Nowe władze kroją Comarch na części? Pracownicy obawiają się, że spółka opuści Kraków

Zwolnienia, wymuszone AI i wyprzedaż biznesu po kawałku. Byli pracownicy Comarchu ujawniają kulisy zmian w krakowskim gigancie pod rządami nowego funduszu.

Po śmierci założyciela i wieloletniego prezesa Janusza Filipiaka w grudniu 2023 roku w Comarchu doszło do zmian właścicielskich. Firmą jakiś czas kierowała rodzina Filipiaków. Jednak w połowie 2024 roku zapadła decyzja o współpracy z międzynarodowym funduszem private equity CVC Capital Partners.

Inwestorzy ogłosili wezwanie na sprzedaż wszystkich akcji, wyceniając Comarch na blisko 2,7 miliarda złotych. W wyniku transakcji przeprowadzonej na przełomie 2024 i 2025 roku fundusz CVC przejął pakiet większościowy, a rodzina założyciela zachowała udział mniejszościowy.

W marcu 2025 roku Comarch oficjalnie opuścił warszawską Giełdę Papierów Wartościowych, kończąc swoją 26-letnią obecność na rynku publicznym. Spółka tłumaczyła, że przekształcenie w firmę prywatną miało dać nowym władzom swobodę w przeprowadzaniu reorganizacji, przeglądzie aktywów, optymalizacji kosztów oraz szybszym skalowaniu działalności na rynkach zagranicznych poza rygorystycznymi wymogami informacyjnymi GPW.

„Comarch zupełnie się zmienił”

Andrzej* w firmie Janusza Filipiaka przepracował blisko dekadę. Kilka miesięcy temu został zwolniony. Postanowił podzielić się z nami swoimi obawami dotyczącymi przyszłości firmy – jednego z największych pracodawców w Krakowie, gdzie zatrudnionych jest blisko 5 tys. osób.

– Comarch pod nowymi władzami zupełnie się zmienił. Publicznie wszystko wygląda dobrze, bo wyniki finansowe są rekordowe, prezes może się nimi chwalić w mediach, ale wszystko ma swoją cenę – mówi.

Według niego od początku 2025 roku co pewien czas zwalniani są pracownicy, inni sami odchodzą. – Wystarczy się przejść po firmie, aby zobaczyć, że ludzi jest znacznie mniej. Nie ma miesiąca, aby ktoś kogo znam z firmy odchodził. Jeśli robi pożegnanie, to odszedł sam. Jeśli nagle zniknął, to został zwolniony – opowiada Andrzej.

To jednak nic nowego. Jeszcze w czasach obecności na giełdzie Comarch mocno rotował liczbą pracowników – w zależności od zapotrzebowania i prowadzonych projektów.

Nasz rozmówca zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię: – Sporo osób szuka innej pracy, bo w Comarchu nie ma pewności zatrudnienia, a obiecywane systemowe podwyżki okazały się mrzonką. Zamówili audyty za duże pieniądze i okazało się to co wszyscy wiedzieli – pensje wielu pracowników odstają od stawek rynkowych. Najlepszą metodą na podwyżkę jest złożenie wypowiedzenia, ale to zawsze ryzyko.

Krzysztof Kalinowski

– Zmiany w strukturze etatów są konsekwencją porządkowania portfolio grupy oraz stałego przeglądu kompetencji i efektywności zespołów, w tym w kontekście wykorzystania i adopcji nowych narzędzi technologicznych – odpowiada Comarch na nasze pytanie dotyczące planowanych ruchów kadrowych.

– Działania te wynikają z potrzeby utrzymywania wysokiej jakości i dostosowywania organizacji do zmieniających się wymagań rynkowych. Jednocześnie Comarch nadal rozwija zespoły w kluczowych obszarach biznesowych. Prowadzimy obecnie 143 rekrutacje – informuje spółka.

AI i tajne oceny

– Zwykły pracownik musi codziennie korzystać z AI, firma się tym publicznie chwali – twierdzi były pracownik. Jak to wygląda?

– Trzeba raz dziennie wpisać cokolwiek do Agenta, aby w systemie zaliczyło aktywność. Jak tego ktoś nie zrobi, to upomni go przełożony. Jak ktoś nie będzie używał AI to wpłynie to na jego ocenę i może zdecydować o zwolnieniu – tłumaczy.

Dodatkowo pracownicy mają być oceniani, podobnie jak ich przełożeni. Wyniki są ponoć tajne.

– To wszystko wpływa bardzo źle na atmosferę, pojawiają się donosy i podlizywanie się. Z tego powodu jest też więcej bezproduktywnych spotkań, bo kierownicy interesują się tym, co robią ich ludzie, aby wykazywać, że sami pracują. Zamiast wykonywać obowiązki, trzeba o tym regularnie opowiadać i jeszcze nie zapominać o AI – mówi Andrzej.

W tej sprawie Comarch się nie wypowiedział.

Szykuje się sprzedaż biurowców?

Subiektywne odczucia pracowników to jedno. Andrzej zwraca jednak uwagę na coś innego.

– Stopniowo wyprzedają wydzielone kawałki działalności, prowadzone są też zmiany struktury i rozdzielenie poszczególnych sektorów. Od dawna na korytarzach plotkuje się, że fundusz będzie sprzedawał stopniowo po kawałku, a firma będzie coraz mniejsza. Mają swój plan rozpisany na pięć lat i go realizują – uważa.

Pracownicy plotkują, bo obiecywana była większa przejrzystość, a w zamian – jak twierdzi nasz rozmówca – co jakiś czas na maila wpływa długi mail, z którego niewiele wynika.

Rodzi to poważny problem związany z niepewnością zatrudnienia. – Od dawna po korytarzach są plotki o tym, że planowana jest sprzedaż biurowców. Były nawet oficjalne wypowiedzi w mediach, że trwa przegląd aktywów w nieruchomościach – stwierdza były pracownik Comarchu.

Znaczącym sygnałem, według byłego pracownika jest remontowanie i doposażanie biurowców w nowy sprzęt i meble. Ocenia, że to próba podniesienia standardu i tym samym wartości całego budynku. Mowa tu nie tylko o nieruchomościach w Krakowie.

– Zeszłoroczny e-mail jednego z szefów, który dementował takie informacje, zadziałał odwrotnie. Jeśli Comarch sprzeda biurowce, to przyszły właściciel będzie mógł przenieść siedzibę gdziekolwiek, nie będzie związany z Krakowem – mówi Andrzej.

Comarch przypomina, że w tej sprawie informował w lutym tego roku. – Spółka dokonuje przeglądu sposobu zarządzania nieruchomościami w ramach szerokiej transformacji organizacyjnej i strategicznej. W kilku miastach prowadzony jest obecnie przegląd portfela nieruchomości, którego celem jest dostosowanie skali i formy wykorzystywanej powierzchni do aktualnych i przyszłych potrzeb organizacji – podaje biuro prasowe firmy.

Te działania mają wpisywać się „w kierunek rozwoju bardziej elastycznego modelu operacyjnego, w którym priorytetem jest koncentracja kapitału na rozwoju technologii i kluczowych obszarach biznesowych, a nie na długoterminowym zaangażowaniu kapitału w nieruchomości”.

Sama modernizacja nieruchomości tłumaczona jest jako „dostosowanie infrastruktury do aktualnych potrzeb organizacji oraz poprawę funkcjonalności i efektywności wykorzystywanych przestrzeni”.

Jednocześnie firma przyznaje, że nie wyklucza sprzedaży biurowców, a następnie wynajmu ich powierzchni.

– W ramach przeglądu sposobu zarządzania nieruchomościami spółka analizuje różne opcje, w tym zastosowanie modelu sale and lease-back w odniesieniu do wybranych nieruchomości – przyznaje Comarch. Działania te, zdaniem spółki, mają nie mieć wpływu na bieżącą działalność operacyjną spółki ani na sposób funkcjonowania zespołów.

Kawałek po kawałku

Jest jeszcze kwestia sprzedaży poszczególnych gałęzi firmy. To dzieje się na naszych oczach. Firma co jakiś czas informuje o upłynnieniu danego segmentu.

– Zgodnie z komunikatem opublikowanym przez Comarch w 2025 r., spółka rozpoczęła przegląd opcji strategicznych w tym możliwości zbycia wybranych działalności podmiotom zewnętrznym. Celem tego procesu jest zwiększenie wyrazistości i odpowiedzialności poszczególnych linii biznesowych oraz koncentracja grupy na strategicznych obszarach o największym potencjale wzrostu – tłumaczy Comarch.

Firma postanowiła skupić się na swojej kluczowej działalności i pozbyć wybranych części biznesu. Sprzedała m.in. sektor publiczny, segment systemów do zarządzania szpitalami (HIS) oraz linię Comarch Asset Management, odpowiedzialną za obsługę aktywów.

Czy te wszystkie działania powodują, że Comarch może zniknąć z Krakowa?

– Kraków jest najważniejszym ośrodkiem działalności Comarchu, w szczególności pod względem kompetencji technologicznych – deklaruje firma.

Na pytanie, czy firma będzie się rozwijać lub zmieni właściciela w ciągu najbliższych kilku lat, odpowiedzi nie ma.

 – Nie jest to pytanie do nas – stwierdza Comarch.

***

*Imię rozmówcy zostało zmienione.