Ekstraklasa po krakowsku: Szczęśliwa siódemka Wisły, remis Wieczystej i wyrzucony trener

Mecze naszych drużyn otwierały 9. kolejkę ekstraklasy. Wieczysta przywiozła punkt ze stadionu Widzewa, a Wisła w doliczonym czasie zdobyła zwycięską bramkę ze Śląskiem.

Piąty punkt Wieczystej. Remis z Widzewem

Rywalizacja w Łodzi, która była debiutem przed własną publicznością trenera Widzewa Mateusza Stolarskiego, rozpoczęła się z półgodzinnym opóźnieniem. Powodem była awaria, ale nie oświetlenia, które zdarzają się co jakiś czas na stadionach. W piątek komplikacje spowodował brak wody i łódzkie wodociągi miały pełne ręce roboty.

Autorem pierwszego gola pechowo został obrońca Wieczystej. Antonio Milić przeciął dogranie z prawej strony i zaskoczył Mateusza Kochalskiego. W kolejnych fragmentach spotkania bramkarz Krakowian potwierdzał interwencjami, że zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski, które otrzymał w piątek rano. 

Po naporze gospodarzy Kochalski popisał się długim podaniem i zaliczył asystę przy wyrównującym trafieniu Lucasa Piazona. Nasza drużyna przed przerwą mogła wyjść na prowadzenie – Bartłomiej Drągowski zatrzymał jednak w sytuacji sam na sam Jose Antonio de la Rosę.

Rehabilitacja Milicia

Widzew liczył na pierwsze domowe zwycięstwo w sezonie. Przybliżył się do niego dzięki golowi Maria Garcii, który huknął po krótkim wybiciu piłki stopera Krakowian. Wieczysta się nie poddawała i zanotowała drugi remis w sezonie, który dał jej piąty punkt. Rezerwowy Petar Pusić dośrodkował z rzutu wolnego, a Milić w gąszczu graczy trącił piłkę głową do bramki. Były gracz Lecha Poznań zrehabilitował się za samobója z pierwszej połowy.

Lucas Piazon
Lucas Piazon
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

– Czułem, że możemy wygrać ten mecz. Po bramce na 2:2 widziałem, że moja drużyna ruszyła do przodu i przycisnęliśmy rywala. Akceptujemy jednak ten punkt. W tym meczu nie do końca chodziło mi o piękną, jakościową piłkę – wiem, że to potrafimy. Chodziło o pokazanie determinacji i że jesteśmy wojownikami. To był dla mnie najważniejsze – powiedział Żeljko Kopić, trener Wieczystej.

W doliczonym czasie gry Chorwat zbyt energicznie dyskutował z sędziami i Mateusz Piszczelok z Katowic pokazał mu czerwoną kartkę.

Żeljko Kopić
Żeljko Kopić
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Kopić wiąże duże nadzieje z rozpoczynającą się w poniedziałek przerwą reprezentacyjną.

 – Jest dla nas ważna, bo drużyna nie jest równo przygotowana do sezonu. Są większe lub mniejsze braki i ta przerwa pozwoli nam je zniwelować i zbalansować poziom przygotowania. Mamy swoje analizy, modele i przemyślenia. Wiemy, co robimy dobrze, ale wiemy też, co powinniśmy robić lepiej – przyznał.

Widzew Łódź – Wieczysta Kraków 2:2 (1:1)

Bramki: Milić (19., samobójcza), Garcia (65.) – Piazon (37.), Milić (80.).

Siódma wygrana Wisły z rzędu przy Reymonta

Na mecz Białej Gwiazdy Synerise Arena znów wypełniła się do ostatniego miejsca. Komplet publiczności był na każdym z pięciu spotkań w ekstraklasie i dwóch ostatnich w I lidze.

Scenariusz rywalizacji ze Śląskiem Wrocław sprawił, że nikt nie żałował pozostanie do ostatniego gwizdka. Podopieczni Mariusza Jopa wygrali 2:1 po decydującym golu w doliczonym czasie. Wygrali u siebie po raz siódmy z rzędu.

Wygrał zespół lepszy. We wszystkich statystykach bijemy mocno Śląsk. W pojedynkach, bramkach oczekiwanych, najważniejszych wejściach w pole karne. Jest tutaj bardzo duża przewaga. Na pewno byłby ogromny niedosyt, gdybyśmy tego meczu nie wygrali
Mariusz Jop

Uryga wysłał kartkę na północ

Strzelanie w pierwszej połowie rozpoczął Angel Rodado, który w dwóch meczach zdobył trzy bramki. Hiszpański snajper uprzedził obrońcę po dograniu z prawej Kacpra Dudy. 

Po przerwie Biała Gwiazda miała kilka szans na podwyższenie, ale był problem z celnością. Na jej ataki skutecznie odpowiedzieli rywale. Eniss Shabani wypatrzył z lewego skrzydła Adama Ciućkę i Marcel Łubik skapitulował. 

Krakowianie grali do końca i w trzeciej doliczonej minucie stadion eksplodował z radości. Julius Ertlthaler dośrodkował z rzutu rożnego, a w polu karnym najlepiej zachował się Alan Uryga. To jego drugi gol w tym sezonie, ale pierwszy w ekstraklasie przed własną publicznością. 

Alan Uryga
Alan Uryga
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Kapitan drużyny przyznał, cytowany przez wislaportal.pl, że obiecał kolegom zdobycie bramki. Była dla niego ważniejsza niż w meczu z Koroną Kielce na 1:1.

– Graliśmy u siebie, dała zwycięstwo. Też te podteksty naszych meczów ze Śląskiem, te cieszynki. Wszystko się złożyło, że po prostu nie ma tematu. W tygodniu chłopakom obiecałem, że strzelę bramkę i wyślę polecony na północ, także dziękuję bardzo – podkreślił.

Na północ? Nietrudno się domyślić, że chodziło o Jordiego Sancheza, który niedawno odszedł do Pogoni Szczecin i specyficznie celebrował gola w nowych barwach.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 2:1 (1:0)

Bramki: Rodado (16.), Uryga (90.) – Ciućka (76.).