Awantura o bobry na Ruczaju trwa. „To bardzo niepokojąca sytuacja”
Batalia o przetrwanie cennego przyrodniczo rozlewiska w rejonie ulic Obozowej i Zdunów na Ruczaju przeniosła się na najwyższe szczeble krakowskiego magistratu. Kilkadziesiąt godzin po tym, jak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie oficjalnie poinformowała o bezprawnym naruszeniu siedliska bobrów, na miejscu pojawili się przedstawiciele władz miasta.
W piątek, 6 listopada, wizję lokalną przeprowadzili: zastępca prezydenta Krakowa Karol Wałachowski, miejska rzeczniczka ds. zwierząt Sabina Janeczko, strażnicy miejscy oraz funkcjonariusze Animal Patrolu.
Urzędnicy nie mają wątpliwości – działania budowlane w tym rejonie jawnie rozminęły się z zatwierdzoną dokumentacją.
– To bardzo niepokojąca sytuacja, ponieważ zgodnie z pozwoleniem na budowę teren zieleni, na którym znajduje się siedlisko bobrów, nie powinien być objęty żadnymi pracami – poinformował wiceprezydent.
Urzędnicy proszą naukowców o wsparcie
Wobec jawnego wkroczenia koparek na teren zieleni miasto podjęło radykalne kroki. Straż Miejska otrzymała polecenie stałego patrolowania rejonu ul. Obozowej, a magistrat skierował zawiadomienie do policji, dołączając do działań RDOŚ. Co więcej, do rozwiązania kryzysu włączane jest krakowskie środowisko akademickie.
Miasto mówi o szczegółach
Jak przypomina magistrat, inwestycja przy ul. Obozowej znajduje się na terenie obowiązywania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru „Kobierzyńska”(przyjęty w listopadzie 2021 roku).
Dalej urzędnicy wskazują, że przepisy przyjętego planu nie wskazywały na tym terenie potencjalnych miejsc lokalizacji lub bytowania gatunków chronionych.
Deweloper odpiera zarzuty, aktywiści mówią o zniszczeniach
Piątkowa interwencja wiceprezydenta to kolejny punkt zwrotny w wielotygodniowej awanturze. Przypomnijmy, że jeszcze w czwartek informowaliśmy o ostatnich doniesieniach Stowarzyszenia Nasz Bóbr i Akcji dla Krakowa, które alarmowały o systematycznym niszczeniu bazy żerowej i osuszaniu akwenu przez pracujący sprzęt.
Wtedy też RDOŚ, po oględzinach na miejscu, poinformował o bezprawnym naruszeniu siedliska chronionych zwierząt.
– Zebrana dokumentacja potwierdza, że prowadzone prace ziemne wywarły istotny wpływ na siedlisko bobra europejskiego, naruszając zakazy z art. 52 ustawy o ochronie przyrody – poinformowali inspektorzy zapewniają jednocześnie o skierowaniu zawiadomienia na policję.
RDOŚ zapewnił też, że wezwał wykonawcę do natychmiastowego wstrzymania działań w obszarze siedliska.
Sam deweloper, firma ATAL, do zarzutów odniosła się sceptycznie. W rozmowie z naszym portalem PR manager spółki Marek Thorz jeszcze w czwartek podkreślał, że firma nie brała udziału w kontroli RDOŚ i nie otrzymała oficjalnego pisma, zapewniając przy tym: „z całą pewnością możemy natomiast potwierdzić, że nasze działania nie obejmowały terenu bobrowiska”.
Więcej na ten temat w materiale: Czarne chmury nad bobrowiskiem. Inspektorzy mówią o złamaniu prawa
Przypomnijmy, że kilka tygodnia wcześnie deweloper wystąpił również do RDOŚ w Krakowie o odstrzał sześciu bobrów oraz rozbiórkę ich żeremi. Ostatecznie wycofał swój wniosek.
– Tym bardziej niepokojące są próby rozwiązania problemu poprzez ingerencję w siedlisko i prowadzenie prac ziemnych – komentuje krakowski magistrat.