„Warzywniak zamiast serca miasta”. Mieszkańcy bezlitośni dla zielonej metamorfozy
Władze Wieliczki postanowiły odmienić reprezentacyjny plac metodą małych kroków. W ramach I etapu prac za około 150 tys. zł na płycie Rynku Górnego stanęły modułowe donice, w których posadzono m.in. lipy, a całość dopełnią nowe ławki i girlandy świetlne. Zastosowane rozwiązania wywołały jednak ożywioną debatę wśród mieszkańców.
Mieszkańcy pytają o korzenie i system podlewania
W sieci pojawiło się sporo głosów krytycznych dotyczących warunków, w jakich umieszczono nowe drzewa. Część mieszkańców zwraca uwagę na techniczną stronę nasadzeń, kwestionując sadzenie lip w donicach o głębokości około 90 cm.
– To co się wyrabia na Górnym Rynku jest w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Posadzili lipy w workach z tkaniny ze sztucznego tworzywa. One tuż po posadzeniu zaczęły schnąć – denerwuje się jeden z internautów, dopytując o celowość takich zakupów.
Podobnych głosów jest znacznie więcej. – Powinni te płyty betonowe rozwalić, posadzić trawę i dać ławki. Wtedy byłoby chłodniej, bo aż żarem zalatuje z tego rynku, jak wiatr zawieje w upał – punktuje kolejna z osób.
Pojawiają wiele głosów, że drzewa posadzone na płycie nie odmienią reprezentacyjnej przestrzeni tak skutecznie, jak pełna przebudowa placu z głębokimi nasadzeniami. – Bez sensu... trzeba zerwać część płyt, nawieźć ziemi, zrobić system podlewania i wtedy posadzić rośliny – grzmi mieszkaniec.
– Te doniczki są okropne – pisze kolejna osoba.
Metoda małych kroków i skomplikowane realia
Wielicki magistrat od początku tłumaczył, dlaczego nie zdecydowano się na wielki remont i zrywanie nawierzchni. Jak wyjaśniali urzędnicy, kompleksowa przebudowa płyty, badania podłoża oraz uzgodnienia skomplikowanych systemów korzeniowych z konserwatorem zabytków pochłonęłyby mnóstwo czasu i funduszy.
– Każdy rynek ma inną historię, konstrukcję, infrastrukturę, sposób użytkowania i inne uwarunkowania konserwatorskie – zaznaczali przedstawiciele Urzędu Miasta i Gminy w Wieliczce.
Burmistrz Rafał Ślęczka podkreślał z kolei, że celem jest stopniowa walka z miejską betonozą bez czekania na wielomilionowe budżety. Prace wykonuje Zakład Komunalny w Wieliczce, a rośliny – jak zauważają sami mieszkańcy – są regularnie podlewane.
Urzędnicy tłumaczyli również, że wizualizacje nowej aranżacji podlegały uzgodnieniom z konserwatorem zabytków, a w kolejnym etapie planowane jest stworzenie strefy z sześcioma ogródkami kawiarnianymi.
Parking czy zielona enklawa? Dwie wizje rynku
Dyskusja wokół donic wywołała też szerszą debatę nad funkcją Rynku Górnego, który zdaniem części lokalnej społeczności cierpi na brak odwiedzających i odpływ usług.
Dalej zaproponował, by wzorem Niepołomic utworzyć tam miejski, płatny parking. Jego zdaniem gwarancja wolnych miejsc postojowych mogłaby przyciągnąć kierowców i ożywić okoliczny handel. – Niechże się to miejsce chociaż do czegoś przyda. A i mieszkańcom by posłużyło – napisał.
Pomysł ten spotkał się jednak z natychmiastową ripostą obrońców przestrzeni pieszej. – Mamy rok 2026, a nie lata 90. Rynek to powinno być serce miasta. Wieliczka naprawdę zasługuje na zielony rynek otwarty dla mieszkańców, a nie parkingową patelnię ze słupkami i parkomatami – ripostują przeciwnicy wprowadzania aut do centrum.