Kolejna opcja „wypaliła” Wiśle. Mariusz Jop: Robi to na bardzo wysokim poziomie

Za Wisłą dwa z trzech tygodni pierwszej tak długiej przerwy reprezentacyjnej. Po wygranym 4:3 sparingu z Piastem Gliwice ostatnie wydarzenia skomentował trener Mariusz Jop.

Można chyba zacząć od stwierdzenia, że kiedy Wisła gra z Piastem, na boisku musi się dziać dużo, a gole sypią się jak z rogu obfitości.

Mariusz Jop, trener Wisły Kraków: Istotnie, podobieństwo jest takie, że bramek znów padło sporo. Tym razem jednak szala przechyliła się na naszą korzyść.To był bardzo pożyteczny sparing z zespołem nastawionym na pojedynki. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zrealizowanej pracy, szczególnie pod kątem motorycznym. Poza piątką zawodników, którzy zagrali 30 minut i są przewidziani na niedzielny mecz rezerw, reszta zaliczyła wysiłek zbliżony do pełnego spotkania.

Gracze, którzy nie wystąpili w wymiarze 90 minut, wykonali dodatkowy trening biegowy bez piłki. Zachowaliśmy dzięki temu odpowiedni rytm po tygodniu mocniejszej pracy niż w tradycyjnym mikrocyklu. Cały ten okres oceniam pozytywnie – najważniejsze, że obeszło się bez urazów, a do kadry wracają kolejni piłkarze.

Angel Rodado z roli egzekutora przeistoczył się w asystenta i skompletował hat-tricka decydujących podań.

Zgadza się. Już wcześniej próbowaliśmy go w meczach ligowych w roli wykonawcy stałych fragmentów gry. Dziś potwierdził wysokie umiejętności – jakość jego dośrodkowań i uderzenia jest na bardzo wysokim poziomie. Wszystkie trzy bramki padły po jego zagraniach ze stałych fragmentów, co daje nam kolejną opcję w ekstraklasie.

Angel Rodado
Angel Rodado
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Wiktor Biedrzycki zdobył dziś dwie bramki, trafiając do tej samej siatki co w poprzednim sparingu. Czy ma pan pozytywny ból głowy z obsadą środka obrony? Alan Uryga do świetnej postawy w defensywie też dokłada gole, ale widać, że Wiktor kapitalnie czuje się w ofensywie.

Doskonale wiemy, że to ogromny atut Wiktora. Potwierdzał to w I lidze nie tylko w poprzednim sezonie, ale i we wcześniejszych występach w Bruk-Bet Termalice Nieciecza. Świetnie gra w powietrzu i potrafi odnaleźć się w polu karnym, a przy tym jest na tyle zaawansowany technicznie, że kieruje piłkę dokładnie tam, gdzie chce. Alan również zdobywa bramki i stwarza duże zagrożenie przy stałych fragmentach, więc pod kątem skuteczności w polu karnym obaj prezentują bardzo wysoki poziom.

Wiktor Biedrzycki
Wiktor Biedrzycki
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Mariusz Kutwa po raz kolejny zagrał na prawej obronie. Widzi pan u niego progres, mimo pewnych braków w ustawieniu?

Pamiętajmy, że to nie jest jego nominalna pozycja. Przy naszym sposobie budowania akcji pełni rolę jednego ze stoperów rozpoczynających atak. W defensywie zachowuje się podobnie – gdy boczny obrońca wychodzi wyżej, stoper przesuwa się do linii i wchodzi w pojedynki. Pojedynek biegowy czy asekuracja pleców wyglądają tak samo niezależnie od przypisanej pozycji. Mariusz występuje na prawej obronie, bo z grona naszych stoperów ma do tego najlepsze predyspozycje. 

Traktujemy to jako element procesu rywalizacji. Zależy nam, by zbierał minuty – stąd występ w sparingu czy mecze w drugim zespole. Sam zawodnik jest nastawiony bardzo pozytywnie, ciężko pracuje i chce się rozwijać. Nie mamy do niego żadnych zastrzeżeń, choć na pozycji środkowego obrońcy dysponujemy obecnie piłkarzami na nieco wyższym poziomie.

Mariusz Kutwa (z prawej)
Mariusz Kutwa (z prawej)
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Zaświeciła się panu w głowie czerwona lampka, gdy Legia ogłosiła zamknięcie sektora gości z powodu remontu akurat przed meczem z Wisłą?

Przerabialiśmy ten scenariusz w zeszłym sezonie, dwa lata temu i jeszcze wcześniej. Kluby szukają różnorakich tłumaczeń – jedne w bardziej, inne w mniej wyrafinowany sposób. Fakt pozostaje jednak faktem. Mam wrażenie, że w tym wszystkim zapomina się o podstawowej sprawie: gramy przecież dla kibiców. Cały ten wysiłek i nakłady finansowe mijałyby się z celem, gdyby na trybunach brakowało widzów. Wisła i jej kibice są zawsze licznie obecni u siebie i na wyjazdach. Nasz klub zrobił i zrobi wszystko, by spróbować tę sytuację zmienić.

Za wami pierwsza tak długa, trzytygodniowa przerwa w środku sezonu. Dla drużyny będącej w dobrej dyspozycji to utrudnienie czy szansa?

Sytuacja jest nietypowa, ale nie mamy na nią wpływu i musimy się do niej dostosować. Zespół grał dobrze, lecz czekaliśmy na powrót kontuzjowanych zawodników. Widziałem też, że po dziewięciu intensywnych kolejkach drużyna potrzebowała oddechu – zarówno fizycznego, jak i mentalnego. Pierwszy tydzień poświęciliśmy na regenerację i reset emocjonalny, w drugim popracowaliśmy mocniej, a teraz wchodzimy w bezpośrednie przygotowania do meczu ligowego.