„Nie chcemy bać się chodzić po chodnikach”

Po śmierci młodego małżeństwa na Zabłociu mieszkańcy wyszli na ulicę. W ciszy upamiętnili ofiary, ale też pokazali, jak ich zdaniem można uspokoić ruch.

We wtorek o godz. 18 mieszkańcy spotkali się przy skrzyżowaniu ulic Solnej i Zabłocie. „Godzina ciszy” była hołdem dla 32-letniego małżeństwa, które zginęło po tym, jak samochód wjechał na chodnik. Ich ośmiomiesięczne dziecko nadal przebywa w szpitalu w ciężkim stanie.

Protestujący nie ograniczyli się do zapalenia zniczy. Na skrzyżowaniu utworzyli z ludzi symboliczne rondo. Kilka metrów dalej dzieci namalowały na jezdni kredą przejście dla pieszych. Mieszkańcy chcieli w ten sposób zwrócić uwagę, że problem bezpieczeństwa w tej części Podgórza był zgłaszany wcześniej.

„Chodzi o życie”

Na jezdni pojawiły się kartony z hasłami: „Chodzi o życie”, „Nie chcemy bać się chodzić po chodnikach”, „Stop zabójcom drogowym” oraz „Ile jeszcze osób musi zginąć, żeby coś się zmieniło”. Uczestnicy dopisywali też nazwy ulic, na których – ich zdaniem – kierowcy regularnie przekraczają prędkość albo urządzają nocne wyścigi.

– Przyszliśmy ze względu na pamięć o osobach, które tutaj straciły życie, zostały zabite. Żeby może jako lokalni mieszkańcy coś zrobić, żeby to milczenie zostało usłyszane – mówiła jedna z uczestniczek spotkania.

Organizatorzy przekonywali, że nielegalne wyścigi i hałaśliwe przejazdy aut nie są w Krakowie odosobnionym problemem. Wzywali miasto i policję do działań, które nie ograniczą się do reakcji po kolejnym wypadku.


Zapowiedzi po tragedii

W rejonie Solnej obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. Według wstępnej opinii biegłego Volkswagen, który w sobotę wjechał na chodnik, poruszał się z prędkością około 70 km/h. 

Stanisław Kracik, pełniący funkcję prezydenta Krakowa, poinformował, że wizja lokalna z udziałem policji nie wykazała zaniedbań po stronie miasta. Jednocześnie zapowiedział, że w najbliższych dniach na ulicach Nadwiślańskiej, Solnej i Zabłocie zostaną zamontowane progi zwalniające.