Trener Wisły Kraków: Piłkarzom przyświeca jedna myśl

Wisła gra do końca i gra o zwycięstwo. W sobotę znów nie zadowalała się remisem u siebie i strzeliła gola w dziesiątej doliczonej minucie.

Twierdza przy Reymonta

Kibice Białej Gwiazdy dostali kolejny argument za tym, by pod żadnym pozorem nie wychodzić ze stadionu przed ostatnim gwizdkiem. Krakowianie strzelili Rakowowi Częstochowa decydującego gola w samej końcówce. Niema skopiowali spotkanie ze Śląskiem Wrocław.

– Już w zeszłym sezonie było dużo takich spotkań, kiedy w samej końcówce strzelaliśmy bramki – zauważa trener Mariusz Jop. To jest kwestia nastawienia. – Piłkarzom przyświeca jedna myśl, że my zawsze gramy o zwycięstwo, bez względu na to, czy gramy u siebie, czy na wyjeździe. Zawsze chcemy wygrywać. Stąd są te bramki w końcówce, gdzie po prostu prowokujemy sytuacje – dodaje.

Seria Wisły trwa. Sześć wygranych

Szkoleniowiec uważa, że trzeba to pielęgnować i cenić. Częstochowianie zaprezentowali się tak, jak Jop przewidywał. Bronili nisko i czekali na to, co zrobią Krakowianie.

Było widać, że rywal przyjechał nastawiony na grę defensywną, czekał na stałe fragmenty gry. I prawie mu się to udało. Ja bardzo cieszę się z tego, że Wisła zawsze gra do końca i zawsze gra o zwycięstwo. To jest bardzo cenne i chcemy to dalej pielęgnować. Kolejny mecz u siebie wygrany. To nie jest taka prosta sprawa, żeby wygrać komplet sześciu spotkań
Mariusz Jop
Mariusz Jop
Mariusz Jop
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Daleko do ideału

Trener pogratulował pierwszego gola w ekstraklasie Kacprowi Dudzie, a potem Juliusowi Ertlthalerowi, gdy dziennikarzy przypomnieli mu, że Austriak też czekał na bramkę po awansie. Zwrócił też uwagę, że w grze jego drużyny są elementy do poprawy.  

Mecz nie był idealny w naszym wykonaniu, natomiast cenimy trzy punkty, bo na końcu to jest najważniejsza rzecz
Mariusz Jop