Kompromitacja Zakopanego. Radni opuścili obrady, aby nie głosować ws. „poidełek dla koni”

W czwartek wyszli z sali, w piątek większość nawet nie przyszła. Spór o rozbiórkę słynnej samowoli budowlanej na Bachledzkim Wierchu sparaliżował zakopiańską radę. Przewodniczący ostrzega, że przez brak głosowań miasto może stracić 400 tys. zł na szkolne szatnie.

Mieli dokończyć sesję i rozstrzygnąć głośny spór. Zamiast tego znów były pretensje i puste miejsca na sali obrad. W piątek do zakopiańskiego magistratu przyszło zaledwie ośmiu z 21 radnych. Podobnie jak dzień wcześniej zabrakło kworum. Głosowanie utknęło w martwym punkcie. 

A stawka była poważna: zakopiańska rada miała zająć stanowisko w sprawie wyegzekwowania rozbiórki jednej z najsłynniejszych samowoli budowlanych ostatnich lat pod Tatrami.

Szczerba oskarża przewodniczącego. „To jest politykierstwo”

Chodzi o rezolucję w sprawie „poidełek dla koni”. Pomysł radnych zakładał zabezpieczenie w przyszłorocznym budżecie ok. 1,7 mln zł na rozbiórkę samowoli. Wedle tego scenariusza, za prace miało zapłacić miasto, by później dochodzić zwrotu pieniędzy od inwestora.

Dlaczego radni nie przyszli na sesję? Zbigniew Szczerba przekonywał, że powodem takiego obrotu spraw jest... sposób prowadzenia obrad przez przewodniczącego rady. 

Przewodniczący Rady Miasta Zakopanego. Od lewej: Marek Donatowicz (wiceprzewodniczący), Grzegorz Jóźkiewicz (przewodniczący) oraz Zbigniew Szczerba (wiceprzewodniczący).
Przewodniczący Rady Miasta Zakopanego. Od lewej: Marek Donatowicz (wiceprzewodniczący), Grzegorz Jóźkiewicz (przewodniczący) oraz Zbigniew Szczerba (wiceprzewodniczący).
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

– Robi pan wszystko, żeby doprowadzić do siłowego rozwiązania w tej radzie i w mieście. To, co pan wyprawia, nie godzi się przewodniczącemu rady miasta. Pana wypowiedzi dotyczące tego, że radni stoją za łamaniem prawa, to jest naruszenie dóbr osobistych osób, do których pan mówi. I to, co pan wyprawia, to jest czyste politykierstwo, które mam nadzieję, że ocenią mieszkańcy – nie szczędził gorzkich słów przewodniczącemu Zbigniew Szczerba.

Następnie wstał i opuścił salę. Z ośmiu radnych zostało siedmiu. Stało się jasne, że obrady ponownie zostaną zerwane.

Radni ostro o inwestorze. „Namawia radnych do łamania prawa”

Zachowanie swoich koleżanek i kolegów ostro skrytykowali pozostali członkowie Rady Miasta.

Nasi koledzy mogli głosować przeciw tej rezolucji, mogli się wstrzymać albo nie oddać głosu, ale pozostać na sali. Niech państwo sami ocenią, jaki był cel ich wyjścia. Ja tego nie rozumiem i nie wiem, co nimi kierowało. Uważam jednak, że radni nie powinni zachowywać się w ten sposób, bo rozpatrywanie uchwał i głosowanie jest naszym obowiązkiem. Po to zostaliśmy wybrani, a nie po to, żeby ostentacyjnie wychodzić z sali.
Tymoteusz Mróz, radny Zakopanego.

Pięć budynków na Bachledzkim Wierchu – chronionym terenie Parku Kulturowego Kotliny Zakopiańskiej – powstało od czerwca 2024 roku do maja 2025 roku. Podczas budowy inwestor przekonywał urzędników, że powstają tam „poidełka dla koni”. W sierpniu 2025 roku sąd nakazał ich rozbiórkę i przywrócenie terenu do poprzedniego stanu. W kwietniu 2026 roku wyrok utrzymał sąd drugiej instancji. 

"Poidełka dla koni" czyli słynna samowola budowlana na Bachledzkim Wierchu w Zakopanem.
"Poidełka dla koni" czyli słynna samowola budowlana na Bachledzkim Wierchu w Zakopanem.
Piotr Starmach / LoveKraków.pl

Mimo to budynki nadal stoją. Co ciekawe, dzisiejszej dyskusji radnych bacznie przyglądał się inwestor odpowiedzialny za „poidełka”. 

Zapytałem tego pana, jaka była jego motywacja, co wiedział, a czego nie wiedział, kiedy rozpoczynał budowę, i dlaczego się jej podjął. Namawianie teraz pewnej grupy radnych do takich działań jest namawianiem do łamania prawa, bo jest wyrok. To znaczy co, mamy teraz mówić, żeby nie wykonywać wyroku sądu?
Marek Donatowicz, radny Zakopanego.

Zerwali obrady przez „poidełka”. Ważą się losy dotacji szkolnych

Tymczasem zachowanie radnych, którzy opuścili obrady – aby nie głosować w sprawie słynnej samowoli budowlanej – z rykoszetem może uderzyć w dzieci zamieszkałe w Zakopanem. Przewodniczący Grzegorz Jóźkiewicz ostrzegał, że na rozpatrzenie czekają również inne projekty, w tym zmiany w budżecie związane z dotacjami na remont szatni w szkołach podstawowych nr 2 i 5.

– Jeżeli sesja się nie odbędzie, nie zrobimy zmian w budżecie, to te dotacje przepadną. To jest kwota czterystu tysięcy złotych. Więc takie ruchy, takie zrywania, takie demonstracje szkodzą miastu. Bo dobrze wiemy, że rezolucja to był jeden punkt z wielu. Po rezolucji były projekty uchwał bardzo ważne dla miasta – podkreślał Grzegorz Jóźkiewicz.

Mimo to radni na salę obrad nie wrócili. Ostatecznie ponowne obrady zakopiańskiej rady zarządzono w środę 4 listopada.