Ukarał kota, bo ten zabrał plaster boczku. Sąd czeka na opinię

Krakowski sąd czeka na opinię biegłych w sprawie okaleczenia kota Pandka. Śledczy stwierdzili, że celem Witolda B. było zadanie zwierzęciu cierpienia.

Ranny kot leżał w kuwecie

Do zdarzenia doszło 10 listopada 2024 r. 

Po godz. 8 sąsiadkę Witolda B. obudziły głośne krzyki oraz miauczenie kota. Gdy po dwóch godzinach niepokojące dźwięki nadal nie ustały, kobieta postanowiła zawiadomić policję.

Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze zastali Witolda B., który miał na dłoniach brunatno-czerwoną substancję.

Ciężko ranny kot leżał w kuwecie. W mieszkaniu funkcjonariusze znaleźli 32-centymetrowy nóż.

Jak przekazała prokuratura, mężczyzna powiedział policjantom, że wymierzył kotu karę, bo ten zabrał ze stołu plaster boczku.

Śledczy stwierdzili, że kot o imieniu Pandek doznał licznych ran ciętych głowy, boku i ogona. Uszkodzone były też m.in. jego oczy, język oraz kieł. Jedna z ran na prawym boku miała około 15 cm długości.

Zwierzę trafiło pod opiekę weterynarzy i przeszło zabieg chirurgiczny. Hospitalizacja trwała do 26 listopada 2024 roku, po czym Pandek został przeniesiony do domu tymczasowego

4 grudnia tego samego roku kolejne badania wykazały uszkodzenia jelita, dlatego konieczna była następna operacja. Kot musiał też przejść rehabilitację i być pod stałą opieką weterynarza.

Biegły stwierdził, że obrażenia bezpośrednio zagrażały zdrowiu i życiu zwierzęcia. Część z nich pozostawiła trwałe następstwa, w tym ubytek wzroku w jednym oku.

Na zabezpieczonym nożu ujawniono materiał biologiczny, który był zgodny z profilem  DNA oskarżonego.

Chciał zadać cierpienie

Witold B. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. 

Nie był wcześniej karany. Biegli psychiatrzy uznali, że w chwili zdarzenia był w pełni poczytalny.

Zdaniem śledczych Witold B. działał umyślnie, a jego celem było zadanie zwierzęciu cierpienia.

Akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie trafił do krakowskiego sądu, który wymierzył Witoldowi B. karę grzywny w wysokości 20 tys. zł.

Zakazał mu również posiadania kotów i psów przez 10 lat. Nakazał mu również wpłatę 10 tys. zł nawiązki na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

To jednak nie zakończyło sprawy.

– 31 października 2025 r. prokuratura złożyła sprzeciw od wyroku nakazowego, w związku z czym stracił on moc i sprawa ponownie zostanie rozpoznana w trybie zwyczajnym – przekazał nam sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Krakowie.

Kot Pandek
Kot Pandek
KTOZ Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, Facebook

Dotychczas odbyła się jedna rozprawa, podczas której sędzia dopuścił dowód z pisemnej opinii biegłych. – Wobec powyższego rozprawa została odroczona bez ustalenia kolejnego terminu – przekazała nam Magdalena Piechota z biura prasowego krakowskiego sądu.

Opinia jest obecnie sporządzana.

Autorzy: Kaja Rybak, Bartosz Dybała