Od SKS-u do reprezentacji Polski. Jedno z największych wyzwań 28-latki spod Krakowa

Wychowała się pod Krakowem, przeszła poważne kontuzje i szukała pomocy psychologicznej. Dziś Natalia Nosek szykuje się do mistrzostw Europy w piłce ręcznej, które odbędą się m.in. w Polsce.

Od Dąbrowy pod Krakowem do reprezentacji Polski

Natalia Nosek wychowywała się w Dąbrowie w powiecie wielickim, a do szkoły chodziła w pobliskim Szarowie. Piłka ręczna pojawiła się w jej życiu dzięki szkolnym SKS-om. 

Kolejne kroki w piłce ręcznej stawiała na treningach MOSiR-u Bochnia. Później reprezentowała Małopolskę, a występy w kadrze regionu i Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży otworzyły jej drogę do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Płocku. Na Mazowsze wyjechała w trzeciej klasie gimnazjum.

Sport towarzyszył jej od dzieciństwa. Grała również z chłopcami, między innymi w piłkę nożną, a rodzice zachęcali ją do rywalizacji. Jednocześnie pilnowali, by nie zaniedbywała nauki. – Myślę, że nauczycielka zauważyła moją determinację i to, że byłam zmotywowana, żeby rywalizować z innymi – opowiada.

Wyjazd z domu i pierwsze trudne decyzje

Szansa rozwoju sportowego była dużą szansą, jednak sama nie była początkowo przekonana do wyjazdu. Większą determinację wykazywali jej rodzice.

– To rodzice namawiali mnie na ten krok. Ja nie byłam aż taka przekonana. Pojawiła się propozycja z Płocka, a dziewczyny rozpoczynały obozem w Mrzeżynie. To miał być mój pierwszy wyjazd bez rodziców – wspomina Nosek.

Mama pojechała z nią na miejsce, a następnie sama wróciła pociągiem. Zawodniczka przyznaje, że wsparcie rodziny było ważne, szczególnie że sytuacja w domu nie zawsze była łatwa. Pomocne okazały się również sport i stypendium. W Płocku spędziła cztery lata, a później grała w kolejnych klubach. Za granicą rywalizowała na parkietach Francji i Rumunii.

Dwie kontuzje i walka o powrót do formy

Karierę Nosek mocno naznaczyły dwie poważne kontuzje. Zawodniczka dwukrotnie przeszła rekonstrukcję więzadła. Najpierw nie wytrzymało jedno kolano, potem drugie. Szczególnie wymagający okazał się powrót po drugim urazie. Początkowo szybko dostała szansę gry, ale później straciła miejsce w składzie podczas występów w Rumunii.

– Wróciłam bardzo szybko po drugiej kontuzji i od razu zostałam rzucona na głęboką wodę. To było super, bo trener szybko ponownie obdarzył mnie zaufaniem. Później jednak wrócił do zawodniczek, z którymi grał przez większość poprzedniego sezonu, a ja spadłam na drugi plan – mówi.

Sytuacja sprawiła, że zaczęła wątpić w swoje możliwości. Zastanawiała się, czy odzyska wcześniejszy poziom i czy problem leży w przygotowaniu motorycznym, czy w innych czynnikach. Z perspektywy czasu potrafi też zrozumieć decyzję trenera, który postawił na zawodniczki znane mu z poprzedniego sezonu.

Natalia Nosek
Natalia Nosek
Press Focus

Odzyskała pewność siebie

Nosek przyznaje, że po kontuzjach zmagała się nie tylko z fizycznymi konsekwencjami urazów. Spadły również jej motywacja i pewność siebie. Zdecydowała się szukać pomocy psychologa, a także pracować nad komunikacją z trenerami i bliskimi.

Strona mentalna to coś, o czym się nie rozmawia, a co w moim przypadku odegrało dużą rolę. Presja od strony bliskich też potrafi przytłaczać. Oni oczywiście nie chcą źle, ale zdarzały się momenty, gdy było naprawdę ciężko
Natalia Nosek

Szczególnie ważna okazała się dla niej współpraca z terapeutką z fundacji „Graj z głową”, utworzonej między innymi przez byłe piłkarki ręczne. – Wtedy nie chciałam o tym mówić, bo niektóre sytuacje w życiu prywatnym nas definiują na boisku i blokują w pewien sposób. Dziś nie wstydzę się o tym rozmawiać – podkreśla.

W pracy nad przygotowaniem mentalnym pomagały jej również wizualizacja, wyobrażanie sobie sytuacji meczowych i analiza własnych występów. Czasami wystarczała rozmowa z koleżanką z drużyny. Dzięki temu zawodniczka mogła stopniowo wypracowywać sposoby radzenia sobie z presją.

Natalia Nosek
Natalia Nosek
Press Focus

Mistrzostwa Europy w Katowicach. Cel? Najlepsza ósemka

Przed Natalią Nosek kolejne ważne wyzwanie. W grudniu reprezentacja Polski wystąpi w mistrzostwach Europy, a Biało-Czerwone będą rozgrywać mecze w katowickim Spodku. Dla zawodniczki będzie to wyjątkowa okazja, by zaprezentować się przed polską publicznością, rodziną i znajomymi.

– Bardzo chciałabym, żebyśmy się załapały do najlepszej ósemki. To wspaniała okazja. Gramy przed własną publicznością, rodzinami, przyjaciółmi i znajomymi. Nie wiadomo, ile razy może zdarzyć się taka impreza – mówi Nosek.

Podkreśla przy tym, że w reprezentacji liczy się przede wszystkim drużyna i gotowość do wspierania koleżanek. – Zrobię, co trzeba będzie. Podam wodę, ręcznik, zbiję piątkę, krzyknę – uśmiecha się.

W pięciu państwach

17. mistrzostwa kobiet w piłce ręcznej od 3 do 20 grudnia zorganizuje aż pięć państw: Polska, Rumunia, Czechy, Słowacja i Turcja. Gospodarzem miała być Rosja, jednak odebrano jej prawa ze względu na napaść na Ukrainę.

Polki zaczną rywalizację w grupie E z Francją, Ukrainą i Wyspami Owczymi. 

Medalistki ME poznamy w Katowicach