„Teatr Bagatela stał się ofiarą własnego sukcesu”

Teatr Bagatela zaczyna nowy sezon artystyczny. – Każdy spektakl przy połowie widowni jest zagrożeniem ekonomicznym. Dziura i tak jest już ogromna, a nie chcemy ryzykować jej powiększenia – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Andrzej Wyrobiec, dyrektor Teatru Bagatela.

Natalia Grygny, LoveKraków.pl: „Teatr Bagatela stał się ofiarą własnego sukcesu finansowego i frekwencyjnego” – powiedział pan podczas konferencji zapowiadającej nowy sezon. Pandemia trwa, a wraz z nią kryzys w teatrach w całej Polsce.

Andrzej Wyrobiec, dyrektor Teatru Bagatela: Tak, teatr stał się ofiarą własnego sukcesu. Duża liczba granych spektakli i duża liczba widzów spowodowała uśpienie czujności. Nie chcę tego nazwać jazdą bez trzymaki, ale czasami się rozpędzamy i nie zastanawiamy się, czy przypadkiem za zakrętem nie będzie znaku ostrzegawczego. Oczywiście nikt nie był w stanie przewidzieć koronawirusa, ale mógł przewidzieć inne zagrożenia, np.: a co się stanie, jeśli my tych biletów nie sprzedamy i w jakiej sytuacji ekonomicznej znajdzie się firma?

To jak wyprowadzić teatr na prostą?

Przede wszystkim zbudować racjonalny, oparty o realne możliwości organizatora budżet. Jesteśmy przed tymi rozmowami, złożyliśmy pierwsze symulacje i projekty planów finansowych na 2021 rok do przyszłorocznego budżetu miasta. Będziemy korygować nasze plany administracyjne i zatrudnieniowe do możliwości finansowych miasta. Liczę na to, że potencjały teatrów i innych instytucji kultury będą mierzone równą miarą. Teatr Bagatela znajduje się wśród ważnych instytucji miasta, takich jak m.in. Teatr Groteska czy Teatr Ludowy, bez których trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie życia teatralnego w Krakowie. Radni i Prezydent mają tego pełną świadomość. Jeśli chodzi zaś o zmniejszanie kosztów, to trzeba brać również pod uwagę zmniejszanie obciążeń płacowych.

Czyli w Bagateli szykuje się redukcja zatrudnienia?

W czasie pandemii najważniejszą rzeczą dla nas jest ochrona miejsc pracy oraz zobowiązania administracyjne i utrzymanie lokali. A redukcja zatrudnienia następuje na szczęście samoistnie. Spora grupa osób starszych odchodzi na emeryturę, ostatnio mieliśmy kilka kolejnych wniosków. Z pewnością zatrudnienie się zmniejszy, ale wierzę, że nie będzie to efekt zwolnień.

Plany teatr ma ambitne. Z dyrektorem artystycznym Krzysztofem Materną wspomnieli państwo podczas konferencji o „kierunku na dobrą rozrywkę” czy lepszym wykorzystaniu muzycznego potencjału zespołu aktorskiego.

To daje też możliwości finansowe. W kontekście lepszego wykorzystania muzycznego potencjału, Krzysztof mówił przede wszystkim o Scenie na Sarego. Tam były grane bardzo kosztowne spektakle, a każdy z nich przynosił kilka tysięcy złotych straty. Jeżeli zaprogramujemy tę scenę tak, by była ekonomicznie rozsądniejsza…

Bardziej kameralna?

Bardziej kameralna, bez dużych przedsięwzięć scenograficznych i choreograficznych, skierowana do młodego widza. Wtedy mogłaby przestać być balastem ekonomicznym, a dzisiaj niestety takim dla Bagateli jest. Ale jest ogromną wartością artystyczną. Deklarujemy, że nie zrezygnujemy z tej sceny. Są tu dobre spektakle, które chcemy przenieść na Karmelicką. Mamy nowe pomysły i projekty. Dzisiaj teatr ma w swoim repertuarze spektakle od dawna już eksploatowane. Potencjał sprzedażowy jest coraz trudniejszy, bo ile razy widz może pójść na to samo przedstawienie? Musimy przygotować nową ofertę. Będzie atrakcyjna i będziemy na tym zarabiać.

Podczas konferencji zapowiadającej nowy sezon, Krzysztof Materna wspomniał również o współpracy z Dawidem Podsiadło czy Katarzyną Nosowską.

Oczywiście trudno wyobrazić sobie, żeby Dawid Podsiadło zagrał u nas koncert, bo to artysta, który przyciąga 60 tysięcy osób na Stadion Narodowy. Natomiast ambicją artystyczną wielu twórców jest rozwijanie się, praca nad nowymi projektami. Artysta, który się rozwija, nie skupia się na jednej tylko swojej umiejętności. Dawid Podsiadło zadeklarował współpracę artystyczną z Teatrem Bagatela – być może skończy się to jakimś projektem reżyserskim, adaptacyjnym? Taka produkcja z pewnością nie będzie tania i jak podkreśla Krzysztof Materna, to nie jest plan na najbliższy rok, ale nasza sytuacja kiedyś się uspokoi. Dopóki jednak będzie nad nami wisiało widmo pandemii i nie będziemy mogli grać przy pełnej scenie, planowanie będzie problematyczne. Każdy spektakl przy połowie widowni jest zagrożeniem ekonomicznym. Dziura i tak jest już ogromna, a nie chcemy ryzykować jej powiększenia.

Teatr Bagatela ma jeszcze jedną scenę, pod Kopcem Kościuszki - Strefę K-805. Jakie teatr ma plany, jeśli chodzi o to miejsce?

To była świetna inwestycja teatru. Od czasu zakupu minęło 8 lat. Trzeba podkreślić, że budynki zostały zakupione po atrakcyjnej cenie, ale pod bardzo restrykcyjnymi warunkami. Przez dwa lata jesteśmy jeszcze zobowiązani umową z Agencją Mienia Wojskowego, że nie będziemy tam prowadzić działalności komercyjnej. To był warunek wysokiego rabatu, jaki teatr wówczas uzyskał na zakup blisko 2 ha terenu i budynków o łącznej powierzchni 2.400 m2. To czas, który został teatrowi na to, by budynki w pełni zaadaptować na nasze potrzeby. Dzisiaj możliwa jest tam działalność artystyczna w bardzo skromnym zakresie – mała widownia, brak ogrzewania, bardzo ograniczony dostęp do toalet. W miarę posiadanych środków zostały tam wykonane remonty i adaptacje, wyremontowano dach, doprowadzono ujęcie wody i kanalizację. Przed nami jest proces inwestycyjny, który w ciągu najbliższych 2 lat chcielibyśmy zamknąć. Kiedy otworzy się nam możliwość do korzystania w pełni z tego terenu, jeden z budynków przeznaczymy na działalność artystyczną. W drugim funkcjonują już nasze magazyny i część pracowni. Zamierzamy tam przenieść również pracownie plastyczną i tapicerską, które obecnie znajdują się na Karmelickiej, co zwolni lokale w atrakcyjnej lokalizacji Krakowa. To też może przyczynić się do wzrostu dochodów.

comments powered by Disqus