Wisła wierzyła do końca. Czy sędzia tracił kontrolę nad meczem?
Nikt nie ucierpiał, ale było ostro
Korona postawiła trudne warunki, nie brakowało też boiskowych spięć. Alan Uryga starł się ze Slobodanem Rubeziciem po faulu Jordiego Sancheza na Xavierze Dziekońskim. Do konfrontacji ruszył też Wiktor Długosz i Kamil Jakubczyk.
– Sędzia pozwalał na bardzo dużo. W pewnych momentach tracił kontrolę nad meczem. Całe szczęście nikt nie ucierpiał na zdrowiu, ale pod koniec było już ostro – komentował środkowy pomocnik Wisły, który ostrym wślizgiem też nie oszczędził Ariela Mosóra.
Spotkanie prowadził Marcin Szczerbowicz z Olsztyna, dla którego było to trzecie spotkanie w tym sezonie ekstraklasy.
Nawet nie poczuł
Alan Uryga wykorzystał w doliczonym czasie gry zgranie Jordiego Sancheza. Poświęcił się dla drużyny, ale w pierwszym momencie nie było wiadomo, czy Wiślacy cieszą się z remisu, czy opatrują kolegę z drużyny, który został trafiony w szczękę i został zamroczony.
– Nie wiem, czy nawet poczuł to uderzenie – żartował po meczu Mariusz Jop, który ceni Urygę za waleczność i formę. – Gra bardzo solidnie od początku tego sezonu – mówił o kapitanie Wisły.
Jop gratulował wiary i gry do końca
Trener Wisły cieszył się, że jego drużyna nie złożyła broni i wierzyła, że można odwrócić niekorzystny wynik. W pierwszej połowie więcej okazji wypracowała sobie Korona, ale po przerwie Wisła zapracowała na punkt.
– Na boisku najważniejsza była faza przejściowa. Kilka razy zbyt łatwo traciliśmy piłkę, rywal był bardzo groźny w tej fazie – wskazał szkoleniowiec Wisły. Mówił, że to wizytówka Korony, która idzie do takich akcji dużą liczbą zawodników w dobrym tempie.
Jop: Powinniśmy strzelić wcześniej
Z przebiegu gry było to zacięte spotkanie, ze sporą liczbą sytuacji po obu stronach. – Były momenty, że powinniśmy strzelić tę bramkę wcześniej – mówił Jop.
Wskazał na sytuację Jakuba Krzyżanowskiego, od którego oczekuje, że będąc sześć metrów od bramki, zatrudni bramkarza do pracy.
Żal Zielińskiego. „To nasza wina”
Prowadzący Koronę Jacek Zieliński, były szkoleniowiec Cracovii żałował utraconego zwycięstwa w ostatnich sekundach.
– Popełniliśmy błąd, daliśmy się zaskoczyć. Wisła jest bardzo dobrym zespołem, postawiła bardzo trudne warunki. Tym bardziej szkoda, bo zwycięstwo smakowałoby jeszcze lepiej – mówił trener Korony.