Krakowscy rugbyści o włos przed beniaminkiem. Eksperymenty w składzie

W 2. kolejce Ekstraligi Rugby Juvenia Kraków odniosła minimalne zwycięstwo 24:23 nad debiutującą w tym gronie Spartą Jarocin. To głównie zasługa pieronującego początku zespołu spod Wawelu.

Nawet sobie zmienił pozycję

Trener Riaan van Zyl pozwolił sobie na roszady w składzie. W pierwszej linii szansę pokazania się otrzymali Mikołaj Wieczorkowski i Ryan Jack – nowy w zespole, młody rugbista z RPA. Dość nieoczekiwanie jako wiązacz zagrał Michael Masindi, a grający szkoleniowiec zajął pozycję obrońcy.

Krakowianie rozpoczęli mecz z bardzo ofensywnym nastawieniem i prowadzili na wyjeździe 19:5. Na tym jednak zdobywanie punktów przez oba zespoły się zatrzymało, a na zmianę wyniku trzeba było poczekać do końca pierwszej połowy. Wówczas Sparta wykorzystała rzut karny, zmniejszając straty do 8:19.

Bili głową w mur 

Przed drugą odsłoną wydawało się, że Krakowianie kontrolują sytuację, jednak przez 20 minut nie byli w stanie przełamać zdeterminowanej obrony gospodarzy. Smoki rozbijały się o mur defensywy, a im bardziej próbowały, tym więcej pojawiało się błędów.

Impas przełamała Sparta, znów zdobywając trzy punkty po rzucie karnym, ale Juvenia odpowiedziała błyskawicznie
przyłożeniem Bartłomieja Skocznia. Jak się jednak okazało, była to jedyna zdobycz gości w tej części gry.

Michael Masindi
Michael Masindi
Juvenia Krakaów

Szczęście Juvenii

Ostatni kwadrans należał do gospodarzy, którzy wykorzystali przestój w grze rywali i zanotowali dwa
przyłożenia, z których drugie zdobyli grając w osłabieniu. Debiutanci byli o włos od przechylenia szali na swoją
stronę, ale Smoki zdołały utrzymać przewagę i zabrały do Krakowa cztery punkty.

Po dwóch meczach wyjazdowych Juvenia ma na koncie porażkę i zwycięstwo. Z czterema punktami zajmuje szóste miejsce.

Sparta Jarocin – Juvenia Kraków 23:24 (8:19)

Punkty: Sicharulidze 8, Nikoilaszwil 5, Bagaszwil 5, Jaworski 5 – van Heerden 10, Masindi 5, Skoczeń 5, vab Zyl 4.