Wisła miała się poprawić, a było jeszcze gorzej. Trzy gole nie wystarczyły

41 strzałów, w tym 20 celnych, a z nich cztery bramki gospodarzy i trzy Krakowian. Biała Gwiazda wraca bez punktów z pierwszego wyjazdu po powrocie z ekstraklasy.

Brak snajperskich umiejętności

W pięciu ostatnich meczach drużyn z Gliwic i Krakowa padały średnio ponad cztery gole (łącznie 21). W sobotę ta imponująca statystyka została poprawiona.

Już jeden z pierwszych ataków gospodarzy powinien zakończyć się trafieniem. Piast wykorzystał bierną postawę Wisły, przeniósł akcję na lewą stronę, skąd Hugo Vallejo dośrodkował na trzeci metr. Wbiegał tam Quentin Boisgard i nie zdołał skierować futbolówki  – podbitej przez Raoula Gigera – do siatki.

Raoul Giger
Raoul Giger
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Dominacja Piasta

Podopieczni Mariusza Jopa weszli w mecz jeszcze gorzej niż z GKS-em Katowice. U siebie ratował ich Marcel Łubik, a w Gliwicach nie przegrywali tylko dzięki indolencji rywali. W 13. minucie Boisgard przebił samego siebie i spudłował z 10. metra, kiedy był pozostawiony bez opieki po zagraniu Filipa Borowskiego.

Piast nie zraził się i nadal konsekwentnie atakował. Wisła była tylko tłem i w końcu została skarcona. Rozgrywanie piłki na swojej połowie skończyło się stratą Jakuba Krzyżanowskiego przy linii. Z kontratakiem ruszył Ivan Lima i wyprowadził Ivana Ntamacka, który popisał się świetnym balansem ciała i precyzyjnym strzałem przy słupku.

Jakub Krzyżanowski
Jakub Krzyżanowski
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Kontuzja Gigera i trzy gole do przerwy

Stracony gol zmobilizował wiślaków. W końcu zaczęło się coś dziać pod bramką Domena Grila. Do szybkiego wyrównania zabrakło też szczęścia. Maxence Maisonneuve po rożnym dobrze złożył się do uderzenia głową. Jordi Sanchez zmienił tor lotu piłki, która przeleciała nad poprzeczką.

Krakowianie mieli też pecha w akcji Piasta przeprowadzonej po okresie przewagi gości. Giger doznał kontuzji, podnosił rękę, ale żaden inny zawodnik nie zinterpretował odpowiednio jego sygnału i nie ruszył z asekuracją. Z zimą krwią problemy Szwajcara wykorzystał Vallejo i Marcel Łubik skapitulował po raz drugi.

Po sześciu minutach bramkarz wykorzystał świetną grę nogami i posłał piłkę kilkadziesiąt metrów do przodu. Marko Bożić wygrał pojedynek z obrońcą, uderzył słabo, bramkarz odbił piłkę przed siebie i pozostała w grze. Bożić poprawił się, odegrał do Sancheza, a ten potwierdził skuteczność z pierwszego meczu.

Jordi Sanchez
Jordi Sanchez
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Rehabilitacja Bożicia

Choć piłkarze grali w doskwierającym im upale, pierwsza połowa była świetnym widowiskiem. W doliczonym czasie Bożić wywalczył rzut karny (Igor Drapiński zagrał ręką), a potem znów uderzył daleko od ideału. Wystarczyło to na pokonanie bramkarza GKS-u, ale nie na Grila.

Po przerwie Wisła zdominowała mecz posiadaniem piłki, miała już przy nodze przez 70 proc. czasu. Niedługo po zmianie stron na sytuację sam na sam Piasta odpowiedział Bożić i wyrównał. Nie szukał dogrania, tylko w swoim stylu przygotował sobie uderzenie z prawej nogi i trafił do celu.

Drugi karny trafiony

Sędzia Tomasz Marciniak podyktował jeszcze jedną „jedenastkę”. Po próbie zza pola karnego Jakuba Łabojki ręką interweniował Maisonneuve. Rzut karny wykorzystał pomocnik, którego strzał nieprzepisowo zatrzymał francuski obrońca.

Mariusz Jop, trener Wisły
Mariusz Jop, trener Wisły
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Pięć goli w 65 minut zwiastowało emocje to samego końca. I w Gliwicach do końca było gorąco. Wisła napierała, Piast rozpaczliwie się bronił i na koniec swój wzrost wykorzystał Sanchez.

Ostatnie słowo należało do zespołu gospodarzy, którzy zaliczyli pierwsze zwycięstwo. Rezerwowy Sanca po dłuższej akcji kopnął z 17. metrów tak, że Łubik nawet nie schylił się do lecącej piłki.

Piast Gliwice – Wisła Kraków 4:3 (2:1)

Bramki: Ntamack (17.), Vallejo (32.), Łabojko (65., karny), Sanca (88.) – Sanchez (38., 69), Bożić (55.).

Piast: Gril – Borowski (58. Twumasi), Rivas, Drapiński, Lewicki – Leśniak, Boisgard (58. Felix), Łabojko, Vallejo (74. Sanca) – Lima (46. Mucha), Ntamack (46. Katsantonis).

Wisła: Łubik – Giger (34. Lelieveld), Uryga, Maisonneuve, Krzyżanowski – Duda (86. Carbo), Igbekeme (46. Ertlthaler) – Kuziemka (46. Rodado), Duarte, Bożić (74. Youan) – Sanchez.

Żółte kartki: Drapiński, Leśniak.

Sędziował Tomasz Marciniak (Płock).