Niszczą ławki, rozbijają butelki, zaczepiają ludzi. Mieszkańcy boją się korzystać z parku
Niewielki park kieszonkowy w samym centrum miasta, w pobliżu Cmentarza Rakowickiego, miał być bezpieczną enklawą dla dzieci i dorosłych. Dziś Ogród Kasztanowy Krakowian staje się miejscem wandalizmu, niszczenia zieleni i niebezpiecznych incydentów.
Zamiast relaksu – zniszczenia i agresja
Początkowo park kieszonkowy przy ul. Rakowickiej idealnie spełniał swoją rolę. Mieszkańcy odpoczywali na ławkach, a najmłodsi korzystali z placu zabaw. Od pewnego czasu sytuacja uległa jednak drastycznej zmianie za sprawą grupy młodzieży.
– Chcemy bardzo wyraźnie podkreślić, że nie chodzi nam ani o ich pochodzenie, ani o sam fakt przebywania na placyku – każdy ma takie samo prawo korzystać z przestrzeni publicznej. Problemem są konkretne zachowania, których mieszkańcy regularnie są świadkami – zaznaczają mieszkańcy w apelu przesłanym do naszej redakcji.
Lista przewinień jest długa. Problem dotyczy chociażby niszczenia szkolnym korektorem świeżo odmalowanych ławek.
Jak dalej wylicza, zdarza się też, że młodzież kupuje w pobliskim sklepie jajka lub mąkę i rozrzuca te artykuły spożywcze po całym terenie parku.
Szczególne niebezpieczeństwo stwarza notoryczne rozbijanie szklanych butelek, których odłamki zostają na chodnikach i w trawie, gdzie bawią się małe dzieci oraz biegają psy.
Największy niepokój budzą jednak zachowania agresywne. Jak opisują mieszkańcy, młodzi ludzie łączą się w większe grupy, zaczepiają przechodniów i celowo uderzają ich barkiem podczas mijania.
Kilka tygodni temu miało tam dojść do poważnej eskalacji. Jak opisują mieszkańcy, na początku września doszło tam do poważnego konfliktu z osobami bezdomnymi przebywającymi w pobliskich pustostanach. Według relacji świadków najpierw młodzież zaatakowała osoby bezdomne, przy czym interweniowali sami mieszkańcy. Następnego dnia konflikt przeniósł się na placyk – tym razem doszło do ataku ze strony osób bezdomnych.
– Na miejscu pojawiło się wtedy wiele patroli policji oraz karetki pogotowia – relacjonują.
Mieszkańcy: „Boimy się korzystać z tego miejsca”
Mieszkańcy nie kryją frustracji i przyznają, że zaczynają zwyczajnie bać się korzystać z miejsca stworzonego z myślą o nich. Jak tłumaczą, sytuacja była wielokrotnie zgłaszana m.in. przez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa.
– Naprawdę nie chcemy czekać, aż wydarzy się tragedia albo ktoś zostanie poważnie poszkodowany – podsumowują
Więcej patroli i mandatów
Informacje na temat skali problemu przekazali nam przedstawiciele krakowskiego magistratu. Akty wandalizmu w tym miejscu są urzędnikom dobrze znane.
– Dotarły do nas sygnały dotyczące nieprawidłowych zachowań użytkowników parku kieszonkowego. W odpowiedzi na zgłoszenia mieszkańców oraz w trosce o komfort osób korzystających z tej przestrzeni, od lipca br. funkcjonariusze straży miejskiej prowadzą regularne kontrole tego terenu – mówi nam Piotr Subik z biura prasowego krakowskiego magistratu.
Jak wylicza, podczas kontroli funkcjonariusze zwracają szczególną uwagę na osoby grupujące się w tych miejscach oraz ich zachowanie, reagując na wszelkie przypadki naruszania prawa.
Z kolei Edyta Ćwiklik z krakowskiej straży miejskiej dodaje, że patrole SMMK są prowadzone również wspólnie z policją.
– W tym okresie strażnicy ujawnili 21 wykroczeń, a w związku z tym nałożyli 14 mandatów karnych, w 4 przypadkach zastosowali pouczenia, a 3 sprawy skierowali do sądu. Najwięcej wykroczeń dotyczyło spożywania alkoholu w miejscu publicznym. Ponadto odnotowano dwa przypadki zaśmiecania terenu oraz jeden przypadek używania słów nieprzyzwoitych – wylicza przedstawicielka krakowskiej straży miejskiej.
Zniszczona infrastruktura
Jak dowiadujemy się również w krakowskim magistracie, od pewnego czasu Zarząd Zieleni Miejskiej odnotowuje w tym miejscu także problem z aktami wandalizmu dotyczącymi zieleni.
Tego sezonu nie przetrwała rabata bylinowa, ostatnio złamane zostało jedno drzewo.
Urzędnik zapewnia, że zarządca parku zgłaszał problem dewastacji policji, jak również w kwestii bezpieczeństwa w tym, jak i w innych parkach, pozostaje w stałym kontakcie ze strażą miejską.