Drugi wyjazd, druga porażka Wisły. Krakowianie bez gola w przewadze

Biała Gwiazda przegrywała w Zabrzu z Górnikiem 0:2, szybko zdobyła kontaktowego gola. Następnie gospodarze stracili zawodnika, ale wybronili prowadzenie.

Byli piłkarze, dobrzy trenerzy

Stosunkowo niewielu jest piłkarzy, którzy po karierze zostają trenerami i odnoszą sukcesy w nowej roli. To z pewnością można powiedzieć o Michale Gaspariku i Mariuszu Jopie. Grali razem w Górniku w rundzie wiosennej sezonu 2010/2011, po którym szkoleniowiec wiślaków zakończył piłkarską karierę.

Jop odnosił większe sukcesy na boisku, a Gasparik na razie może się pochwalić większymi osiągnięciami jako szkoleniowiec. W niedzielę wygrała drużyna Słowaka, która obroniła prowadzenie 2:1 grając przez ponad 30 minut w osłabienie.

Wisłę czekał najtrudniejsza przeprawa po powrocie do ekstraklasy. Zabrzanie to wicemistrzowie Polski o zdobywcy pucharu. We wcześniejszych 13 spotkaniach przegrali tylko raz, a u siebie wygrali pięć z sześciu meczów.

Słono zapłacili za chwilę nieuwagi

W pierwszej połowie do budowania świetnej serii cegiełkę dołożył Lukas Sadilek. Pomocnik wykorzystał gapiostwo gości w polu karnym i uderzył bez przyjęcia. Wcześniej Kacper Urbański dośrodkował z rzutu wolnego po faulu Alana Urygi, piłkę głową strącił głową Rafał Janicki, a Kacper Duda zbyt późno zareagował i pozwolił Czechowi na oddanie strzału. 

Krakowianie mieli trudne momenty, kiedy nie radzili sobie z pressingiem gospodarzy. Mogli jednak prowadzić po kontrze z pierwszego kwadransa. Frederico Duarte dorzucił piłkę na głowę Jordiego Sancheza, a Hiszpan odpowiednio ją skontrował i był blisko trafienia w czwartym meczu z rzędu. 

Górą był bramkarz Górnika. Zwinny jak kot Philipp Schulze na raty obronił drużynę.

Jordi Sanchez
Jordi Sanchez
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Sędzia miał co robić

Górnik od 11 kwietnia 2025 roku nie przegrał meczu, w którym wychodził na prowadzenie. W niedzielę miał już dwie więcej po skutecznej próbie z rzutu wolnego Maksyma Chłania. Piłkarze z Krakowa odetchnęli z ulgą, gdy sędzia główny nie zmienił decyzji o kolorze kartki dla Maxence'a Maisonneuve'a, choć VAR miał wątpliwości, czy żółta to nie za mało. Za chwilę jednak goście zaczynali od środka, bo piłka przełamała palce Marcela Łubika po strzale Ukraińca.

Wisłę charakteryzuje walka do końca i na Śląsku nie poddała się przy 2:0 dla gospodarzy. Szybko wznowili grę z autu, górnicy nie zdążyli się ustawić, a Sanchez jak prawdziwy lis pola karnego wykorzystał dośrodkowanie Jakuba Krzyżanowskiego. Bramkarz źle obliczył lot piłki, która po wrzutce odbiła się od górnej części poprzeczki.

Za chwilę Górnik stracił zawodnika. Damian Sylwestrzak uznał, że grający z żółtą kartką na koncie Sondre Liseth zasłużył na drugą za potraktowanie Dudy łokciem.

Kacper Duda
Kacper Duda
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Wisła nie wykorzystała gry w przewadze i nie sięgnęła nawet po punkt. W końcówce na pozycji napastnika po sprytnym zagraniu Juliana Lelievelda znalazł się Alan Uryga, ale spudłował. 

Górnik Zabrze – Wisła Kraków 2:1 (1:0)

Bramki: Sadilek (27.), Chłań (53.) – Sanchez (55.).

Górnik: Schulze – Sacek (90. Warczak), Janicki, Josema, Zmrzły (78. Janża) – Sadilek, Urbański (78. Prekop), Bernardo (60. Bochniewicz) – Federico, Liseth, Chłań (90. Dietz).

Wisła: Łubik – Lelieveld, Uryga, Maisonneuve, Krzyżanowski (89. Mikulec) – Ertlthaler, Duda (72. Igbekeme) – Duarte (86. Youan), Rodado, Bożić (72. Kuziemka) – Sanchez.

Żółte kartki: Liseth, Federico – Ertlthaler, Duda, Uryga, Maisonneuve.

Czerwona kartka: Liseth (56., dwie żółte).

Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław).