Sprawa Iwony Cygan. „Stanęliśmy oko w oko ze złem”. Zapadł wyrok
Szczególne okrucieństwo
17-letnia Iwona Cygan została zamordowana w 1998 roku w Szczucinie.
Prokuratura oskarżyła w tej sprawie 17 osób, wśród nich 14 emerytowanych i byłych policjantów. Śledczy zarzucali im m.in. utrudnianie postępowania karnego.
Głównym oskarżonym był Paweł K., któremu postawiono zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Jego ojciec, Józef, był oskarżany o współsprawstwo.
Po ośmiu latach procesu Sąd Okręgowy w Rzeszowie uniewinnił wszystkich oskarżonych.
– Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów – powiedział sędzia Mariusz Sztorc, cytowany przez Radio Kraków.
Ciało Iwony Cygan zostało znalezione 14 sierpnia 1998 roku. Widoczne były na nim ślady pobicia. Co więcej, 17-latka miała ręce związane z tyłu sznurkiem, a wokół szyi zaciśnięty drut.
Rozdrapywanie ran
W 2021 roku siostra Iwony udzieliła mi wywiadu. Już wtedy mówiła:
– Mam wrażenie, że mniej bolałoby obdzieranie ze skóry niż strata bliskiej osoby w takich okolicznościach. Czas nie leczy ran, absolutnie, czas pozwala nam się przyzwyczaić do bólu. Po tak traumatycznym przeżyciu jest się innym człowiekiem. Śmierć bliskiej osoby jest najtrudniejszym wydarzeniem, jakie może nas spotkać – dodawała.
Kiedy doszło do tragedii, jej młodsza siostra Małgorzata miała 10 lat.
– Powiedziałaś kiedyś, że gdyby jej nie było, to pewnie wszyscy popełnilibyście samobójstwo – przypomniałem Anecie Kupiec podczas wywiadu.
– Taki scenariusz faktycznie był możliwy. Naprawdę nie wiem, co mogłoby się stać, gdybyśmy któregoś dnia się nie otrząsnęli i nie stanęli do walki o prawdę w sprawie zabójstwa Iwony – odpowiedziała.
Stwierdziła również, że zło istnieje naprawdę. – Bez wątpienia. My stanęliśmy oko w oko ze złem w najczystszej postaci – dodała.
Zapowiedział apelację
Po ogłoszeniu wyroku ojciec Iwony stwierdził (cytat za Radiem Kraków): – Dla mnie oskarżeni są oprawcami mojej córki.
Wyrok nie jest prawomocny.
Pełnomocnik rodziny, mec. Ireneusz Wilk, zapowiedział apelację.
Jego zdaniem sąd błędnie ocenił zgromadzony materiał dowodowy.