Śledztwo w sprawie niebezpiecznych odpadów. Wiemy, co było na naczepach
Toksyczne odpady
Prokuratura Rejonowa w Olkuszu nadzoruje śledztwo w sprawie nielegalnego składowania toksycznych odpadów w pobliżu stacji paliw w Bolesławiu.
Pisaliśmy o tym na naszych łamach kilka dni temu. Teraz dotarliśmy do nowych informacji.
Dwie naczepy ciężarowe
Wszystko zaczęło się od zgłoszenia, które 10 września tego roku otrzymał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie.
Dyżurny Komisariatu Policji w Bolesławiu przekazał inspektorom, że na terenie parkingu przy ulicy Wyzwolenia znajdują się dwie naczepy ciężarowe, mogące zawierać niebezpieczne odpady.
Z jednej naczepy wyciekała jakaś substancja.
Poza WIOŚ do Bolesławia przyjechali również strażacy.
Gołda twierdzi, że w obu naczepach odkryto niezidentyfikowane odpady pochodzenia chemicznego. Znajdowały się w pojemnikach o pojemności 20 litrów.
– Strażacy ujawnili uszkodzony pojemnik (...) z nieznaną ciekłą substancją koloru brunatnego. Następnie pobrali z niego próbkę do badań w podczerwieni. Ustalono, że pojemnik zawiera octan etylu – dodaje Jacek Gołda.
Policjanci zaplombowali i zabezpieczyli naczepy.
Badania jeszcze trwają
Kilka dni później, 17 września, inspektor WIOŚ przeprowadził wizję terenową.
– W ramach dalszych działań WIOŚ w Krakowie będzie współpracował z organami ścigania oraz przede wszystkim z wójtem gminy Bolesław – dodaje Gołda.
Zgodnie z przepisami to władze gminy będą musiały doprowadzić do usunięcia odpadów z miejsca, w którym zostały porzucone.
Próbki substancji, które pobrał WIOŚ, trafiły do Centralnego Laboratorium Badawczego Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Badania jeszcze się nie zakończyły.
Jacek Gołda tłumaczy, że miejsce, w którym znajdują się naczepy, jest utwardzone kostką.
– Dlatego brak było zasadności pobierania próbek gleby, jak również próbek wody, gdyż przeprowadzone działania nie wykazały, aby odpady przedostały się do środowiska – zapewnił nas zastępca małopolskiego inspektora ochrony środowiska.
Mimo wszystko co jakiś czas mają się odbywać wizje terenowe.
Na razie nie wiadomo, skąd pochodziły niebezpieczne substancje.
Naczepy miały usunięte wszelkie oznaczenia.
Z ustaleń śledczych wynika, że porzucono je w tym miejscu około trzy miesiące wcześniej.