„Zrobię wszystko, żeby jej pomóc”. Donald Tusk przyjechał poprzeć Piątkowską
Podczas czwartkowego spotkania z Moniką Piątkowską i mieszkańcami Krakowa premier Donald Tusk tłumaczył, dlaczego zależy mu na jej zwycięstwie w wyborach prezydenckich. Wskazał trzy powody: znaczenie Krakowa dla Polski, sposób zarządzania publicznymi pieniędzmi oraz osobiste przekonanie do kandydatki.
– Nie ma mowy, muszę przyjechać. Bo mi bardzo, bardzo zależy. I zależy mi bardzo na Krakowie – relacjonował swoją odpowiedź na pytanie Piątkowskiej, czy wobec wydarzeń wymagających uwagi rządu dotrze na spotkanie.
„Szanse Krakowa to są szanse dla Polski”
Premier nazwał Kraków wizytówką Polski. Mówił o jego popularności wśród odwiedzających, ale też o znaczeniu miasta dla rozwoju kraju. Na tym oparł pierwszy powód swojego poparcia.
– Szanse Krakowa to są szanse dla Polski – powiedział. Dodawał, że zależy mu na mieście „dobrze zarządzanym”, z „uczciwą władzą” i sprawnie wykorzystującym pieniądze.
Tusk zapowiedział również, że liczy na współpracę Piątkowskiej z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim, jeśli wygra ona wybory. Jak mówił, Domański, związany z Krakowem, powinien stworzyć z nią „duet”, który będzie umiejętnie korzystał z narzędzi dostępnych ministrowi. Premier nie wskazał jednak konkretnej inwestycji ani kwoty, którą rząd miałby przeznaczyć dla miasta.
W krakowskich wątkach wystąpienia znalazła się także sztuczna inteligencja. Tusk mówił o potencjale technologicznym miasta i jednocześnie o obawach dotyczących przyszłości miejsc pracy.
– To tu w Krakowie będziemy ćwiczyć, jak wykorzystywać nowoczesne technologie w taki sposób, aby nie zagrażały miejscom pracy – stwierdził. Zapewnił, że dla rządu znalezienie odpowiedzi na to wyzwanie jest jednym z ważnych celów.
Premier mówił o uczciwym zarządzaniu
Jako drugi powód przyjazdu Tusk wskazał to, kto będzie sprawował władzę publiczną w Krakowie. Dużą część wystąpienia poświęcił uczciwości i wydawaniu publicznych pieniędzy.
– Tu w Krakowie też ta debata przedwyborcza, to jest też debata o tym, który z kandydatów naprawdę chce wykorzystywać pieniądze publiczne dla miasta – mówił.
Premier nawiązał przy tym do informacji o nieprawidłowościach z czasów rządów PiS. W odniesieniu do krakowskich wyborów zaznaczył, że nie chce podczas spotkania źle mówić o kontrkandydatach Piątkowskiej i że „trzeba wszystkich szanować”.
„Zaimponowała mi”
Trzecim powodem poparcia, jak powiedział Tusk, jest sama Piątkowska. Premier przypomniał, że zdecydowała się kandydować po referendum i politycznej porażce poprzedniego prezydenta Krakowa. Mówił, że pytał ją, czy jest gotowa na trudną kampanię i ataki, które mogą jej towarzyszyć.
– Kiedy zobaczyłem tę determinację, odwagę i takie: okej, idę w to, podjęcie tego pełnego ryzyka, to mi naprawdę zaimponowało – powiedział.
Zdaniem premiera kierowanie Krakowem po ostatnich wydarzeniach będzie wymagającym zadaniem. Ocenił, że miastu przydałaby się „prezydentka, która się niczego nie boi i która kocha to miasto o wiele bardziej niż swoją karierę”. Przywołał też wcześniejszą współpracę z Piątkowską, którą zapamiętał jako osobę odważną i stanowczą podczas trudnych rozmów.
Sama kandydatka mówiła przed wystąpieniem premiera, że mieszkańcy, z którymi rozmawia podczas kampanii, oczekują spokoju i stabilności.
– Mieszkańcy naszego miasta chcą ewolucyjnych zmian. Nie chcą rewolucji. Nie chcą brutalnej polityki. Nie chcą fali hejtu – powiedziała. Zapowiedziała prezydenturę otwartą na różne środowiska i poprosiła Tuska o dalsze wsparcie dla Krakowa.
Premier zadeklarował pomoc Piątkowskiej, ale podkreślił, że o wyniku wyborów zdecydują Krakowianie.
– Jak głęboko wierzę w Monikę, bardzo kocham Kraków, bardzo kocham Polskę i zrobię wszystko, żeby jej pomóc. Ale decyzja należy do mieszkańców Krakowa – powiedział.