Tarnowski strażak potrafi wszystko. Nawet zagnać bydło do zagrody

Trudno się dziwić, że ludzie najbardziej ufają strażakom. Skoro potrafią ich wezwać nawet do pomocy w łapaniu i zaganianiu bydła... I nawet tu mogą liczyć na pomoc.

Tarnowscy strażacy gaszą pożary. Jeżdżą do wypadków, ratują z odmętów wody topiących się. Usuwają też gniazda os i szerszeni, potrafią także ściągnąć z dachu kota.

Ale tak nietypowej interwencji nawet najstarsi z nich nie pamiętają.

Oto w niedzielne popołudnie, 29 marca, na stanowisko oficera dyżurnego tarnowskiej PSP zadzwoniła mieszkanka Gosławic. To mała wioska pod Wierzchosławicami w powiecie tarnowskim.

Kobieta była zrozpaczona. Okazało się bowiem, że z zagrody uciekło jej bydło. „W długą” miały iść dwa byczki, które wcześniej sforsowały i zniszczyły ogrodzenie.

Za nic zwierzyna miała nawoływania właścicielki. Prośbą i groźbą bydło nie dało się skusić do powrotu i hasało na pobliskiej łące.

Akcja: „Byciu, go home”!

Przy ul. Klikowskiej w Tarnowie, gdzie mieści się komenda PSP, zgłoszenie zostało potraktowane niezwykle poważnie. 

Do działań skierowano strażaków, którzy wykorzystując sprzęt do poruszania się w trudnym terenie, zachowując szczególną ostrożność, zabezpieczyli obszar działań i przystąpili do spokojnego kierowania zwierząt w stronę zagrody.
mł. kpt. Dominik Ryba, oficer prasowy tarnowskiej PSP

Akcja trwała kilkadziesiąt minut. Zza węgła obserwowała ją właścicielka niesfornej zwierzyny. Wszystko zakończyło się szczęśliwie.

– Bydło zostało bezpiecznie zapędzone na teren gospodarstwa i przekazane właścicielce. Działania zakończono bez osób poszkodowanych oraz bez konieczności udzielenia pomocy weterynaryjnej – mówi na koniec rzecznik.