Chcą rozebrać „poidełka dla koni”. Część radnych Zakopanego mówi "nie"
Blisko pół roku minęło od prawomocnego wyroku nakazującego usunięcie słynnych „poidełek dla koni” w Zakopanem. Pięć domów nadal stoi. I nic nie wskazuje na to, by właściciel zamierzał sam je rozebrać.
Zakopane. Miały być poidełka dla koni, powstało pięć domów
Wszystko wskazuje na to, że za rozbiórkę samowoli zapłacą górale — a dokładniej podatnicy Zakopanego. Scenariusz zakłada, że miasto wyłoży pieniądze, zleci usunięcie budynków, a następnie będzie dochodzić zwrotu kosztów od inwestora. Miasto uzyskało już klauzulę wykonalności.
– Inwestor był wielokrotnie wzywany do rozbiórki. Oczywiście nie chciał tego robić. Najpierw w ogóle unikał jakiegokolwiek kontaktu z urzędami, potem były sytuacje ze zwolnieniami od lekarza, z wizytami na ostrym dyżurze – opowiada Piotr Zając z Podhalańskiego Patrolu Budowlanego.
Sprawa samowoli budowlanej na Bachledzkim Wierchu obiegła w ubiegłym roku całą Polskę, gdy okazało się, że zamiast „poidełek dla koni” – jak tłumaczył wówczas urzędnikom inwestor – powstaje pięć domków dla turystów. Budynki stanęły w miejscu objętym absolutnym zakazem jakiejkolwiek zabudowy.
To jeden z ostatnich niezabudowanych rejonów Zakopanego
Mowa o Parku Kulturowym Kotliny Zakopiańskiej. Obowiązujące na jego terenie przepisy mają na celu zachować m.in. otwarte widoki na Tatry. Według ustaleń organów ścigania inwestor między czerwcem 2024 a majem 2025 roku wybudował tam pięć domów bez wymaganych zgód. Utwardził też teren i wykonał drogę dojazdową.
13 sierpnia 2025 roku Sąd Rejonowy w Zakopanem ukarał go grzywną w wysokości 5 tys. zł. Nakazał również przywrócenie nieruchomości do poprzedniego stanu: rozebranie budynków oraz usunięcie utwardzenia i drogi. 24 kwietnia 2026 roku Sąd Okręgowy w Nowym Sączu utrzymał wyrok w mocy. Nakaz rozbiórki wydał także nadzór budowlany.
– To państwo powinno stanąć na wysokości zadania i pokazać, że chroni umowę społeczną dotyczącą przestrzegania prawa. Bez względu na to, kto łamie przepisy, musi się liczyć z konsekwencjami. Dzisiaj państwo i samorząd musi udowodnić, że my również przestrzegamy przepisów i stoimy na wysokości zadania – przekonuje Zając.
Radni przygotowują rezolucję. "Ma być przestrogą dla innych"
Teraz sprawą zajmą się zakopiańscy radni. Na najbliższą sesję Rady Miasta przewodniczący Grzegorz Jóźkiewicz przedstawi projekt rezolucji popierającej rozbiórkę. Dokument obliguje władze Zakopanego do podjęcia wszystkich czynności potrzebnych do wykonania wyroku.
Jak czytamy w przygotowanym piśmie, „samo ukaranie sprawcy grzywną, bez faktycznego usunięcia skutków naruszenia, nie realizuje celu ochrony, dla którego Park Kulturowy został utworzony”. Projekt wzywa również inwestora do „niezwłocznego, dobrowolnego a przede wszystkim honorowego wykonania” obowiązku przywrócenia terenu do poprzedniego stanu.
Część zakopiańskich radnych przeciwko rezolucji. W tle powiązania biznesowe z inwestorem?
Sęk w tym, że nie wszyscy w zakopiańskiej radzie miasta zamierzają poprzeć przygotowaną rezolucję. Jak dowiaduje się LoveKraków.pl, część radnych przekonuje innych do głosowania przeciwko dokumentowi.
– Są radni, którzy prawdopodobnie mają powiązania biznesowe z inwestorem i chcą zrobić wszystko, żeby do rozbiórki nie doszło. Uważam to za absurdalne: rada ma wezwać burmistrza do wykonania prawomocnego wyroku, a część radnych chce się temu przeciwstawić. Zostali wybrani po to, żeby dbać o mieszkańców i przestrzeganie prawa, a nie o własne interesy – mówi nam Zając.
Z tym jednak – jak pokazuje historia zakopiańskiego samorządu – bywa różnie. W 2024 roku zrobiło się głośno o Stanisławie Karpiu, radnym zasiadającym w Komisji Urbanistyki i Rozwoju, który... dopuścił się samowoli budowlanej. Na jego posesji miejsce z grillem zmieniło się w domek letniskowy. Karp przyznał, że obiekt powstał bez wymaganych formalności i deklarował uregulowanie jego stanu prawnego. Po ujawnieniu sprawy przez media zrezygnował z udziału w Komisji Urbanistyki i Rozwoju, ale zachował mandat radnego.
Radny ostrzega. "Samowoli budowlanych w Zakopanem są setki, a nawet tysiące"
Są i tacy radni, którzy zwracają uwagę na zagrożenia wynikające z rezolucji. Ich zdaniem usunięcie „poidełek” za publiczne pieniądze może stworzyć precedens, który doprowadzi Zakopane nad skraj finansowej przepaści.
Szczerba podkreśla przy tym, że nie popiera nielegalnego budowania.
– Rozbiórką nielegalnych obiektów powinien zajmować się nadzór budowlany i uważam, że tak powinno pozostać. Nadzór w Zakopanem podjął już działania i wydał również decyzję o rozbiórce. Nie rozumiem więc, dlaczego miałyby się tym zajmować miasto i rada miasta – przekonuje radny.
Rozbiórka poidełek dopiero w przyszłym roku
Nawet jeśli rada poprze rezolucję, nie oznacza to natychmiastowej rozbiórki. Jóźkiewicz zapowiada wniosek o zabezpieczenie 1,5 mln zł na wykonanie wyroku – ale dopiero w przyszłym roku.
– Żeby przeprowadzić rozbiórkę, potrzebujemy pieniędzy, których dziś w budżecie nie mamy. Dlatego wystąpię do burmistrza o zabezpieczenie środków na usunięcie tych nielegalnych „poidełek” w budżecie na 2027 rok – zapowiada przewodniczący rady miasta.
To oznacza, że pięć kontrowersyjnych domków dla turystów pozostanie na Bachledzkim Wierchu w Zakopanem jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy.