Reporter Canal+ wywróżył Dudzie gola. „Może znowu coś wymyśli”

„Tam strzelę pierwszego gola w ekstraklasie” – takimi słowami środkowy pomocnik Wisły Kraków zapowiadał mecz z Rakowem Częstochowa. Jego słowa okazały się prorocze.

Na zegarze zbliżała się 100. minuta meczu, trwał już doliczony czas gry. Lada moment Tomasz Kwiatkowski miał odgwizdać koniec spotkania, ale Wisła wykonywała rzut wolny w pobliżu pola karnego Rakowa. 

Historia nauczyła kibiców, że ich drużyna gra do końca, a na Reymonta wynik potrafi rozstrzygnąć się w ostatnich sekundach meczu.

Zimna krew jak u wyborowego snajpera

Julius Ertlthaler dośrodkował, a Duda dopadł do wybitej piłki na jedenastym metrze. Przyjęciem zmylił obrońcę i uderzył z powietrza, dając Wiśle zwycięstwo 2:1. To była jego debiutancka bramka w ekstraklasie – i to w okolicznościach, o jakich lepiej nie mógł sobie wymarzyć.

Wisła trzeci raz w tym sezonie odwróciła wynik meczu, dający jej punkty, w doliczonym czasie gry.

Tak Duda zapowiadał mecz. „Wywróżył to” 

W tygodniu poprzedzającym spotkanie niespełna 23-letni pomocnik spotkał się z ekipą Canal+ na nagrywanie „Turbokozaka”. Zapowiedział wówczas, że strzeli w nim pierwszego gola w ekstraklasie. Namówił go do tego Bartek Ignacik, reporter stacji.

– Jesteśmy umówieni na przyszłą środę, aby nagrywać „Turbokozaka”. Może Bartek Ignacik znowu coś wymyśli – uśmiechał się Duda po spotkaniu.

Pozytywnie to przeżyłem. Przyjemne wydarzenie, a to jak Bartek wywróżył bramkę to kolejna sprawa. Jestem bardzo szczęśliwy
Kacper Duda
Radość Kacpra Dudy po golu w 90. minucie meczu Wisła - Raków
Radość Kacpra Dudy po golu w 90. minucie meczu Wisła - Raków
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Przyzwyczaili kibiców do goli w końcówce

Pomocnik Wisły opowiadał, że nie spodziewał się piłki, ale gdy ta spadła mu pod nogi, natychmiast podjął decyzję o strzale.

– Przyzwyczailiśmy naszych kibiców do goli w doliczonym czasie gry, chociaż nie chciałbym, żeby to tak wyglądało. Wolałbym, żebyśmy bardziej kontrolowali grę i na mniej pozwalali przeciwnikowi – mówił.

Krzyżanowski: Ciężko mówić o złym nastawieniu

Duda przyznał, że po zdobyciu gola na 1:0 Wisła za bardzo cofnęła. – Dużo rzeczy zawodziło. Wyciągniemy z tego wnioski – mówił. Wskazywał, że błędy były w ustawieniu i komunikacji. 

–  Najważniejsze jest to, że znowu pokazujemy charakter. W naszym DNA jest to, aby iść po kolejne bramki. Cofnęliśmy się, być może za bardzo skupiliśmy się na grze defensywnej, ale ciężko mówić o złym nastawieniu, bo walczyliśmy do końca, wierzyliśmy w swoje umiejętności – dodawał Jakub Krzyżanowski.