieka, pozwala na obiektywne poznanie. Wskazał, że ks. Boniecki ma szczególną umiejętność „rozumienia sercem”.
Zrozumieć znaczy zebrać razem
Komentując ewangeliczne pytanie Jezusa: „Zrozumieliście to wszystko?”, kard. Ryś wyjaśnił, że użyte przez św. Mateusza greckie słowo oznacza także „zebrać razem”.
Prawdziwe rozumienie Słowa Bożego wymaga łączenia różnych fragmentów – skoncentrowanie się wyłącznie na jednym tekście i „drążenie go w nieskończoność” może prowadzić do „najprzeróżniejszych, nierzadko idiotycznych wniosków”. Chrześcijanin powinien gromadzić w sobie Słowo, a następnie dzielić się nim, gdy dojrzeje ono w jego życiu.
Miłość jest na całego
Nawiązując do przypowieści o skarbie i drogocennej perle, metropolita mówił o konieczności oddania wszystkiego, aby wejść do Królestwa Bożego. Przypomniał postać bogatego młodzieńca, który nie potrafił porzucić majątku, i zauważył, że radykalny wybór Jezusa rodzi się wyłącznie z relacji miłości.
– Dajemy wszystko, kiedy jesteśmy zakochani. Miłość jest na całego, nie jest na pół gwizdka ani na jedną trzecią duszy. Tak Go kocham, że wszystko przy Nim jest jak śmieci. Najwyższą wartością jest poznanie Jezusa, czyli wejście z Nim w relację miłości – mówił kard. Ryś.
Radykalny wobec siebie, tolerancyjny wobec innych
Odnosząc się do przypowieści o sieci zagarniającej różne ryby, kardynał zauważył, że w Kościele nie wszyscy dokonali radykalnego wyboru Jezusa, ale pozostają w tej wspólnocie. Zrozumienie Królestwa Bożego wymaga połączenia dwóch obrazów: radykalizmu wobec siebie i tolerancji wobec innych.
– Jesteś radykalny wobec siebie, jesteś absolutnie tolerancyjny wobec innych. Kochasz Jezusa na całego i kochasz Kościół, który wielokrotnie wydaje się nie nadawać do miłości – zaznaczył, dodając, że przyjęcie tylko jednego z tych wezwań oznacza niezrozumienie Ewangelii.
Na zakończenie homilii metropolita zauważył, że to samo greckie słowo można przetłumaczyć także jako „posłać razem”, co oznacza gotowość do dzielenia się Słowem, gdy dojrzeje ono w życiu słuchającego.
– Dopiero wtedy, kiedy Słowo urosło we mnie tak, że nie jestem w stanie go zatrzymać i muszę się nim podzielić, mogę powiedzieć, że zrozumiałem – mówił kard. Ryś.
Podziękowania księdza Bonieckiego
Po homilii głos zabrał ks. Adam Boniecki, który podziękował obecnym i podkreślił, że starość jest szczególnym etapem życia, niosącym także trudne doświadczenia.
Wyraził wdzięczność za przynależność do wspólnoty Zgromadzenia Księży Marianów i obecność osób towarzyszących mu w tym czasie.
– Dziękuję wam wszystkim, że jesteście przy mnie – zakończył. Druga część uroczystości odbyła się w Muzeum Manggha w Krakowie.