Jakub Błaszczykowski: Martwi, że niektórzy „kibice” mają aż tak duży wpływ

Rolą państwa jest wyeliminowanie bandytów, a naszą rolą jest sprawienie, by ludzi związanych z klubem i kibicujących było jak najwięcej – mówi o polskim futbolu 109-krotny reprezentant Polski.

Jak pan ocenia start polskiej reprezentacji w Lidze Narodów? Wyniki są słabe.

Jakub Błaszczykowski: Na pewno to nie jest łatwa sytuacja. Myślę, że wszyscy jesteśmy w pewnym sensie rozczarowani wynikami – nie tylko my, kibice, ale też drużyna i trener. Ja nie będę krytykować.

A co z przyszłością selekcjonera Jana Urbana? Niektórzy mówią o zmianie.

Bardziej starałbym się szukać merytorycznego rozwiązania, jak z tej sytuacji wyjść. Myślę, że to jest najważniejsze. Nie jest to łatwa sytuacja, bo uważam, że następuje zmiana pokoleniowa. Młodzi potrzebują trochę czasu, aby nabrać doświadczenia reprezentacyjnego. Nie mówię o doświadczeniu klubowym, ale reprezentacyjnym, bo jednak ta koszulka w reprezentacji waży trochę więcej i nie jest łatwo w niej grać. Szczególnie gdy przyjeżdżasz na reprezentację z klubu zagranicznego, w którym nie zawsze odgrywasz wiodącą rolę, a tu w kadrze musisz być liderem.

Trzeba cierpliwości i pomysłu na to, jak z tego wyjść. Natomiast mnie tam w środku nie ma, nie jestem z drużyną i tak na dobrą sprawę nie wiem, jakie są problemy. Widzę tylko to, co wy w telewizji. Chyba nawet wy wiecie więcej o meczu czy o kadrze, bo jako dziennikarze macie swoje kontakty.

Niezmiennie chłopakom kibicuję. Byłem w podobnej sytuacji i wiem, że to nie jest prosta rzecz. Do tego trzeba charakteru i wierzę, że chłopaki ten charakter pokażą. Nie raz to udowadniali.

Nie ma pana szatni, ale widzi to, co się dzieje na boisku. Zauważa pan liderów tej drużyny obecnie, i takich, którzy być może dopiero rosną? 

Widzę na przykład w Piotrze Zielińskim. Oczywiście Robert Lewandowski też jak najbardziej, natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że Robert ma już swoje lata. I to, jak pomaga tej reprezentacji, trzeba docenić. Przy takich sukcesach i karierze, jaką zrobił, to naprawdę fajna rzecz, że dalej chce pomagać.

Młodzi potrzebują dużo czasu?

W ostatnich meczach dobrze się zaprezentował Wiktor Nowak. Bardzo fajne mecze zagrał. Podobało mi się jego wejście do pierwszej drużyny – wejście ze „stemplem”, gdzie od razu zaznaczył: „ja tu rządzę”. To coś fajnego, duży plus tego zgrupowania. Od razu było widać, że koszulka reprezentacji go nie uwiera.

Patrzy pan na pracę selekcjonera. Pozwoliłby mu pan kontynuować pracę?

Nie jestem odpowiednią osobą do ocenienia. Nie jestem kompetentny, bo nie wiem, jak to wszystko wygląda od środka. Tak jak powiedziałem, bardziej skupiałbym się na szukaniu rozwiązań i pomocy, jak to wyjść z tej sytuacji, niż od razu robić roszady. Druga rzecz, jeśli chodzi o selekcjonera: obojętnie, kto nim nie zostanie, to nagle nie zrobi dziesięciu transferów.

Jan Urban, selekcjoner reprezentacji
Jan Urban, selekcjoner reprezentacji
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Kilku fajnych zawodników jest w kadrze U-21, która awansowała na mistrzostwa Europy. Dojadą tą windą do pierwszej reprezentacji?

Jak najbardziej. Myślę, że to było widać już na ostatnim zgrupowaniu. Oskar Pietuszewski jest w pierwszej reprezentacji, jest Marcel Reguła, jest Tomasz Pieńko. Naprawdę wygląda to bardzo fajnie. Bardzo podoba mi się też środek pola z Antonim Kozubalem, który robi bardzo duże postępy i imponuje.To dobry prognostyk, że mamy zawodników, którzy w przyszłości mogą grać w reprezentacji. Nigdy im tego nie zagwarantuję, bo do tego trzeba ciężkiej pracy i dobrego zaplanowania kariery. Jeżeli wyjeżdżają na Zachód, muszą mieć na to plan.

Dobrze zapowiadająca się kariera może szybko wyhamować.

Widzieliśmy już nie raz, że zawodnicy wyjeżdżali do dużego klubu i po dwóch, trzech latach wracali do Polski. Bardzo ważna jest rola menedżerów, aby tak poprowadzili ich kariery, by przechodząc do klubu za granicą zrobili krok do przodu, ale przede wszystkim grali. To kluczowe dla rozwoju.

Kilku młodych zdolnych ma w składzie Wisła. Ostatnio największe postępy robi Jakub Krzyżanowski, który dostał powołanie do reprezentacji U-21.

Bardzo fajnie się rozwija. Widać, że wyjazd do Włoch też dobrze mu zrobił. Bardzo ważną rolę odgrywają rodzice, którzy trzymają nad tym wszystkim pieczę. Zaczął pierwszy sezon w ekstraklasie i bardzo ważne jest, by przed wyjazdem na Zachód złapać regularność, trzymać stabilną, wysoką formę. Jeżeli będzie się tak rozwijał, to chłopak, który w przyszłości na pewno może grać w reprezentacji Polski. Mówię to zupełnie szczerze.

Jakub Krzyżanowski
Jakub Krzyżanowski
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Maciej Kuziemka trochę przyhamował. Wiemy, że miał problemy zdrowotne, które wyeliminowały go choćby z ostatniego meczu. W karierze młodego zawodnika bywa jednak tak, że po szybkim skoku pojawia się trudniejszy moment ze stabilizacją formy. Z kolei Kacper Duda jest dość ważnym ogniwem w kadry U-21.

Kuziemka bardzo szybko przeskoczył na wyższy poziom. Gdy przeanalizujemy jego ostatni sezon, zaczynał od przejścia z drugiej drużyny do pierwszej, od razu wszedł do składu i zaczął strzelać bramki. On też potrzebuje trochę czasu, żeby to wszystko zrozumieć i poukładać sobie w głowie. Ważne w rozwoju jest to, żeby omijały go kontuzje. Kontuzja to moment, w którym zawodnik nie może się rozwijać na boisku. Oczywiście można wtedy pracować nad deficytami, ale najważniejsze to grać i strzelać bramki.

Co do Dudy – uważam, że od dłuższego czasu gra na równym, wysokim poziomie. Ma bardzo dobre uderzenie, tylko nie zawsze wchodzi w te miejsca na boisku, w których powinien być. Jeśli to dopracuje, zrobi kolejny krok w rozwoju i zacznie wykręcać lepsze liczby. To sprawi, że jego pozycja na boisku znacznie urośnie.

Jak pan, jako współwłaściciel Wisły, skomentuje najnowsze zamieszanie z kibicami i brak możliwości udziału w meczach wyjazdowych?

To ogólnie trudny temat. Czuć, że to ciągłe szukanie wymówek i robienie na złość. Pamiętajmy jednak, że piłka nożna jest dla kibiców i to dla nich się gra. Rolą państwa jest wyeliminowanie bandytów, a naszą rolą jest sprawienie, by ludzi związanych z klubem i kibicujących było jak najwięcej. To jest w tym wszystkim najważniejsze. Martwi trochę to, że niektórzy „kibice ”mają aż tak duży wpływ, iż kluby poddają się tej presji.

Trzeba nad tym pracować i prowadzić dialog. Zdajemy sobie sprawę, że przy każdym klubie pojawiają się problemy. Żeby je wyeliminować, potrzebne jest zdecydowane działanie państwa. My jako klub nie mamy narzędzi, by samemu wyeliminować takie zjawiska.

Co u Pana słuchać? Czym się pan zajmuje? Jest Wisła, jest Fundacja... Widzimy, że forma fizyczna dopisuje.

Z kolanem jest średnio. Graliśmy mecz we Wrocławiu i przy pierwszym starciu – notabene z Marcelo – pojawił się problem. Dograłem połowę, tak jak było ustalone. Na drugi dzień pojechałem na badania i okazało się, że po raz trzeci naderwałem więzadło krzyżowe przednie. Muszę teraz bardzo uważać. A poza tym wszystko w porządku.

Jakub Błaszczykowski
Jakub Błaszczykowski

Cieszę się bardzo z naszego startu w ekstraklasie. To był dla mnie [gra w I lidze] duży ciężar mentalny. Fajnie, że dobrze weszliśmy w sezon, bo to bardzo ważne. Nie wolno jednak wybiegać myślami do maja. Liczy się to, co tu i teraz – najbliższy mecz i skupienie na nim. Jestem blisko klubu, przyglądam się wszystkiemu. Uważam, że Jarek [Królewski] robi świetną robotę. Trzeba go wspierać i mu kibicować.

Wiele wydarzeń musi pan w ciągu roku zaliczyć?

Ciekawa rzecz: w listopadzie organizujemy licytację gołębi. Wcześniej nie miałem o tym pojęciu. Kiedy pierwszy raz przyszedł do mnie ksiądz, który się tym zajmuje, i powiedział: „Kuba, robimy licytację gołębi”, spojrzałem na niego niepewnie. Z pierwszej edycji zebraliśmy chyba 800 czy 900 tys. zł!

To są gołębie z rodowodami?

Tak, to ptaki biorące udział w mistrzostwach. Kiedy zacząłem się w to wgłębiać, okazało się, że te gołębie mają specjalne diety i są profesjonalnie trenowane. Niewiarygodne jest dla mnie to, że można tak wytrenować gołębia, iż potrafi przelecieć 500 czy 700 kilometrów. Jest to ogromny rynek i są ludzie chętni zapłacić duże sumy. Mieliśmy nawet gołębia od Mike'a Tysona. Przechodził kwarantannę przez jakieś trzy tygodnie, ale w końcu dotarł (śmiech). Pojedyncze gołębie potrafią kosztować po 30–40 tysięcy złotych.