Powtórka z inauguracji. Wisła niepokonana na swoim stadionie
Wisła Kraków – Wisła Płock. O co chodziło z ósemką?
Krakowianie przystępowali do spotkania bez klasycznego defensywnego pomocnika, tzw. szóstki. Drobna kontuzja wykluczyła z gry Marca Carbo, który odwiedził sektor rodzinny i odebrał od prezesa koszulkę z okazji 100. występów w Wiśle.
Gdy jednak zawodnicy Białej Gwiazdy wyszli na rozgrzewkę w koszulkach z numerem osiem, który należy do Carbo, można było się zastanawiać, czy piłkarzowi nie stało się coś poważniejszego. Okazało się, że po prostu doszło do zbiegu okoliczności. Sponsorem meczu było Stowarzyszenie Socios Wisła Kraków, świętujące w tym roku ósme urodziny.
Ertlthaler i Rodado w wyjściowym składzie
Carbo niedługo znów ma być do dyspozycji trenera Mariusza Jopa, ale nie zmienia to faktu, że trwa dyskusja o konieczności zakontraktowania jeszcze jednej „szóstki”, bowiem forma Hiszpana już w I lidze nie zawsze była zadowalająca. Dzień przed rywalizacją z Nafciarzami szkoleniowiec mówił, że do końca okna transferowego może się jeszcze wiele wydarzyć...
W piątek w środku zagrali Kacper Duda i Julius Ertlthaler, który zastąpił słabego w Gliwicach Jamesa Igbekeme. Austriak, a także Angel Rodado, operujący za napastnikiem Jordim Sanchezem, po raz pierwszy znaleźli się w wyjściowym składzie.
Rodado groźny także w ekstraklasie
Król strzelców I ligi potrzebował zaledwie 14 minut, by zdobyć premierową bramkę na najwyższym poziomie. Przejął piłkę po zablokowanym uderzeniu Jakuba Krzyżanowskiego i poprawił z 20 metrów. Bramkarz Płocczan rzucił się w prawo, ale nie dał rady, ponieważ zmylił go rykoszet od Marcusa Haglinda-Sangre.
Krakowianie cieszyli się z prowadzenia tak długo, jak sami czekali na otwierające trafienie. Sami wpakowali się na minę: oddali piłkę i nie radzili sobie z pressingiem. Duda podawał zbyt krótko, odbiór zaliczył Dani Pacheco i rzucił piłkę za plecy obrońców. Said Hamulić dobrze przyjął, a potem wykończył strzałem po dalszym słupku.
Bardzo dobra reakcja
Reakcja skarconych była najlepsza z możliwych. Znów zaczęli grać, było dużo walki w polu karnym Płocczan. Alan Uryga zgrał głową, Jordi Sanchez ograł Haglinda-Sangre (oj, to nie był jego najlepszy wieczór) i znów wprowadził w ekstazę 33 tys. kibiców.
Nerwy i niedokładność
W dwóch pierwszych meczach Wisła z Krakowa źle zaczynała, ale z czasem się rozkręcała. Tym razem początek był o niebo lepszy, natomiast po zmianie stron warunki dyktowali przyjezdni. Zawodnicy beniaminka byli nerwowi, a przez to czasem niedokładni.
Nie potrafili też utrzymać piłki, np. Sanchez, i z dystansu szczęścia próbował Hamulić. Piłka leciała w środek i Marcel Łubik przeniósł ją nad poprzeczką. Szczęścia sprzyjało gospodarzom przy rzucie wolnym, gdy Marcin Kamiński wywalczył pozycję, ale trafił w słupek.
Wisła Kraków – Wisła Płock 2:1 (2:1)
Bramki: Rodado (14.), Sanchez (36) – Hamulić (28.).
Wisła K.: Łubik – Lelieveld, Uryga, Maisonneuve, Krzyżanowski – Duda (89. Omić), Ertlthaler – Duarte (74. Mikulec), Rodado (73. Igbekeme), Bożić (63. Kuziemka) – Sanchez.
Wisła P.: Leszczyński – Haglind-Sagre, Kamiński, Flis (46. Karamarko) – Rogelj, Radwański, Pacheco (60. Savvidis), Kun (60. Gallapeni) – Jimenez (57. Prsir), Kobacki (69. Kuczko) – Hamulić.
Żółte kartki: Uryga – Haglind-Sagre, Prsis.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).