Awantura o słynne „poidełka” w Zakopanem. Radni wyszli, sesję przerwano

Pięć nielegalnych domków nadal stoi, a zakopiańscy radni pokłócili się o ich rozbiórkę. Podczas czwartkowej sesji spór zakończył się wyjściem części radnych z sali. Zabrakło kworum, więc obrady trzeba było przerwać.

Rezolucję dotyczącą słynnych „poidełek dla koni” na Bachledzkim Wierchu przedstawił przewodniczący Rady Miasta Zakopane Grzegorz Jóźkiewicz. Dokument miał wyrazić poparcie dla działań burmistrza zmierzających do wykonania prawomocnego wyroku nakazującego usunięcie samowoli. Porozumienia jednak nie było.

Skandal w Zakopanem. Radni wyszli z sali, decyzji co do „poidełek” nie ma

Podczas czwartkowej sesji Zbigniew Szczerba chciał wprowadzić poprawki dotyczące szerszego rozwiązania problemu samowoli budowlanych. Doszło do sporu z przewodniczącym o procedurę, po którym ogłoszono przerwę. Po wznowieniu obrad kolejny z radnych, Tymoteusz Mróz, zgłosił wniosek o zakończenie dyskusji. Szczerba protestował, przekonując, że uniemożliwiono mu dokończenie zgłaszania poprawek. Następnie opuścił salę. Po przegłosowaniu zakończenia dyskusji wyszli również Wojciech Tatar, Józef Figiel i Paweł Strączek. 

– Nawołuję was do przybycia na salę obrad, w przeciwnym razie sesję zawieszam – ostrzegał radnych przewodniczący Grzegorz Jóźkiewicz. 

Nie przyszli. Na sesji zostało zaledwie dziewięciu radnych, tym samym zabrakło kworum. Rezolucja pozostała bez rozstrzygnięcia. Sesja ma zostać dokończona jutro, o godzinę dziewiątej.

Właściciel „poidełek” na sali obrad. Zaprosił radnych na „wizję lokalną”

Co ciekawe, na sali obrad pojawił się właściciel „poidełek”. Mężczyzna w pewnym momencie przerwał obrady i zaprosił radnych do siebie na „wizję lokalną”.

Sesja Rady Miasta w Zakopanem.
Sesja Rady Miasta w Zakopanem.
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

Podział w zakopiańskiej radzie był widoczny już przed sesją. Podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji urbanistyki radni nie poparli projektu Jóźkiewicza. Większość uzyskała natomiast ogólna propozycja Zbigniewa Szczerby, dotycząca samowoli budowlanych w całym Zakopanem. 

– Dzisiejszy projekt rezolucji, który przedstawił pan przewodniczący, jest skierowany jako rozliczenie jednej nielegalnej inwestycji i skierowany w jedną konkretną osobę. Ma to być demonstracyjny pokaz siły urzędniczej wobec jednego podmiotu – przekonywał podczas czwartkowej sesji Szczerba.

I dodawał:

Wyroki sądów są święte i nie ma co do tego żadnej dyskusji, i nikt z nas na tej sali ich nie podważa. Ale w polskim porządku prawnym istnieją wyspecjalizowane organy powołane do dokonywania egzekucji rozbiórkowych. Jest nim PINB. W tym przypadku gmina przejmuje obowiązki nadzoru budowlanego, co jest w moim przekonaniu bardzo groźnym i niebezpiecznym precedensem.
Zbigniew Szczerba, radny miasta Zakopane.

Spór o rezolucję. O co chodzi zakopiańskim radnym?

Chodzi o pieniądze. Rozważany scenariusz zakłada, że miasto zleci i opłaci rozbiórkę, a później będzie dochodziło zwrotu kosztów od inwestora. Zwolennicy takiego działania przekonują, że prawomocny wyrok musi zostać wykonany. Przeciwnicy sięgania do miejskiej kasy pytają, dlaczego rachunek mają pokrywać mieszkańcy.

Portal LoveKraków.pl jako pierwszy ustalił, że w zakopiańskiej radzie nie ma jednomyślności w sprawie rezolucji dotyczącej „poidełek”. Już 10 października opisywaliśmy tlący się pod Giewontem konflikt. Grzegorz Jóźkiewicz chciał podjęcia bezpośrednich kroków wobec inwestora i zabezpieczenia przez miasto blisko dwóch milionów złotych na wykonanie wyroku. 

"Poidełka dla koni" czyli słynna samowola budowlana na Bachledzkim Wierchu w Zakopanem.
"Poidełka dla koni" czyli słynna samowola budowlana na Bachledzkim Wierchu w Zakopanem.
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

– Chcemy, żeby wykonanie tego wyroku było przestrogą dla kolejnych inwestorów, którzy budują tam, gdzie nie wolno. Nadzór budowlany jest dziś nieskuteczny, dlatego skorzystaliśmy z innej drogi: skierowaliśmy sprawę do sądu za naruszenie zakazów obowiązujących w Parku Kulturowym Kotliny Zakopiańskiej i wygraliśmy. Teraz chcemy, żeby burmistrz podjął działania prowadzące do wykonania prawomocnego wyroku – mówił nam wówczas Grzegorz Jóźkiewicz.

Konflikt tlił się od kilku tygodni

Propozycja przewodniczącego zakopiańskiej rady szybko napotkała na opór.

– Nie wyobrażam sobie, żebyśmy z pieniędzy podatników finansowali rozbiórkę nielegalnych budynków w Zakopanem. Nie znamy dokładnej skali problemu, ale może chodzić o setki, a nawet tysiące obiektów. To przekroczyłoby możliwości finansowe miasta – przekonywał w rozmowie z LoveKraków.pl Zbigniew Szczerba.

O pięciu domkach wybudowanych na chronionym terenie Parku Kulturowego Kotliny Zakopiańskiej zrobiło się głośno dwa lata temu. Podczas budowy inwestor tłumaczył urzędnikom, że powstają tam „poidełka dla koni”. W sierpniu 2025 roku sąd nakazał rozbiórkę obiektów oraz przywrócenie terenu do poprzedniego stanu. W kwietniu 2026 roku wyrok utrzymał sąd drugiej instancji. Mimo to budynki nadal stoją.