Wojciech Warian: mam prokuratorskie zarzuty, ale nie przyznaję się do nich

– Działania, które prowadziłem przez 1,5 roku jako prezes, zostały bardzo dobrze ocenione przez właściciela spółki i radę nadzorczą. Dlatego zdecydowali, żebym pozostał w KNHP jako dyrektor operacyjny – mówi nam Wojciech Warian z Krakowa Nowej Huty Przyszłości.

Bartosz Dybała, LoveKraków.pl: Dlaczego zrezygnował pan z funkcji prezesa KNHP?

Wojciech Warian, dyrektor operacyjny w spółce Kraków Nowa Huta Przyszłości: Z powodu toczącego się postępowania prokuratorskiego, które dotyczy wydarzeń sprzed około czterech lat. W żaden sposób nie ma ono związku ze spółką Kraków Nowa Huta Przyszłości. Uznałem jednak, że skoro jest prowadzone i może rezonować medialnie, lepiej nie pozostawać na pierwszym planie jako prezes spółki.

Ma pan prokuratorskie zarzuty?

Tak, ale nie przyznaję się do nich.

Czego dotyczą?

Nie mogę mówić o szczegółach.

Postępowanie toczyło się już wtedy, gdy 1,5 roku temu został pan prezesem KNHP?

Tak.

I wtedy nie widział pan problemu, żeby kierować spółką?

Wówczas postępowanie toczyło się w sprawie. Dziś jest prowadzone przeciwko mnie. Zmieniło się to, że zostały mi przedstawione zarzuty.

Czyli wtedy nie był pan podejrzanym, a dziś już jest?

Tak.

Rezygnacja była pana decyzją?

Konsultowałem ją z pełniącym funkcję prezydenta Stanisławem Kracikiem. Powiedział, żebym sam podjął decyzję. Tak się stało.

Stanisław Kracik
Stanisław Kracik
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Ale z KNHP pan nie odchodzi.

Nie. Pozostaję w spółce jako dyrektor operacyjny.

To nie jest trochę zaskakujące? Zrezygnował pan z funkcji prezesa ze względu na zarzuty, ale nadal będzie pan pracował w spółce na wysokim stanowisku.

Działania, które prowadziłem przez 1,5 roku jako prezes, zostały bardzo dobrze ocenione przez właściciela spółki i radę nadzorczą. Dlatego zdecydowali, żebym pozostał w KNHP jako dyrektor operacyjny.

Wcześniej był nim Jacek Bielawski, który po mojej rezygnacji i postępowaniu ogłoszonym przez radę nadzorczą wygrał konkurs na prezesa. W dalszym ciągu pracujemy razem. W pewnym sensie już wcześniej się uzupełnialiśmy, dlatego z punktu widzenia wizji i rozwoju spółki ta zmiana jest neutralna.

Na dyrektora operacyjnego nie trzeba było przeprowadzać konkursu?

Regulamin spółki tego nie wymagał.

Czyli zarzuty przeszkadzają w byciu prezesem, ale nie przeszkadzają w byciu dyrektorem?

Prezes podejmuje strategiczne decyzje. Dyrektor jest jedynie wykonawcą woli zarządu.

Chodziło również o to, żeby ewentualna kampania wyborcza, która może być agresywna, nie odbywała się kosztem wizerunku KNHP. Chciałem tę sprawę przeciąć i wyłączyć spółkę z kontekstu postępowania, które nie ma z nią żadnego związku.

Ile zarabiał pan jako prezes?

Około 33 tys. zł brutto

A ile zarabia pan dziś jako dyrektor operacyjny?

20 tys. zł brutto.

Jest jeszcze jedna kwestia. Pobiera pan teraz wynagrodzenie w spółce zależnej od KNHP, Agencji Rozwoju Gospodarczego Kraków-Wschód. Nadal jest pan jej prezesem. Ile pan tam zarabia?

13 607 zł brutto.

Wcześniej tego wynagrodzenia pan nie pobierał. Dlaczego?

Zgodnie z obowiązującymi zasadami wynagradzania członków zarządu nie przewiduje się pobierania wynagrodzenia w spółce zależnej.

Ostatnio miejscy radni pojawili się w spółce z kontrolą. Jak przebiegła z pana perspektywy?

Bardzo dobrze. Docenili transparentność i otwartość KNHP na dyskusję.

Ubolewamy natomiast nad tym, że radni czasami przedstawiają informacje dotyczące spółki, zanim przyjdą do nas i zweryfikują swoje wątpliwości.

Czyli część zarzutów radnych była nieprawdziwa?

Część zarzutów, które pojawiły się podczas kontroli, dotyczyła spraw sprzed dwóch lat, a więc okresu poprzedniego zarządu. Obecny zarząd tych działań nie realizował i nie ponosi odpowiedzialności za sposób ich przeprowadzenia.

„Odchodzimy od braku sprawczości”

Co udało się zrobić za pana kadencji?

Przede wszystkim ruszyła komercjalizacja terenów w obszarze Centrum Logistyczno-Przemysłowego „Ruszcza”, za którą odpowiada spółka 7R. Bardzo szybko uzyskała pozwolenie na budowę nowoczesnego hubu technologiczno-produkcyjnego.

To pokazuje, że odchodzimy od braku sprawczości, który był zarzucany spółce w poprzednich latach. Nie chodzi tylko o inwestowanie w tereny, ale o realne tworzenie miejsc pracy i zwiększanie bazy podatkowej miasta.

Po zrealizowaniu inwestycji 7R sam podatek od nieruchomości może przynieść około 12 mln zł rocznie. Jednocześnie komercjalizacja tego terenu znacząco wyprzedziła nasze oczekiwania. Docelowo powstanie około 3 tys. miejsc pracy.

Zmieniliśmy filozofię. Nie chcemy już wydawać pieniędzy spółki na samodzielne zagospodarowywanie terenów bez pewności, kto będzie ich późniejszym użytkownikiem. Wolimy przygotowywać tereny pod duże centra logistyczne i strefy ekonomiczne, współpracując z profesjonalnymi deweloperami przemysłowymi. Mają większe doświadczenie w przygotowywaniu takich obszarów niż spółka miejska.

Jakie firmy wejdą do Ruszczy?

Na ten moment nie mogę mówić o szczegółach. We wrześniu planujemy wspólnie z 7R przedstawić listę najważniejszych podmiotów, które będą działały na tym terenie.

Będzie zaskoczenie?

Mogą to być firmy, które zaskoczą osoby krytykujące ten projekt, ponieważ nie będzie to wyłącznie logistyka. Chcemy przyciągać przedsiębiorstwa usługowe i produkcyjne, które generują znacznie więcej miejsc pracy.

„Tereny kombinatu mają ogromny potencjał”

Czy to prawda, że KNHP rozmawia z ArcelorMittal Poland w sprawie przyszłości kombinatu?

Jesteśmy bardzo zaawansowani w negocjacjach dotyczących zagospodarowania terenów częściowo położonych poza ogrodzeniem huty, a także rozmawiamy o terenach znajdujących się wewnątrz kombinatu.

Czekamy na przygotowanie odpowiednich zapisów porozumienia. Nie chcę jeszcze ujawniać szczegółów, ponieważ negocjacje nadal trwają.

Uważam jednak, że tereny kombinatu mają ogromny potencjał gospodarczy.

Jeżeli ktoś uważa, że Kraków nie potrzebuje nowoczesnej, produkcyjno-usługowo-magazynowej strefy przemysłowej, to moim zdaniem blokuje możliwość rozwoju części działalności gospodarczej w mieście.

Kombinat
Kombinat
Krzysztof Kalinowski

Kraków ma bardzo mało terenów, na których można tworzyć duże obiekty produkcyjne, usługowe i magazynowe. Tymczasem zapotrzebowanie na takie powierzchnie jest bardzo duże.

Naturalne tereny przemysłowe, które kiedyś funkcjonowały m.in. na Zabłociu, zmieniają swoje przeznaczenie. Przedsiębiorcy, którzy prowadzili tam działalność, potrzebują nowych miejsc.

Dlaczego właśnie tereny kombinatu?

Po pierwsze, jest bardzo dobrze skomunikowany z innymi częściami miasta i okolicznymi miejscowościami.

Po drugie, posiada gotową infrastrukturę wewnętrzną: drogi, sieć energetyczną i ciepłowniczą.

Po trzecie, ma bardzo dobre połączenie kolejowe. W rejonie Nowej Huty istnieje infrastruktura, którą można wykorzystać do transportu masowego. PKP PLK prowadzi również prace koncepcyjne dotyczące dużego hubu rozładunkowo-przeładunkowego.

Po czwarte, mamy tam duże, zwarte działki, które można przeznaczyć pod wielkopowierzchniowe zakłady pracy.

Co ważne, nie chcemy przeznaczać całej strefy wyłącznie na produkcję. Myślimy również o funkcjach usługowych i wystawienniczych.

Co dokładnie miałoby tam powstać?

Rozmawiamy ze spółką Targi w Krakowie, która prowadzi Expo Kraków. Możliwości dalszej ekspansji obecnego obiektu są ograniczone terenowo.

Docelowo wewnątrz kombinatu mogłoby powstać duże centrum targowo-wystawiennicze. Kraków ma ogromny potencjał jako miejsce organizacji targów, ponieważ dysponuje lotniskiem, bazą hotelową oraz ofertą kulturalną i turystyczną.

Jest jednak problem, którego nie można pominąć: zanieczyszczenie. Nie boi się pan kosztownej remediacji terenów kombinatu?

W przypadku gruntów, które chcielibyśmy zakupić, wykonujemy profesjonalne badania, m.in. poprzez odwierty. Dzięki temu mamy szczegółową wiedzę o zanieczyszczeniach, warunkach geologicznych i poziomie wód gruntowych.

Jeśli chodzi o obecnie analizowane tereny, to największe zanieczyszczenia występują w rejonie torów kolejowych. Jest to zrozumiałe, ponieważ przez dziesięciolecia transportowano tamtędy m.in. węgiel i rudę.

Oczywiście wewnątrz samego kombinatu mogą występować obszary bardziej zanieczyszczone. Nie zostały one jeszcze w całości przebadane.

Tam, gdzie obecnie prowadzimy negocjacje, rekultywacja będzie potrzebna, ale nie są to prace, które powinny przekreślić możliwość realizacji inwestycji. Rozmawiamy o nabyciu 200 hektarów. Zanieczyszczone jest ok. 5 proc. tego obszaru.

„Prace zostały wykonane wadliwie”

Co dalej z Przylaskiem Rusieckim?

Nadal będzie rozwijany. Obecnie prowadzimy istotny remont budynku z szatniami i prysznicami, ponieważ poprzednie prace zostały w naszej ocenie wykonane wadliwie.

Co jeszcze planuje spółka?

Chcemy również poprawić organizację parkingów i przeprowadzić kolejne inwestycje, które pozwolą wydłużyć sezon.

Obecnie Przylasek jest wykorzystywany przede wszystkim latem. Chcemy stworzyć tam również takie aktywności, które będzie można realizować jesienią i wiosną.

Jakie?

Rozważamy m.in. trasy rowerowe, miejsca dla rolkarzy i inne formy aktywności. Chodzi o to, żeby teren nie funkcjonował wyłącznie od końca maja do końca września, ale był atrakcyjny także przy gorszej pogodzie.

A Branice? Skansen z drewnianymi domami nie jest dla KNHP kulą u nogi?

Projekt jest realizowany. To jedyna działalność, którą statut spółki określa jako misyjną. W związku z tym gmina Kraków powinna zapewniać pieniądze na jej realizację.

Zabytkowy dom w nowym skansenie w Branicach
Zabytkowy dom w nowym skansenie w Branicach
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zapewnia?

Kwota nie jest wystarczająca. Dlatego spółka w dużej mierze sama finansuje tę inwestycję. Nie chcę komentować tego, że projekt znalazł się w spółce. Stało się to na długo przed tym, jak zostałem prezesem.

Jakie wyniki finansowe ma KNHP?

W ubiegłym roku zyski były na poziomie ok. 15 mln zł.

Co bardzo ważne, wyniki te nie wynikają ze sprzedaży majątku, który został wcześniej wniesiony do spółki przez gminę. Są efektem działalności komercyjnej prowadzonej na nieruchomościach, które KNHP wcześniej kupiła.

Oczywiście spółka posiada również nieruchomości, które otrzymała od miasta. Na części z nich planujemy jednak realizację projektów o charakterze bardziej misyjnym, takich jak park tematyczny.

Gdzie miałby powstać?

Pod tę inwestycję przewidujemy wykorzystanie obszaru w Branicach, funkcjonującego dotychczas pod nazwą „Błonia 2.0”.

Co to konkretnie ma być?

Jego celem jest pokazanie historii przedchrześcijańskiego Krakowa oraz związanych z nią legend i opowieści.

Taka atrakcja może również wydłużyć pobyt turystów w Krakowie. Dzisiaj część z nich wyjeżdża do Wieliczki czy Zatoru. Chcielibyśmy stworzyć kolejną atrakcję, która zatrzyma ich u nas.

To nie byłby typowy park rozrywki oparty wyłącznie na urządzeniach i kolejkach. Tego typu parki bazują na grze aktorskiej i angażowaniu uczestników w określony świat. Potrzebni są więc artyści, tancerze i osoby, które będą tworzyły całe doświadczenie.

Jak obecna sytuacja polityczna Krakowa wpływa na działalność KNHP?

Nie zajmujemy się polityką. Pracujemy dla miasta i wszystkich jego mieszkańców.

Decyzja obywateli była taka, żeby odwołać prezydenta. Czekamy na wybór nowego.

Niezależnie od tego, kto nim zostanie, będziemy z nim współpracować i realizować przyjętą strategię rozwoju miasta. Jeżeli zostanie zmieniona, będziemy realizować jej nową wersję.