„Wierny swojej drużynie”. Kibice Wisły uderzają się w piersi
Krakowski klub zabezpiecza swoją przyszłość i przedłuża umowy z piłkarzami, którzy po awansie z I ligi sprawdzają się w ekstraklasie. Kolejnym, który związał swoją przyszłość z Białą Gwiazdą na kolejne lata, jest bardzo doświadczony w elicie Alan Uryga.
Kapitan drużyny, który w lutym skończy 33 lata, rozegrał dla Wisły 191 spotkań i strzelił dziesięć goli. Choć w piłkę zaczynał grać w Hutniku, to uznaje się za wychowanka Wisły, z którą związał się na początku 2009 roku.
Debiutował u Michała Probierza
Na Reymonta przeszedł przez kolejne szczeble szkolenia. Zaczynał jako defensywny pomocnik, a potem został przekwalifikowany na środkowego obrońcę. Na tej pozycji widział go Arkadiusz Głowacki, który przez lata był ostoją defensywy Białej Gwiazdy. Później Uryga poszedł jego śladem także w innym aspekcie i też została otrzymał opaskę kapitana.
Do kadry pierwszej drużyny na stałe włączył go Michał Probierz. I to za jego krótkiej kadencji zadebiutował w ekstraklasie 7 kwietnia 2012 roku w meczu z Jagiellonią Białystok.
Musiał szukać innego klubu
Udany i rozwijający się związek Urygi z Wisłą został brutalnie przerwany po sezonie 2016/2017. O tym, że klub nie przedłuży z nim umowy, dowiedział się z komunikatu na stronie internetowej. Prezesem zarządu była wówczas Marzena S.
Przez cztery kolejne sezony obrońca nadal grał dla Wisły Płock. Na Mazowszu wyrósł na jednego z najlepszych obrońców ligi. Tam też strzelił pierwsze gole w ekstraklasie (w tym przeciwko byłemu klubowi) i był okazem zdrowia.
Kontuzje Alana Urygi
Pod Wawel wrócił w drugiej połowie 2021 roku. Jego druga przygoda z Białą Gwiazdą została zapowiedziana już zimą. Podpisał pięcioletni kontrakt, jednak w czasie urlopu złamał kość śródstopia i na ponowny występ musiał czekać do października.
Skończyło się na trzech meczach, po czym przyszła następna kontuzja. Kolejne lata były dla Urygi bardzo trudne ze względu na poważne urazy, po których wracał silniejszy. Za nim wymagający okres także ze względu na spadek Wisły na wiosnę 2022 roku.
Dwa lata później zdobył z klubem Puchar Polski, a kilka miesięcy temu podniósł w górę trofeum za wygranie I ligi i powrót do ekstraklasy po czterech latach przerwy.
Hejt w internecie
Dziś Uryga przeżywa drogą młodość. Po dużych problemach zdrowotnych wrócił do ekstraklasowej formy i jest doceniany przez kibiców. Nie zawsze tak było, w internecie roiło się od inwektyw i nawoływań do odejścia. Był oskarżany, że jest w klubie tylko dla pieniędzy. Dotykało to zawodnika i jego rodzinę, ale poradził sobie z hejtem. Najważniejszą odpowiedź daje jednak na boisku.
Po spadku Wisły z ekstraklasy przyjął propozycję obniżki wynagrodzenia, z automatycznym przedłużeniem umowy po awansie. Teraz Wisła, nie czekając do lata, podpisała z kapitanem nowy kontrakt do 30 czerwca 2028, z opcją prolongaty o następne 12 miesięcy.
W ogłoszeniu informacji klub wykorzystał fragment hymnu „wierny swojej drużynie”. Kibice, którzy przestali w niego wierzyć, sypią głowy popiołem.
„Prowadź dalej, Kapitanie”
„Robocop, po tylu kontuzjach grać tak dobrze w takim wieku... Nie wierzyłem i chyba nie tylko ja. Fajnie też zaskoczyć się pozytywnie. Prowadź dalej, Kapitanie” – pisze w serwisie X użytkownik Juliusz.
Sam zawodnik niedawno mówił tak:
– Ja nie muszę nic udowadniać, ale mam wrażenie, że po raz kolejny udowadniam niektórym malkontentom. Dla mnie to nie jest zaskoczenie, bo znam swoją wartość i siłę.