Jak co roku staniemy w korkach [Rozmowa, cz. IV]

Korki na Alejach Trzech Wieszczów fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jeżeli nie zmienimy swoich przyzwyczajeń transportowych to w tym roku, zresztą jak co roku, staniemy w “korkach” w deszczowe dni – mówi Łukasz Gryga, Miejski Inżynier Ruchu. Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego dodaje: - Nie ma zgody, aby samochody blokowały na torach tramwaje.

Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Pytanie na rozgrzewkę. Zbliża się październik co oznacza zmianę pogody i coraz większe korki?

Łukasz Gryga, dyrektor Wydziału Miejskiego Inżyniera Ruchu: Jeżeli nie zmienimy swoich przyzwyczajeń transportowych to w tym roku, zresztą jak co roku, staniemy w “korkach” w deszczowe dni. Generalnie przy deszczu kierowcy wolniej ruszają na zielonym świetle i zachowują dla bezpieczeństwa większe odstępy. Powoduje to, że przy krótkotrwałych, mało intensywnych opadach deszczu liczba pojazdów przejeżdżająca przez skrzyżowanie na świetle zielonym jest o ok. 10% mniejsza a przy całodziennych opadach deszczu nawet o ok. 25% w porównaniu do pogodnych dni. Potwierdzenie tych liczb można znaleźć w pracach naukowych, jak i w danych uzyskiwanych z Systemu Sterowania Ruchem w Krakowie.

Przez lata władze Krakowa mówiły, że obowiązuje dogmat, aby nie wpuszczać samochodów na wydzielone torowiska tramwajowe. Dlaczego na ulicy Grzegórzeckiej postanowiono skierować samochody na tory?

ŁG: Zmiany wprowadzane w centrum to wynik analizy różnych czynników - tak, aby efekt działań przyniósł jak najwięcej korzyści. Oceniamy, czy wprowadzenie ruchu samochodowego na torowisko utrudni przejazd tramwajom, czy nie. Na tę chwilę widać, że tak się nie stało. Dla mnie najbardziej komfortowym rozwiązaniem byłoby, gdyby nie trzeba było podejmować takich decyzji. Chcąc dokonać korekty obecnego rozwiązania, należy mieć na uwadze istotny fakt, że istniejący na ulicy Grzegórzeckiej ruch rowerowy zwiększył się obecnie z 2 do 12%. Dla kierowców, jak wielokrotnie słyszeliśmy w wyrażanych uwagach, nie było komfortowym rozwiązaniem „wlec się” za rowerzystą, bez możliwość wyprzedzania go, choćby ze względu na istniejące tam krawężniki i separatory.  Dlatego przywrócenie poprzedniej organizacji ruchu nie rozwiązuje raczej wszystkich problemów tej ulicy.

Co będzie zrobione na ulicy Grzegórzeckiej?

Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego: Są dwa ważne elementy, które wpłyną na Grzegórzecką: docelowe zagospodarowanie obszaru Wesołej i obsługa komunikacyjna nowego przystanku kolejowego przy Hali Targowej. Decyzje w tej sprawie powinny zapaść wkrótce, abyśmy za dwa, maksymalnie trzy lata byli na to przygotowani. To da odpowiedź, w jaki sposób efektywnie zarządzać ulicą Grzegórzecką, która ma gigantyczny potencjał, aby stać się czymś innym niż tylko drogą tranzytową.

Chciałbym się bardziej skupić na tej bliższej niż dalszej przyszłości. Co będzie z tą ulicą od października?

ŁF: Mówiliśmy od początku, że jak wróci jesienne natężenie ruchu to Grzegórzecka zacznie się zapychać. To się jeszcze nie stało. Pojawiają się sporadycznie zdjęcia, że ulica jest zakorkowana, głównie przy wyjeździe z ulicy Rzeźniczej. Mamy dane z komputerów pokładowych w tramwajach i jeden czy dwa tramwaje utykają w korku na dobę. Należy dodać, że wyłączenie sygnalizacji przy Daszyńskiego usprawniło przejazd tramwajów, co nie byłoby możliwe bez właśnie tych zmian. Jeśli konsekwentnie chcemy promować alternatywne rozwiązania w tym np. ruch rowerowy, to musimy mieć ten brakujący łącznik od strony Nowej Huty. Trzeba poczekać na październik, jak wtedy będzie wyglądać sytuacja. To wszystko może zmienić również pełne otwarcie ulicy Dietla. Wiadomo, że nie ma zgody, aby samochody blokowały na torach tramwaje. Jednak nie przekreślałbym definitywnie drogi dla rowerów, bo infrastruktura potrzebuje pół a nawet roku, aby się zapełniła i zaczęła spełniać swoją rolę.

ŁG: Trzeba mieć na uwadze, że ulica Grzegórzecka jest elementem większej całości i tworzy spójny ciąg z ulicą Dietla czy Wielopole. Brakujące odcinki są kluczowe w wyborze środka transportu. Jeśli ktoś ma „przerwany” ciąg komunikacyjny i nie może bezpiecznie się poruszać na jednym z odcinków swojej podróży, to często właśnie taka sytuacja decyduje, czy np. wsiądzie do samochodu, czy pojedzie rowerem.

Rozważany jest scenariusz, że ulica Grzegórzecka będzie jednokierunkowa?

ŁG: To element większej dyskusji o całości układu drogowego. Płynnie przechodzimy do rozwiązania dotyczącego sektorowej organizacji ruchu, czyli umożliwienia dojazdu do każdego miejsca w centrum, jednocześnie ograniczając tranzyt. Wszyscy wiemy. że dużo pojazdów na ulicy Dietla porusza się tranzytem od ronda Grzegórzeckiego do Grunwaldzkiego. Ten ruch generuje dodatkowe utrudnienia w podróżowaniu osobom, które muszą się tam przemieszczać. Z tego powodu zaproponowano w Krakowie formę obwodnic, żeby omijać centrum. W północno-zachodniej części centrum Krakowa sektorowa organizacja ruchu jest już częściowo wdrożona i tam się sprawdziła. Ulica Grzegórzecka w jakimś wariancie mogłaby być jednokierunkowa, ale to, jak już mówiłem, temat na osobną dyskusję.

Zawężenie ulicy Dietla do jednego pasa ruchu w każdym kierunku już pozostanie na stałe?

ŁG: Ulica Dietla, już przed przebudową ulicy Krakowskiej, na sporym odcinku została zawężona do jednego pasa ruchu, co pozwoliło na wygospodarowanie dodatkowego miejsc postojowych, i to w rejonie charakteryzującym się dużym deficytem miejsc postojowych.

Senator Platformy Obywatelskiej Bogdan Klich mówił niedawno, po spotkaniu z prezydentem Jackiem Majchrowskim, że ulica Dietla powinna być jak Aleje Trzech Wieszczów - ulicą tranzytową. Władze miasta zdecydowały, że będzie to ulica śródmiejska?

ŁG: To nie jest wybór jednej czy dwóch osób. Samo studium uwarunkowań pokazuje, gdzie znajdują się ulice tranzytowe, a gdzie śródmiejskie. Druga obwodnica, nie przebiega przez ulicę Dietla, tylko ul. Powstańców Śląskich. Ulica Dietla nie jest wskazywana w dokumentach jako główna trasa tranzytowa.

Sygnalizacje świetlne na skrzyżowaniach ulicy Dietla z Krakowską oraz Starowiślną będą włączone?

ŁG: Na skrzyżowaniu ulicy Dietla i Starowiślnej przetestowaliśmy rozwiązanie. Dzięki niemu uzyskaliśmy od 30 do prawie 60 sekund skrócenia czasu przejazdu dla wszystkich relacji tramwajowych. Pamiętajmy jednak, że sygnalizacja została tam wyłączona w związku ze wzmożonym ruchem tramwajowym.

A co ze skrzyżowaniem Dietla z Krakowską?

ŁG: To skrzyżowanie ma inny kształt i stojące tam budynki dość mocno ograniczają widoczność na wlotach. Ze względu na ruch rowerowy, który jest poprowadzony na wprost z ulicy Dietla nie zdecydowaliśmy się na wyłączenie sygnalizacji w tamtym miejscu. Będzie to prawdopodobnie jedyna pełna sygnalizacja na tym ciągu. Wraz ze zmianami na ulicy Dietla, wszystkie pozostałe sygnalizację, będą wzbudzane jedynie przez tramwaj.

Na moście Grunwaldzkim oddacie kierowcom pasy ruchu, które została zabrane pod drogę dla rowerów?

ŁG: Trzeba przeanalizować, jakie korzyści będą mieli mieszkańcy z takiego rozwiązania. Jeśli na ulicy Dietla i Grzegórzeckiej mamy do dyspozycji jeden pas ruchu, to trzeba ocenić czy na moście Grunwaldzkim potrzebne są dwa pasy ruchu. W związku z tym regularnie badamy natężenie, jakie jest w tych miejscach. Optycznie wydaje się, że samochodów jest dużo, bo co normalne pojedynczy pojazd zajmuje dużo więcej przestrzeni niż np. rower czy pojedynczy pieszy. Pamiętajmy jednak, że w większości samochodem podróżuje tylko jedna osoba. Biorąc pod uwagę pasażerów komunikacji zbiorowej, rowerzystów i pieszych wychodzi, że zaledwie jedna osoba na cztery porusza się samochodem przez most Grunwaldzki.

comments powered by Disqus