Miliony na drzewa na Rynku. „Miałem wrażenie, że mi się coś mieni w oczach”

– Czuję się jak pasażer spóźnionego pociągu, który wreszcie wjeżdża na stację – mówi Krzysztof Kwarciak, komentując start przetargu na sadzenie drzew na Rynku Głównym w Krakowie.

Ogłoszenie przetargu na realizację zwycięskiego projektu z Budżetu Obywatelskiego z 2022 roku „Posadźmy drzewa na Rynku Głównym!” to zwieńczenie wieloletnich starań. Autor inicjatywy, Krzysztof Kwarciak, nie ukrywa satysfakcji, choć podkreśla, jak długa była to droga. 

Czuję się trochę jak pasażer spóźnionego pociągu, który odczuwa ulgę, że wreszcie dojeżdża na stację.
Kwarciak

Jak zaznacza, przez ostatnie lata włożył dużo czasu i energii, żeby doprowadzić do posadzenia drzew w samym sercu miasta.

Ciężko jest mi zliczyć związane z realizacją projektu spotkania, rozmowy, pisma i wiadomości. Choć trzeba było iść na pewne kompromisy wynikające z problemów technicznych i wytycznych konserwatorskich, to wydaje mi się, że pomimo wszystko warto było walczyć o zmianę.
Krzysztof Kwarciak

Jak dodaje, w projekcie nie chodziło wyłącznie o sam Rynek. Ważne było pokazanie, że w przestrzeni nasiąkniętej historią można przeprowadzać zielone metamorfozy, co otwiera drogę do przemian w wielu innych miejscach Krakowa.

„Było jasne, że nie będzie łatwo”

Zdaniem Kwarciaka projekt sadzenia drzew na Rynku na swój sposób przeciera szlaki. – Od początku było jasne, że nie będzie łatwo. Planując zmiany specjaliści musieli uwzględnić bardzo wiele różnych czynników. Począwszy od tego co jest pod ziemią, a skończywszy na kwestiach widokowych i potrzebach użytkowych – podkreśla.

Krzysztof Kwarciak
Krzysztof Kwarciak
archiwum prywatne

Gigantyczna kwota w przetargu? „Pozory mylą”

Wielu mieszkańców zaskoczyła kwota zaplanowana na realizację zamówienia – wynosi ona ponad 3,38 mln zł, co jest sumą dwukrotnie wyższą od pierwotnych szacunków. Pomysłodawca odnosi się do tych danych ze spokojem.

Gdy zobaczyłem przeznaczoną na przetarg kwotę, miałem wrażenie, że mi się coś mieni w oczach. Tylko w tym wypadku pozory mogą jednak bardzo mylić.
Krzysztof Kwarciak

– Zupełnie nie ma sensu przeliczanie liczby drzew przez koszty całego przedsięwzięcia, bo zaplanowane prace mają być dużo szersze. To jest tak naprawdę przebudowa Rynku Głównego, której efektem będzie pojawienie się nowej zieleni – dodaje.

Zwraca też uwagę, że istotnym wydatkiem jest wymiana infrastruktury podziemnej. Przy okazji przekładania rur kolidujących z nasadzeniami drzew wymieniona zostanie część leciwej sieci wodociągowej i kanalizacyjnej.

To wydaje się rozsądne, żeby nie trzeba było wkrótce znowu rozkopywać najważniejszego miejskiego placu. Kosztorys przewiduje też utrzymanie i pielęgnację drzew aż do 2031 roku.
Pomysłodawca projektu

– Zresztą mówimy tylko o szacunkach, a ostateczna kwota będzie znana, jak przetarg zostanie rozstrzygnięty. Autorzy projektów z Budżetu Obywatelskiego nie mają zresztą żadnej styczności z tymi pieniędzmi (...) Mieszkańcy tylko zgłaszają pomysł, a za realizację odpowiadają urzędnicy – zaznacza.

Zieleń na Rynku Głównym
Zieleń na Rynku Głównym
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Kolejne place czekają na zieloną rewolucję

Doświadczenia z Rynku Głównego to zdaniem Kwarciaka impuls do walki o kolejne przestrzenie zdominowane przez beton. Pomysłodawca zgłosił już kolejne wnioski w ramach Budżetu Obywatelskiego – wygrał m.in. projekt dotyczący terenu przy Kinie Kijów. Zaproponował też posadzenie drzew na placach: Matejki oraz ojca Adama Studzińskiego, a także na Małym Rynku.

– Miasto coraz częściej samo z siebie decyduje się na przeprowadzenie zielonych metamorfoz, czego przykładem jest chociażby Plac Wielkiej Armii Napoleona pod Wawelem. Myślę, że duże poparcie dla takich inicjatyw w budżecie obywatelskim BO mogło mieć wpływ na zmianę samorządowej polityki – zaznacza.

Zieleń na Rynku Głównym
Zieleń na Rynku Głównym
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

„Zbliżamy się już do finału”

Gdy zgłaszałem projekt w 2022 roku, słyszałem od niektórych osób, że powinienem sobie odpuścić, bo przeprowadzenie tak śmiałej zmiany w naszym mieście jest po prostu niemożliwe.
Krzysztof Kwarciak

Dodaje również, że spodziewał się, iż na urzeczywistnienie jego pomysłu trzeba będzie trochę poczekać.

– Mało co potrafi tak uczyć cierpliwości, jak angażowanie się w Budżet Obywatelski. W murach urzędów czas niekiedy płynie trochę inaczej, ale dobrze, że zbliżamy się już do finału – podsumowuje.