Fala zwolnień w Krakowie. Gibała i Piątkowska przedstawiają swoją receptę
ArtService / Forum
Zwolnienia grupowe i współpraca z biznesem
Sektor usług wspólnych oraz branża IT zmagają się z falą redukcji etatów. We wtorek informowaliśmy, że zapowiedziami zwolnień grupowych objętych zostało 4 tys. pracowników. Pracodawcy od kilku lat patrzą na tańsze kierunki – zarówno jeśli chodzi o wynagrodzenia dla pracowników, jak i kwestie podatkowe czy energetyczne.
W jaki sposób miasto pod przywództwem nowego prezydenta zamierza zatrzymać ten negatywny trend? Czy w grę wchodzą konkretne mechanizmy wsparcia, na przykład obniżenie podatków od nieruchomości komercyjnych dla firm deklarujących utrzymanie miejsc pracy?
– To bardzo duże wyzwanie dla miasta, ale ulga w podatku od nieruchomości go nie rozwiąże. Podatek wynosi 35,53 zł za metr kwadratowy. Nawet przy założeniu, że na pracownika przypada 15 mkw. biura, daje to ok. 530 zł rocznie. Przy rocznym koszcie zatrudnienia specjalisty rzędu 150 tys. zł to ok. 0,3 proc. Takie zwolnienie nie wpłynie na decyzję żadnej firmy – mówi Łukasz Gibała.
Bezpartyjny kandydat uważa, że niesprawiedliwe byłoby też dawanie ulgi tylko jednej branży. – W licytacji kosztami nie wygramy. Z innymi miastami powinniśmy wygrywać jakością, którą oferuje Kraków – twierdzi.
Łukasz Gibała na to wyzwanie odpowiada inaczej: chce zapobiegać, a nie leczyć. Zapowiada, że jeden z wiceprezydentów będzie odpowiedzialny bezpośrednio za sprawy gospodarcze.
Dalsze propozycje Łukasza Gibały koncentrują się na ułatwieniu młodym ludziom startu zawodowego i dopasowaniu edukacji do rynku. Jednym z głównych rozwiązań jest organizacja płatnych staży w urzędzie miasta oraz podległych jednostkach. Plan przewiduje też zacieśnienie współpracy na linii miasto–uczelnie–biznes, co oznacza tworzenie klas patronackich w szkołach średnich i zwiększenie liczby miejsc na kierunkach deficytowych.
Wsparcie rynku pracy ma uzupełniać nowa rola Grodzkiego Urzędu Pracy jako zespołu szybkiego reagowania przy zwolnieniach grupowych. Urząd ma natychmiast oferować osobom tracącym pracę szkolenia i doradztwo. Istotnym elementem propozycji jest również polityka mieszkaniowa. Budowa dostępnych mieszkań na wynajem i remonty pustostanów mają obniżyć koszty życia w Krakowie, zatrzymując w mieście młode talenty i studentów.
Monika Piątkowska uważa, że „miasto nie jest w stanie administracyjnie zatrzymać restrukturyzacji prowadzonych przez prywatne firmy”. Stwierdza jednak, że może wpływać na to, czy Kraków pozostaje atrakcyjnym miejscem dla bardziej zaawansowanych procesów i nowych inwestycji.
– Chcę skoncentrować działania miasta na utrzymywaniu kontaktu z największymi pracodawcami, szybkiej obsłudze inwestorów, współpracy firm z uczelniami oraz programach przekwalifikowania pracowników w kierunku AI, cyberbezpieczeństwa, analityki danych czy automatyzacji – twierdzi kandydatka na urząd prezydenta.
Według polityczki preferencyjne stawki podatkowe nie powinny być stosowane automatycznie wobec każdej firmy.
Nowe technologie w starym mieście
Kraków jest jednym z najważniejszych ośrodków akademickich. Chcąc konkurować nie tylko na arenie krajowej, ale również z porównywalnymi miastami w krajach zachodnich, musi przyciągać inwestycje związane z nowymi technologiami. Jak nowa administracja zamierza wzmocnić lokalny rynek rozwojowo-badawczy? Jakie zachęty planistyczne, podatkowe lub organizacyjne ma zaoferować gmina, by to właśnie u nas powstawały nowe centra innowacji?
– To powinien być jeden z głównych kierunków rozwoju gospodarczego Krakowa. Mamy silne uczelnie, zaplecze naukowe i dużą bazę specjalistów, dlatego chcę wzmacniać współpracę miasto–uczelnie–biznes, ułatwiać dostęp do terenów inwestycyjnych i infrastruktury oraz wspierać tworzenie centrów badawczo-rozwojowych, a nie wyłącznie kolejnych centrów prostych procesów operacyjnych – mówi senator KO.
Zdaniem Moniki Piątkowskiej w Krakowie firmy powinny móc testować swoje rozwiązania w kwestii mobilności, energetyki, zdrowia, AI czy Smart City.
– Już dziś Kraków wspiera projekty łączące startupy z inwestorami m.in. w AI, life science, cyberbezpieczeństwie i technologiach podwójnego zastosowania; ten kierunek warto rozwijać – stwierdza polityczka.
– Priorytetem dla rozwoju gospodarczego Krakowa musi stać się oparcie go na lokalnych, krakowskich firmach. Model rozwoju oparty na oddziałach firm zagranicznych długookresowo jest dla miasta niestabilny – zewnętrzne firmy mogą przenieść się do innego miasta, co zresztą widzimy w ostatnich latach – diagnozuje Łukasz Gibała. Wskazuje, że należy skupić się na lokalnym biznesie, który będzie tworzył wysokiej jakości miejsca pracy i płacił podatki.
Jak to zrobić? – Pierwsza rzecz, którą musi zrobić miasto, to ułatwić wszelkie kontakty z administracją. Nie dotyczy to tylko samorządowej, krakowskie firmy powinny też liczyć na wsparcie w kontaktach z urzędami centralnymi – uważa kandydat na prezydenta.
Zadanie w tym zakresie będzie miała również spółka Kraków Nowa Huta Przyszłości, która ma przyciągać miejsca pracy wysokiej jakości. – Uchwalenie Planu Ogólnego da także przewidywalność planistyczną działalnościom w innych częściach miasta i zachęci je do inwestowania – mówi polityk.
Łukasz Gibała chce się również wzorować na rozwiązaniach znanych w Gdyni czy Rzeszowie. Mowa o tzw. urban labie. Chodzi o wykreowanie instytucji, która stanie się „liderem nowoczesnych rozwiązań dla Krakowa, uczelni, firm i lokalnych organizacji”.
Jak dodaje, miasto powinno kupować innowacyjne rozwiązania, przyznawać granty na przyszłościowe projekty i udostępniać dane cyfrowe. Rozwój około 250 krakowskich startupów, z czego 50 działa w branży AI, ma wspierać miejskie laboratorium. Rolą samorządu będzie także usprawnienie przepływu informacji oraz lepsza synchronizacja współpracy na linii miasto–uczelnie–biznes.
Sztuczna inteligencja w inteligenckim mieście
W debacie gospodarczej coraz częściej pojawia się temat tzw. fabryk AI, czyli wielkich centrów obliczeniowych na potrzeby sztucznej inteligencji. Czy Kraków faktycznie potrzebuje takich inwestycji i czy samorząd powinien angażować się w ich sprowadzanie?
Zdaniem Łukasza Gibały mamy do czynienia z kolejną rewolucją technologiczną, a nasze miasto powinno wspierać lokalne firmy, aby w niej uczestniczyły.
– W Krakowie od maja działa Gaia AI Factory, stworzona w Cyfronecie AGH, z której korzystać mogą firmy, naukowcy i administracja. To przykład infrastruktury, która może szeroko oddziaływać na cały rozwój Krakowa. W mojej ocenie Kraków powinien starać się o kolejne inicjatywy – mówi.
Polityk przypomina, że jest szansa na współfinansowanie tego typu inicjatyw, jak gigafabryki AI, ze środków unijnych, a Kraków był wymieniany jako jedna z potencjalnych lokalizacji. Budowa tego typu centrów zdaniem kandydata ma „duże potencjalne efekty mnożnikowe”. Chodzi o powstawanie kolejnych inwestycji i miejsc pracy. Jako odpowiednie miejsce wskazuje Nową Hutę.
– Potencjalną dużą inwestycję tego typu poparłabym po spełnieniu jasno określonych warunków: zabezpieczeniu mocy energetycznej bez pogorszenia bezpieczeństwa dostaw dla mieszkańców i przedsiębiorstw, ograniczeniu zużycia wody, zastosowaniu efektywnych technologii chłodzenia oraz – tam, gdzie jest to możliwe – wykorzystaniu ciepła odpadowego – tłumaczy kandydatka.
A gdzie budować? O tym zdecydować ma analiza energetyczna, środowiskowa oraz infrastrukturalna.
Czy da się pogodzić deweloperów z przemysłowcami?
Presja deweloperska na tereny przemysłowe i gospodarcze prowadzi do stopniowego wypychania biznesu z granic miasta. W jaki sposób można zachować równowagę między rozbudową osiedli mieszkaniowych a ochroną przestrzeni pod przemysł i usługi? Jakie decyzje planistyczne zapadną w sprawie miejskich stref aktywności gospodarczej?
Łukasz Gibała podaje, że w lokalnym przemyśle zatrudnionych jest ok. 40 tys. osób. Podkreśla, że „to ważna część naszej gospodarki, która charakteryzuje się wyższymi tzw. efektami mnożnikowymi niż inne działalności”.
– Przemysł ma większy wpływ na lokalną gospodarkę, bo lokalnie zamawia półprodukty, kupuje usługi i inwestuje w hale i maszyny, które znacznie trudniej jest przenieść w inne miejsce niż działalność biurową. Do tej pory wiele firm inwestowało w okolicznych gminach (Skawina, Niepołomice, Zabierzów), bo w Krakowie brakowało terenów inwestycyjnych, a dostępne były zwyczajnie drogie – mówi.
Polityk podkreśla również, że przemysł potrzebuje pewności i stabilności, bo jego działalność jest planowana na lata. – Dlatego z perspektywy Krakowa istotne jest zapewnienie planistycznej stabilności, czyli wydzielenie obszarów dla przemysłu, których charakter pozostanie niezmienny przez kolejne dekady – mówi.
Jako przykład podaje Rybitwy. To tam przedsiębiorcy od lat działają właśnie w niepewności.
– W odpowiedzi na publiczne pytania przedsiębiorców z Klastra Rybitwy zapowiedziałem zachowanie zwartego obszaru funkcji gospodarczej na Rybitwach. Równolegle nie można zapominać o mieszkańcach, którzy już tam są. Skoro poprzednia władza wydała pozwolenia na zabudowę mieszkaniową, władze miasta muszą zadbać o ich standard życia, stąd w moich planach znajduje się budowa tramwaju na Złocień – zapowiada Łukasz Gibała.
Senator podkreśla, że w polityce przestrzennej chce chronić strategiczne obszary aktywności gospodarczej i nie przekształcać ich automatycznie w tereny mieszkaniowe. Dodaje, że szczególne znaczenie ma wschodnia część Krakowa, gdzie projekt Kraków Nowa Huta Przyszłości obejmuje ponad 230 ha terenów przemysłowych przy ul. Igołomskiej, a Park Naukowo-Technologiczny Branice jest przygotowywany pod działalność przemysłową, technologiczną i usługową.
– Kraków powinien rozwijać się jako miasto, w którym można mieszkać, pracować, prowadzić badania i produkować, a nie wyłącznie jako rynek mieszkaniowy i usługowy. Ochrona terenów gospodarczych, rozwój R&D i podnoszenie wartości dodanej istniejącego sektora IT i usług traktuję jako elementy jednej polityki gospodarczej – stwierdza.
Bonus. Czego od prezydenta oczekują deweloperzy?
Zwróciliśmy się do przedstawicieli spółek deweloperskich operujących w Krakowie z pytaniami o to, czego oczekują od przyszłego prezydenta Krakowa. Nie wszyscy odpowiedzieli. Publikujemy całość odpowiedzi bez skrótów i redakcyjnej ingerencji.
Dawid Sporysz, wiceprezes i dyrektor zarządzający w Noho: Kraków zasługuje na prezydenta, który będzie szukał tego, co łączy, a nie dzieli. Prezydenta, który nie będzie się bał podejmować decyzji. Prezydenta, który będzie potrafił wyważyć interesy różnych grup społecznych, nawet jeśli głos tylko jednej strony będzie słyszalny. Bo nie zawsze rację ma ten, kto najgłośniej krzyczy. Kraków potrzebuje prezydenta z wizją, który otoczy się doświadczonymi ludźmi. Ludźmi mającymi w sercu Kraków i jego mieszkańców. Potrzebujemy prezydenta, dla którego dialog i debata nie będą pustymi słowami, ale rzeczywistą drogą poszukiwania kompromisu.
Julia Bogdanowicz, Westa Investments: Uważam, że nowy prezydent powinien przede wszystkim wprowadzić uspokojenie i stabilizację na wielu płaszczyznach urzędu miasta. Ten rok to jeden wielki chaos i niepewność. Urzędnicy powinni poczuć pewność i bezpieczeństwo, żeby móc w spokoju pracować. Potrzebny jest sternik i wyraźny kierunek, aby każdy wiedział, jak działać. No i właśnie potrzeba działania. Jest wiele spraw, które nie ruszyły z miejsca, bo czekają na wynik wyborów. Tak jest ze strategią i planem ogólnym. Tak jest na pewno z innymi strategicznymi decyzjami.
Chciałabym również, aby przestano w końcu traktować deweloperów w Krakowie jako największe zło. Czasy, gdy deweloper zajmował się tylko swoim nowym budynkiem i wyciśnięciem jak największej liczby m² (PUM) z niego na szczęście się skończyły. Wszyscy doskonale widzą, że obecnie inwestycje to też mnóstwo infrastruktury towarzyszącej, tereny rekreacyjne i zielone. Da się, we współpracy miasta i inwestorów, budować naprawdę fajne przestrzenie do życia dla Krakowian. Trzeba z nami rozmawiać i traktować nas jak partnerów, nie zło wcielone. Takiego partnerskiego i rozsądnego podejścia na pewno w Krakowie brakuje. A jestem przekonana, że wspólnie z Miastem możemy rozwijać Kraków i tworzyć jego przyszłość.
Szymon Domagała, prezes Henniger Investment: Kraków potrzebuje sprawnego, efektywnego i logicznego zarządzania. Nowy prezydent powinien reprezentować interesy miasta. Czasem w interesie miasta jest inwestycja, innym razem zieleń.