Ostra awantura po akcji w parku. Wójt zarzuca zniszczenia, strażacy odpowiadają

Gorąco w Mogilanach. Wójt szuka winnych zniszczenie alei grabowej i boiska. Strażacy wydali oficjalne oświadczenie i żądają przeprosin.

Podczas akcji usuwania złamanego drzewa nieopodal boiska w zabytkowym parku doszło do ostrego sporu między wójtem Gminy Mogilany Jerzym Przeworskim a Zarządem OSP Mogilany.

Wójt o zniszczeniach: „Poważne i nieodwracalne”

Jerzy Przeworski poinformował, że w trakcie działań doszło do uszkodzenia cennej zieleni oraz infrastruktury. – Dziś rano [sobota 22.08, przyp. red], podczas akcji związanej z usunięciem złamanego drzewa, doszło do poważnego i – w przypadku części drzew – nieodwracalnego zniszczenia fragmentu naszej zabytkowej alei grabowej. Drzewa, które są częścią historycznego układu parku i przez dziesięciolecia były pielęgnowane przez kolejne pokolenia mieszkańców, zostały połamane – napisał w mediach społecznościowych wójt.

Włodarz gminy zaznaczył, że nie chce przesądzać o niczyjej winie, ale domaga się szczegółowych wyjaśnień. Jak wskazał, na miejscu działały OSP Mogilany oraz jednostki PSP ze Skawiny.

Jeżeli trzeba było usunąć zagrożenie, należało to zrobić, ale sposób prowadzenia takich działań musi uwzględniać miejsce, w którym są wykonywane, szczególnie gdy mamy do czynienia z zabytkowym parkiem.
Jerzy Przeworski

Wójt dodał również, że na teren parku wjechał ciężki wóz strażacki, uszkadzając świeżo przygotowane boisko do siatkówki. 

– Na tę chwilę nie wiemy jeszcze, w jakim stanie znajduje się infrastruktura drenażowa pod boiskiem – napisał i dodał, że stawia to pod znakiem zapytania zaplanowaną na 29 sierpnia imprezę.

Nie będziemy udawać, że nic się nie stało. Mamy dokumentację fotograficzną szkód oraz nagranie, które pokazuje dokładny moment, w którym doszło do zniszczenia. O wszystkim zawiadomiłem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Jerzy Przeworski

Zapewnił też, że w poniedziałek urzędnicy będą ustalać dokładne okoliczności tego zdarzenia.

– Na tym etapie nie przesądzam odpowiedzialności. Ale tej sprawy nie odpuszczę. Będę informował o kolejnych ustaleniach – podsumował.


„Chcieliśmy zapobiec tragedii”

Do zarzutów włodarza w oficjalnym komunikacie odniósł się Zarząd OSP Mogilany. Druhowie podkreślili, że akcją kierowała Państwowa Straż Pożarna, a oni sami byli na miejscu na polecenie służb po tym, jak zgłoszenie złożył... sam wójt. 

Odnosząc się do opisywanych szkód, Zarząd OSP stanowczo zaprzeczył zarzutom:

Chcemy stanowczo podkreślić, że nie doszło do zniszczenia boiska, jak może wynikać z treści opublikowanego posta. Nasze wspólne działania razem z Państwową Strażą Pożarną w trudnym terenie, miały na celu zapobiec tragedii, do której mogło dojść dużo wcześniej.

Będą kroki prawne?

Strażacy przypomnieli o swoim wieloletnim wkładzie w lokalną społeczność i zapowiedzieli zdecydowane reakcje. 

– OSP Mogilany od 140 lat służy mieszkańcom naszej gminy.  Jesteśmy jedną z najaktywniejszych jednostek OSP w Polsce, a nasi druhowie wielokrotnie angażują się w działania na rzecz bezpieczeństwa i lokalnej społeczności. Nie zgadzamy się na formułowanie nieprawdziwych lub niezweryfikowanych ocen, które mogą godzić w dobre imię naszej jednostki i jej druhów – napisali.

Dalej dosadnie wskazali też: – W sprawach dotyczących przebiegu działań podczas przedmiotowego zdarzenia prosimy o kontakt z właściwymi służbami, w szczególności z Państwową Strażą Pożarną.

Komunikat kończy się mocnym ostrzeżeniem: – W przypadku dalszego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji przez Władze Gminy Mogilany dotyczących OSP Mogilany, Zarząd podejmie stosowne działania w celu ochrony dobrego imienia jednostki, przewidziane obowiązującymi przepisami prawa.

Można było inaczej?

Na jednym poście Jerzego Przeworskiego w mediach społecznościowych jednak się nie skończyło. Wójt Mogilan dalej wyliczał: – Do usunięcia złamanego drzewa przyjechały jednostki PSP i OSP. Jedna z nich dysponowała samochodem oraz podnośnikiem, który pozwalał na bezpieczne, etapowe usunięcie drzewa, kawałek po kawałku. Wybrano jednak inne rozwiązanie.

Zamiast poświęcić więcej czasu na bezpieczne ścięcie drzewa, wjechano na boisko do siatkówki, podpięto łańcuch i ściągnięto całe drzewo w kierunku zabytkowej alei grabowej. I właśnie wtedy doszło do zniszczenia fragmentu tej alei.
Jerzy Przeworski

Jego zdaniem drzewo można było przeciągnąć w drugą stronę, gdzie nie znajdowała się zabytkowa aleja.

– Od jednostek OSP oczekujemy przede wszystkim profesjonalizmu, rozwagi i odpowiedzialności za miejsce, w którym działają. Jeżeli w pobliżu znajduje się zabytkowa aleja, trzeba ją chronić, a nie traktować jak przeszkodę – podsumował.