Biednym wiatr w oczy. „Trener nie jest czarodziejem”
Awans Wisły Płock
Wisła Płock zwyciężyła w Niepołomicach Puszczę 2:1. Potrzebowała do tego dogrywki, w której po błędzie gospodarzy ładnego gola strzelił Samuel Akere.
– Gratulacje dla Wisły Płock. Mocno popracowaliśmy, żeby wynik był inny. Byliśmy bliscy sprawienia niespodzianki, bo za taką należałoby uznać pokonanie rywala z ekstraklasy. To koniec naszej pucharowej przygody. Szkoda, zawsze trudno to przyjąć, kiedy tak niewiele brakuje, by zrealizować cel – komentował Tomasz Tułacz.
Nie krył, że Niepołomiczanie poważnie podeszli do rywalizacji.
Tułacz: Kogo mam wystawić w obronie?
Szkoleniowiec był rozczarowany także kolejnym ciosem od losu. W środę obrońca Kacper Przybyłko przeszedł operację po drugim w karierze zerwaniu więzadła w kolanie, a meczu z Nafciarzami nie dokończył wprowadzony po przerwie podstawowy gracz w I lidze – Konrad Kasolik.
– Mam 18 zawodników i kolejny doznaje kontuzji. Kogo ja mam wystawić w obronie? Można wiele mówić, ale trener nie jest czarodziejem. Oczywiście będę szukał rozwiązań. W Puszczy, a wcześniej w Siarce Tarnobrzeg, Resovii i Stali Mielec zawsze ich szukałem, ponieważ nie były to kluby z ogromnymi budżetami i liczną kadrą – podkreślał.
Sprawdzian dla młodych
Puszcza rozpoczęła mecz z Wisłą w bardzo młodym składzie. Był to dla nich sprawdzian, czy są gotowi na rywalizację w lidze. Tułacz ocenił, że nie wypadli źle.
Pozytywnie ocenił także postawę debiutanta Szymona Gawła. Wyjątkiem była sytuacja, gdy ciągnął rywala i sędzia podyktował rzut karny. Na szczęście dla Niepołomiczan piłkę po strzale Fabiana Hiszpańskiego zatrzymał Wiktor Kowal.
– Faul był niepotrzebny, wręcz infantylny. Dałby radę grać dalej, ale miał żółtą kartkę i to było zbyt ryzykowne dla drużyny. To był jedyny powód zmiany – tłumaczył.
W poniedziałek Żubry wrócą do rywalizacji o punkty w I lidze. W Rzeszowie zmierzą się ze Stalą.