Wieczysta grała koncert i strach zajrzał jej w oczy. Historyczna wygrana okraszona nerwami
Debiut z gwizdkiem i w Wieczystej
Rozjemcą spotkania był nowy sędzia w ekstraklasie. Mateusz Jenda z Węgrowa z okręgu Warszawa debiutował na najwyższym poziomie rozgrywkowym jedenaście dni po swoich 34. urodzinach. Można było chwalić go za dobre decyzje i czucie gry. Nie popełnił błędów, dał się zapamiętać z bardzo dobrej strony.
Kazimierz Moskal w trzecim kolejnym meczu zmienił linię obrony i postawił na debiut Mateusza Wieteski w parze stoperów z Antonio Miliciem. Na ławce usiedli Ben Lederman i Christopher Lungoyi, a swojego debiutu w wyjściowym składzie Wieczystej doczekał się Tobiasz Mras.
Prowadzenie Wieczystej w Gliwicach
Żółto-czarni szybko wysunęli się na uprzywilejowaną pozycję w sobotnim meczu. Od 5. minuty prowadzili 1:0 po tym, jak wykorzystali nieporozumienie obrońcy i bramkarza Piasta.
Petar Pusić mocno uderzył, a Tobias Christensen wygrał walkę w powietrzu z doświadczonym Jakubem Czerwińskim i pokonał Domena Grilla, który zwlekał z wyjściem z bramki i czekał na interwencję swojego obrońcy. Wieczysta pierwszy raz w historii swoich występów w ekstraklasie prowadziła.
Piazon w słupek, Maigaard w spojenie
Piast kilka razy zatrudnił do pracy Antoniego Mikułkę. Pierwszy raz już w 1. minucie meczu po mocnym uderzeniu Samuela Ntamacka.
Dziesięć minut po strzelonym golu Piastowi sprzyjało szczęście. Lisandro Semedo podał w pole karne do Lucasa Piazona, a po uderzeniu Brazylijczyka piłka trafiła w wewnętrzną część słupka.
Po przerwie Mikkel Maigaard mógł strzelić gola sezonu. Piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką i wyszła za bramkę.
Koncert Wieczystej i paraliż w końcówce
Dobra pierwsza połowa była dopiero początkiem tego, co zaprezentowała Wieczysta. W ubiegłej kolejce pauzowała, miała więc sporo czasu, aby dobrze przygotować się do meczu w Gliwicach.
W drugiej połowie przeprowadziła szturm na bramkę gliwiczan i strzelała gola za golem. Miała niezły dzień, grała do przodu, z polotem i pasją.
Dyrygent w ataku
Christensen pokazał, że jest piłkarzem nietuzinkowym i w drugiej połowie skompletował hat-tricka. Najpierw skorzystał z podania Piazona. Zgubił sprintem Oskara Leśniaka i mocnym strzałem podwyższył na 2:0.
Hat-tricka mógł mieć już w 64. minucie, ale strzał zatrzymał Gril, który po chwili skapitulował przy dobitce Mikiego Villara. Norweg i tak weźmie piłkę z tego spotkania na pamiątkę. W 71. minucie dołożył trzeciego gola, podwyższając na 4:0.
Piast obudził się w końcówce
Goście mieli wszystko w swoich rękach, w końcówce meczu strach przed zwycięstwem sparaliżował im nogi. W ciągu kilku minut Piast zdobył trzy gole i brakło mu czasu, aby wyrównać. Wieczysta nie potrafiła uspokoić gry i tylko napędzała rywali.
Gospodarze nie pogodzili się z porażką 0:4 i zmniejszyli rozmiary wyniku do 3:4. Końcówka była szalona, ale z przebiegu gry w całym meczu Wieczysta była drużyną lepszą.
Kazimierz Moskal będzie musiał ostudzić gorące głowy piłkarzy i przypomnieć im, że spotkanie trwa 90 minut. Gdyby Piast miał parę minut więcej, wcale nie musiałby schodzić z boiska pokonany.
Wisła wyłamała się ze schematu
Zwycięstwo Piasta nad Wisłą Kraków w 2. kolejce (4:3) było jedynymi punktami Gliwiczan w tym sezonie ekstraklasy. Drużyna Daniela Myśliwca przegrała trzy pozostałe spotkania. Bezlitosny był dla niej Lech Poznań (0:3) i Zagłębie Lubin (0:2).
Za tydzień zagra u siebie z Legią Warszawa, Wieczystą czekają pierwsze w tym sezonie derby Krakowa - przy Kałuży z Cracovią.
Piast Gliwice – Wieczysta Kraków 3:4 (0:1)
Bramka: Maziarz (88.), Czerwiński (90.), Sanca (90.) – Christensen (5., 62., 71.), Villar (64.).
Piast: Gril – Borowski (74. Katsantonis), Juande, Czerwiński, Lewicki – Lima (54. Lokilo), Leśniak (74. Maziarz), Łabojko, Felix (65. Sanca), Vallejo – Ntamack (74. Twumasi).
Wieczysta: Mikułko – Dankowski, Wieteska, Milić, Vojtko (82. Fila) – Pusić (60. Lederman), Maigaard, Piazon – Semedo (60. Villar), Mras (73. Lungoyi), Christensen (82. Paulinho).
Żółte kartki: Vojtko.
Sędziował: Mateusz Jenda (Węgrów).