Wisła Kraków liczy na moc z trybun. „Czeka nas fizyczna walka”
Nowy szkoleniowiec Rakowa
Rywale Białej Gwiazdy mają nowego-starego trenera. Pod Jasną Górę wrócił Dawid Szwarga (ostatnio asystent Rafała Góraka w GKS-ie Katowice), by najpierw wyprowadzić drużynę ze strefy spadkowej, a potem próbować uratować sezon.
To już trzeci szkoleniowiec Medalików w tym sezonie. Zaczynał Dawid Kroczek, który objął zespół w maju, po nim przyszedł Tomasz Kaczmarek, jednak pracował zaledwie półtora miesiąca. Właściciel klubu zdecydował się zwolnić szkoleniowca mimo ostatniej wygranej w Krakowie z Wieczystą. Michał Świerczewski uznał, że w dłuższej perspektywie z tej współpracy nie wyniknie nic nowego.
W tym tygodniu stery Rakowa objął Szwarga. W Częstochowie był asystentem Marka Papszuna, a potem objął stanowisko pierwszego szkoleniowca.
Wróci stary Raków?
– Obecna zmiana jest próbą powrotu do ustawień fabrycznych. Nowy-stary trener zna piłkarzy, a oni kojarzą go z dobrych czasów. Będzie chciał skorzystać ze starych schematów. Przewidujemy powrót do wyjściowego ustawienia 3-4-3 – mówi Mariusz Jop, trener Wisły.
Były reprezentant Polski oglądał ostatnie spotkanie najbliższego rywala na żywo. Miał ułatwione zadanie, ponieważ Wieczysta korzysta ze stadionu Wisły. Jest ciekawy, jak przemeblowanie sposobu gry wpłynie na postawę częstochowian. To wysoki zespół, dlatego K
Kluczem do sukcesu Krakowian jak zawsze będzie obrona, wygrane pojedynki. – Na pewno czeka nas trudna fizyczna walka. Wiemy, czego ci piłkarze nie lubią – podkreśla Jop.
Kolejny komplet, kolejne zwycięstwo Wisły?
Wisła na swoim stadionie jest efektowniejsza i efektywniejsza. Po dwóch wyjazdowych meczach bez zdobytej bramki będzie chciała kontynuować dobrą passę przed kompletem swoich fanów. Gospodarze podkreślają, że energia, którą poczują z trybun, będzie dodatkowym czynnikiem sprzyjającym poprawie.
– W Łodzi naszym problemem była faza przejściowa. Zaliczyliśmy dużo odbiorów na połowie rywala, ale za mało z nich zamieniliśmy na konkretne szanse bramkowe. Czasem decyduje zła decyzja, błąd techniczny. Byłem zadowolony z liczby wykreowanych faz przejściowych, jednak nie zostały one należycie wykorzystane. Mieliśmy też sporo udanych akcji rozpoczynanych od bramki – uważa trener.
Dwa zmarnowane rzuty karne
O wygranej Wisły mógł przesądzić Angel Rodado. Hiszpan w drugiej połowie zmarnował rzut karny, posyłając piłkę w obramowanie. To druga niewykorzystana „jedenastka” przez Białą Gwiazdę. W Gliwicach mogła zremisować z Piastem, gdyby lepiej strzelił Marko Bożić.
– Angel wykonuje bardzo dużo rzutów karnych. Raz na jakiś czas zdarzy się, że nie zamieni jednego z nich na bramkę – twierdzi opiekun wiślaków.
– Nie doszukiwałbym się w tym głębszego problemu. O skuteczności przy rzucie karnym decyduje głównie głowa. Decyzja Angela o sposobie uderzenia była dobra, zabrakło niewiele – kończy Jop.