Dużo wody w Wiśle upłynie. Trwa proces byłych władz Białej Gwiazdy
Pod koniec stycznia tego roku w Katowicach prokuratur raz jeszcze przedstawił akt oskarżenia. Już go słyszeliśmy w Krakowie, jednak z uwagi na kwestie formalne, sprawa została przeniesiona.
Poważne zarzuty
Zarzuty dotyczą udziału w zorganizowanej grupie przestępczej powiązanej z Wisła Sharks, a do tego doliczono zarzuty indywidualne. Była prezes została oskarżona o wyrządzenie szkody na 9,5 mln złotych i działanie na szkodę wierzycieli na 28 mln złotych.
Damian D. miał m.in. wyrządzić szkodę w wysokości 4 mln złotych, przywłaszczyć 260 tys. złotych, a oprócz tego nie zgłosić upadłości klubu. Robert Szymański (zgodził się na podanie pełnego nazwiska) jest według prokuratury odpowiedzialny za szkodę majątkową na ponad milion złotych.
Anna M. miała ułatwić wyprowadzenie ponad 800 tys. złotych z klubowej kasy i dokonać szkód w siłowni prowadzonej przez Pawła M. „Miśka”, oszacowanych na 400 tys. złotych.
Jeszcze w styczniu poza Damianem D. nikt z oskarżonych nie przyznał się do postawionych zarzutów. Były wiceprezes i prezes stowarzyszenia kibiców idzie na ugodę tylko w części dotyczącej przestępstw gospodarczych – przy zarzutach przemytu i handlu narkotykami o wartości około 100 tys. złotych twardo zaprzecza.
W ostatnich wyjaśnieniach, jakich słuchaliśmy, złożonych wiosną 2024 roku, Marzena S.C skarżyła się na to, jak przedstawiały ją media – jako sprawczynię wielomilionowej kradzieży. Jej zdaniem prawdziwym problemem klubu było zadłużenie odziedziczone po poprzednim właścicielu oraz zobowiązania wobec miasta i spółki UFA. Na wypowiedzi pozostałych oskarżonych nie było już czasu – rozprawę odroczono z powodu wizyty jednego z ławników w szpitalu.
A czym dziś żyją ludzie, którzy niedawno decydowali o losach klubu przy Reymonta? Dawna prezes od czasu do czasu dorabia jako radca prawny. Twierdzi, że zarabia mniej niż najniższa krajowa.
Damian D. bierze zlecenia dorywcze za symboliczne kwoty, Robert Szymański znalazł etat w firmie montażowej, a Anna M. pracuje w przychodni.
Na wyrok poczekamy
W tego typu sprawach, w których mieszają się zarzuty karne z karno-skarbowymi, na rezultat można czekać latami. Zwróciliśmy się do rzecznika katowickiego sądu z pytaniami o to, na jakim etapie jest proces.
Sędzia Jacek Krawczyk poinformował, że obecnie trwa „postępowanie dowodowe”. Rozpisał również kolejne terminy rozpraw. Ostatni z datą 11 grudnia. To – nie licząc kilkunastu dni – osiem lat od rozpoczęcia śledztwa przez krakowską prokuraturę.