Finansowy kryzys i napięcia w zespole. Jak MOCAK sprząta po poprzednim dyrektorze
Zdwojony kryzys
W sierpniu zakończyła się trwająca w MOCAK-u od kwietnia kontrola Państwowej Inspekcji Pracy. Jako pierwsze do jej wyników dotarło Radio Kraków. Choć inspektorzy potwierdzili przypadki naruszenia prawa pracy przez poprzedniego dyrektora instytucji Adama Budaka, nie znaleźli podstaw do zawiadomienia prokuratury.
Równolegle doraźny audyt finansowy w muzeum przeprowadzał Urząd Miasta Krakowa. Dotyczył on przede wszystkim kwestii terminowego regulowania zobowiązań na przełomie 2025 i 2026 roku.
W opublikowanych rezultatach uwidacznia się trapiący instytucję kryzys finansowy. Na koniec pierwszego kwartału tego roku kwota długów wynikających z braku terminowości wynosiła 202 tys. zł, a opóźnienia w płatnościach sięgały 172 dni.
Porządki po zmianie na stanowisku dyrektora
Opisany w raportach kryzys doprowadził ostatecznie do zmiany na stanowisku dyrektora. Adam Budak kierował muzeum przez niespełna dziewięć miesięcy, a w maju tego roku został odwołany przez ówczesnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. W tle tej decyzji od początku przewijały się kontrowersje dotyczące zarządzania instytucją i atmosfery pracy.
Jego następcą został Grzegorz Kuźma, który będzie pełnił obowiązki dyrektora placówki do momentu wyłonienia nowego kierownika w drodze konkursu. W związku z opublikowanymi wynikami obu kontroli zapytaliśmy obecnego szefa, czy kryzys udało się już zażegnać.
Jak przekazał nam Kuźma, MOCAK uporał się z długami ujawnionymi w audycie miasta.
– Muzeum uregulowało przeterminowane zobowiązania. Aktualnie wszystkie zobowiązania są regulowane na bieżąco i terminowo – zapewnia pełniący obowiązki dyrektora.
Aby wyjść z finansowego kryzysu, instytucja musiała jednak wprowadzić cięcia kosztów i zrezygnować z części planów. Oszczędności dotknęły bezpośrednio działalność muzeum.
Te efekty nie oznaczają jednak, że muzeum może zrezygnować z dyscypliny finansowej. Kuźma zapewnia, że instytucja pilnuje, by była to zmiana długoterminowa, a nie jedynie chwilowa.
W związku z wynikami audytu urząd miasta wystosował do muzeum listę siedmiu zaleceń. Instytucja była zobowiązana złożyć sprawozdanie z ich realizacji do 28 sierpnia. O to, czy się udało, również zapytaliśmy Grzegorza Kuźmę.
– Sprawozdanie zostało złożone 17 sierpnia. Udało się wdrożyć wszystkie zalecenia z wyjątkiem określonego w punkcie trzecim – precyzuje pełniący obowiązki dyrektora.
W skrócie, chodzi o usprawnienie systemu dotyczącego opłacania faktur.
Muzeum nawiązało już kontakt z dostawcą oprogramowania, jednak wdrożenie tej aktualizacji będzie możliwe najprawdopodobniej dopiero na początku przyszłego roku.
„To były zachowania furiata”
Zawirowania budżetowe i styl zarządzania byłego dyrektora uderzyły bezpośrednio w zespół. Jak wykazała kontrola Państwowej Inspekcji Pracy, w muzeum dochodziło do naruszania przepisów nakładających na pracodawcę obowiązek przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji.
Część kontroli opierała się na przeprowadzeniu ankiet wśród pracowników instytucji, w których udział wzięło 18 badanych. Zeznający skarżyli się na ciągłe podważanie kompetencji, deprecjonowanie pracy i wulgarne krzyki.
W protokole pokontrolnym PIP zawarto szczegółowe relacje niektórych pracowników. Jedna z nich opisuje zachowanie byłego dyrektora w dniu wernisażu: „podszedł do mnie krzycząc: Gdzie są k**** wszyscy tu, k**** nikt nie pracuje. Na moją odpowiedź: – Ja jestem i pracuję – odpowiedział, jasne k****. To były zachowania furiata wycelowane w losowego pracownika mnie”.
Przypomnijmy, że Adam Budak odniósł się do całej sprawy w maju tego roku, w reakcji na odwołanie go ze stanowiska dyrektora placówki. W oświadczeniu przekazanym Radiu Kraków odrzucał narrację o rażących naruszeniach. Budak podkreślał również, że wewnętrzna komisja nie stwierdziła w muzeum mobbingu, a jedynie „nieprawidłowe zachowania komunikacyjne” i nie rekomendowała jego zwolnienia.
– Niestety ku mojemu zaskoczeniu Prezydent Aleksander Miszalski, wbrew rekomendacjom powołanej przez siebie komisji, nie dał szansy dokonania zmiany organizacyjnej i poprawy komunikacji z zespołem – pisał Budak.
Były szef placówki tłumaczył, że objął stanowisko w trudnej sytuacji, przy skonfliktowanym zespole i problemach finansowych. Część zarzutów pracowników określił jako nieprawdziwe, wyjęte z kontekstu lub wynikające z niechęci do wprowadzanych zmian.
Budak podważył również sam tryb pracy prezydenckiej komisji, uznając decyzję o dymisji za pozbawioną „podstawy w przepisach prawa”.
Gaszenie pożaru
W odpowiedzi na nasze pytania Grzegorz Kuźma przyznaje, że muzeum nie wniosło żadnych zastrzeżeń do ustaleń inspektorów.
– Ankiety i zeznania pracowników wskazywały zachowania byłego dyrektora jako źródło złej atmosfery pracy, nierównego traktowania, szkód na zdrowiu psychicznym – mówi wprost pełniący obowiązki dyrektora.
Jak przyznaje, w załagodzeniu sytuacji pomógł mu sam fakt odwołania poprzednika, ponieważ doprowadził do trwałego urwania kontaktu służbowego między Budakiem i pracownikami. Obecny szef zapewnił, że postawił na otwarty dialog z kadrami.
– Zostały również przeprowadzone rozmowy z pracownikami, którzy złożyli wypowiedzenia lub przebywali na zwolnieniach lekarskich, których skutkiem był powrót do pracy i rezygnacja z odejścia z pracy – wylicza Kuźma.
Inną nieprawidłowością wskazaną w kontroli PIP był brak wypłacania nagród kwartalnych pracownikom. Jak wyjaśnia Kuźma, ten problem również udało się rozwiązać.
W związku z kryzysem ówczesny dyrektor podjął decyzję o niewypłaceniu nagród kwartalnych za końcówkę ubiegłego oraz początek bieżącego roku. Po wprowadzonych cięciach MOCAK wypłacił już pracownikom premie za II kwartał.
Zmieniono też dotychczasowe podejście do pracowników, czego dowodem ma być najnowsza ekspozycja „Stan posiadania”, o której szerzej pisaliśmy tutaj. Wystawę można odwiedzić do 18 października.
– Wystawa „Stan posiadania” została pomyślana jako wspólny, a nie jednostronnie narzucony przez dyrektora projekt wypracowany przez zespół. U podstaw tego pomysłu stała chęć upodmiotowienia i docenienia pracy poszczególnych pracowników – podsumowuje Grzegorz Kuźma.
Miasto dorzuca 300 tysięcy złotych
O komentarz dotyczący przeprowadzonego audytu i działań naprawczych wprowadzonych przez muzeum poprosiliśmy również urząd miasta. Jak przekazała nam Joanna Dubiel z biura prasowego magistratu, złożone przez muzeum sierpniowe sprawozdanie zostało zweryfikowane i pozytywnie zaopiniowane przez kontrolujących.
Powołując się na kontrolę urząd wskazuje, że bezpośrednim powodem kryzysu był brak odpowiedniego nadzoru nad finansami.
– MOCAK ograniczył bieżące wydatki i zaciąganie nowych zobowiązań, dokonał zmian w programie oraz w harmonogramie przekazywania dotacji, co spowodowało uregulowanie zaległości i ustabilizowanie płynności finansowej – dodaje Joanna Dubiel.
W sierpniu miasto zwiększyło dotację podmiotową dla muzeum o 300 tysięcy złotych z przeznaczeniem na działalność bieżącą, aby pomóc instytucji odzyskać pełną płynność.
Wkrótce nowy dyrektor
Na początku sierpnia miasto oficjalnie rozpoczęło procedurę konkursową, w której wyłoniony zostanie docelowy szef placówki. Obejmie on stanowisko od 2027 roku, a kandydaci mogą składać swoje oferty do 30 października.
Po niedawnych problemach finansowych i wizerunkowych magistrat zapowiada, że nowy dyrektor będzie rozliczany ze swoich planów. Program funkcjonowania muzeum, przedstawiony przez zwycięskiego kandydata stanie się oficjalnym załącznikiem do umowy z miastem.
Jak wyjaśnił w sierpniu pełniący funkcję prezydenta Krakowa Stanisław Kracik, ma to pomóc uniknąć kolejnych zawirowań w instytucji.
– Rozwiązania te umożliwią bieżące monitorowanie oraz ocenę stopnia realizacji programu działania przedstawionego przez wyłonionego w konkursie dyrektora – podkreślił Kracik.